ZMIANA PRAWA - Resort pracy chce, aby bezrobotni nabywali nowe kwalifikacje, odpowiadające potrzebom pracodawców. Bezrobotny, który podczas szkolenia znajdzie pracę, nie będzie musiał zwracać kosztów kursu. Fundusz Pracy pokryje koszty studiów podyplomowych, z których skorzystają zarówno bezrobotni, jak i pracownicy firm.
Publikacja: 7 lipca 2008, 03:00
Szkolenia zawodowe, proponowane bezrobotnym przez urzędy pracy, mają ich motywować do zdobywania nowych kwalifikacji poszukiwanych przez pracodawców - mówi Czesława Ostrowska, wiceminister pracy i polityki społecznej.
Rząd chce więc zmienić zasady uczestnictwa w szkoleniach. Przewiduje to rządowy projekt nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Zakłada on m.in, że bezrobotni będą szkoleni bezpośrednio w firmach. Zarówno oni, jak i osoby pracujące, ale zagrożone bezrobociem, będą też mogli otrzymać prawie 9 tys. zł na sfinansowanie studiów podyplomowych.
Hanna Świątkiewicz-Zych, dyrektor departamentu rynku pracy MPiPS, wskazuje, że nie wystarczy dać bezrobotnemu zasiłek czy świadczenie z pomocy społecznej. Trzeba zmotywować go do podnoszenia kwalifikacji i zdobywania nowych umiejętności, bo wtedy łatwiej znaleźć mu pracę.
Rząd proponuje więc przyznawanie szkolącym się bezrobotnym stypendium szkoleniowego. Ma wynosić 120 proc. podwyższonego od nowego roku zasiłku dla bezrobotnych. W czasie jego trwania bezrobotny ma otrzymywać 1010,4 zł. Jeśli będzie miał więcej niż 45 lat - 140 proc. zasiłku, tj. 1178,8 zł. Szkolenie takie musi trwać jednak przez kilka miesięcy co najmniej 30 godzin tygodniowo.
- Wielu bezrobotnych po wprowadzeniu tych zmian będzie chciało się przekwalifikować i wyjdzie z szarej strefy - mówi Barbara Wychuszko z Powiatowego Urzędu Pracy we Wrocławiu.
Tego samego zdania jest Michał Kuszyk z krakowskiego PUP. Zauważa, że obecnie nie ma zbyt wielu chętnych do udziału w szkoleniach. Powodem tego jest m.in. niski dodatek szkoleniowy, który wynosi nieco ponad 100 zł (20 proc. zasiłku).
W korzystaniu z takich szkoleń nie pomaga też panująca obecnie zła opinia o nich. Raport Najwyższej Izby Kontroli z kwietnia tego roku wskazuje, że wiele z dotychczas organizowanych kursów było nieefektywnych. Urzędy organizowały je często, chcąc wypełnić zadania przewidziane ustawą. Często szkolenia takie nie przystawały do potrzeb lokalnego rynku pracy.
- Ich efektywność jest obecnie dość mierna, ale nie wynika to, jak się powszechnie uważa, z tego, że bezrobotni są kierowani na kursy, po których nie mogą znaleźć pracy - twierdzi Michał Kuszyk.
Zaznacza, że wiele urzędów organizuje kursy na wniosek bezrobotnych. Jednak po ukończonym szkoleniu wyjeżdżają oni na przykład za granicę. Potwierdza to Elżbieta Szlinder, kierownik w PUP w Gdyni. Jej urząd organizował kursy zawodowe dla kelnerów i barmanów w połączeniu z nauką języka angielskiego. Po ukończonym szkoleniu żaden bezrobotny nie przyjął krajowej oferty pracy. Wyjechali do Wielkiej Brytanii. Projektowane zmiany przewidują więc, że bezrobotni będą zdobywać nowe kwalifikacje poszukiwane przez pracodawców.
Jak podkreśla Elżbieta Szlinder, nie można wykluczyć, że bezrobotni po zakończeniu szkolenia będą wyjeżdżać za granicę.
- Obecna sytuacja na rynku pracy przyciąga jednak Polaków z powrotem do kraju - wskazuje Jarosław Stelmach z białostockiego PUP.
Jak dodaje, taki trend potwierdzają kolejki bezrobotnych, którzy chcą już teraz zapisać się na szkolenia. W jego przekonaniu, nowe zasady ich finansowania jeszcze bardziej zachęcą do kształcenia. Podobnie jak propozycja, zgodnie z którą nawet jeśli z trakcie szkolenia podejmą pracę, nie będą musieli zwracać kosztów kursu. Ponadto do jego końca będą otrzymywać 20 proc. zasiłku, tj. 168,5 zł.
Od nowego roku bezrobotni będą też mogli uczestniczyć w przygotowaniu zawodowym w zakładzie pracy. Będzie ono musiało zakończyć się egzaminem zawodowym lub czeladniczym. Takie przygotowanie będzie przeprowadzone na podstawie umowy trójstronnej między pracodawcą, bezrobotnym a urzędem pracy. Pracodawcy wprawdzie, jak podkreśla Czesława Ostrowska, nie otrzymają specjalnych profitów z powodu przyuczania bezrobotnych, będą jednak mieli - przynajmniej w trakcie tej nauki zawodu - rzetelne i wykształcone przez siebie osoby do pracy. Przy tym nie poniosą kosztów ich zatrudniania, bo te pokryje Fundusz Pracy.
- To dobre rozwiązanie i pewnie wiele firm zgodzi się na przyuczenie do zawodu bezrobotnego - mówi Bogdan Wodecki, właściciel warsztatu samochodowego w Białej Podlaskiej.
Podkreśla jednak, że warunkiem powodzenia tego rozwiązania jest niewprowadzanie w trakcie dalszych prac nad projektem ustawy konieczności zatrudnienia później na dany okres takiej osoby.
Bezrobotni tak jak obecnie będą mogli zmieniać kwalifikacje na studiach podyplomowych. Starosta na ich wniosek będzie mógł pokryć nawet w całości koszty takich studiów, pod warunkiem jednak że nie będą one przekraczać 300 proc. przeciętnego wynagrodzenia, tj. 8,9 tys. zł. Obecnie może pokryć 75 proc. kosztów takich studiów.
Z takiego rozwiązania będą też korzystać pracownicy zagrożeni utratą pracy.
- O dofinansowanie do studiów podyplomowych będą też mogły starać się osoby, które są w okresie wypowiedzenia pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy, albo te, które pracują u pracodawcy, wobec którego ogłoszono upadłość - mówi Czesława Ostrowska.
1: filozus z IP: 90.156.36.* (2008-07-07 07:56)
Dyrektor oddziału ZUS we Wrocławiu Antoni Malaka i szef prawników tegoż oddziału ZUS Zbigniew Rak przyłapani na okłamywaniu swoich warszawskich zwierzchników i sądu. Oszukiwali, by zatuszować sabotowanie polityki prozatrudnieniowej państwa i bezprawne represjonowanie bezrobotnego za jego aktywność zawodową. Wpisz w wyszukiwarce: Bloger Adam Kłykow i czytaj o ZUS-ie. Coś ze świata absurdu, prawnicze polish jokes.
Wszystkich niezainteresowanych przepraszam za te powtórki, ale dopóki na prawniczy debilizm urzędników ZUS nie reaguje nadzorująca tę instytucję Kancelaria Premiera - dopóty mam zamiar być tą kroplą, która drąży skałę...
2: michał z IP: 87.199.12.* (2008-07-07 08:34)
Ręce opadają jakie sposoby się wymyśla, tylko po to by przyciągnąc ludzi do PUP.
To już lepiej byłoby gdyby dostawali karnety albo kupony na jedzenie niżeli frywolne pieniądze.
Bez obrazy dla tych, którzy są uczciwi, (kieruję to do pozostałych) ale wysoka częsc z tych pieniędzy, które ludzie dostają idzie po prostu na wódkę..
Resort źle podchodzi do sprawy!
I to są jak zwykle banalne i te same pomysły: dajmy więcej pieniędzy!!
Najłatwiej, prawda?
Powodzenia w takim razie.
3: alhambra z IP: 78.133.200.* (2008-07-07 12:20)
czy jak dostanę zaświadczenie od pracodawcy, że non stop jestem "zagrożony utratą pracy" to ktoś mi zasponsoruje studia podyplomowe za 8,9 tys zł i zapłaci dodatek szkoleniowy?
słodko ;D
4: spawacz z IP: 78.8.101.* (2008-07-07 13:56)
Będzie większa rotacja bezrobotnych, szkolących i szkolonych - tylko z tego.
5: zys z IP: 91.188.121.* (2008-07-07 16:32)
A nie dodali ze brutto?
6: Górnik z IP: 79.188.55.* (2008-07-08 05:51)
Za komuny górnik bez podstawowego wykształcenia nie miał prawa być zatrudnionym na kopalni.Jednemu takiemu załatwiłem szkołę podstawową dla pracujących w Mszanie(między Jastrzębiem a Wodzisławiem) a następnie prosił mnie o zaświadczenie,że jest uczniem tej szkoły,bo to był warunek przyjęcia do pracy.Te polskie arbeitsamt,y to potężna rzesza biurokracji a działy zatrudnienia w przedsiębiorstwach to następna rzesza i tak przedsiębiorcy czy właściciele zatrudniają swoich.Moje dzieci musiały zdobywać kilka zawodów za moje pieniądze,których też za wiele nie miałem a teraz z naszych podatków chcemy na siłę dać nierobom i leniuchom stypendium na doszkalanie.Szkoły kiedyś a może i dzisiaj szkoliły fachowców wg.zapotrzebowania.Brakuje matematyków,fizyków,inżynierów i dla nich mają być dodatkowe stypendia-i słusznie a dlaczego?, byli żle opłacani i tak wygląda polityka kadrowa(mądry Polak po szkodzie)Te PUP,y to bym natychmiast zlikwidował.Jak kopalnia potrzebowała górników(za komuny) to
7: Górnik z IP: 83.19.75.* (2008-07-08 06:10)
CD-Górnik
w Polskę wysyłała autobus,który przywoził chętnych,którzy byli zakwaterowani w domach Górnika.Przedsiębiorstwa budowlane korzystały z OHP-JUNACY PRACOWALI,a po pracy zmęczeni zdobywali zawód do godz.20 00,a wcześnie rano zawożono Ich na budowy.Coś za coś.Jak przedsiębiorca będzie potrzebował pracownika to go znajdzie i odpowiednio przeszkoli i nie potrzebna tu jest ingerencja PUPów.Szkoleniowa ówczesnej Milicji osobiście chodziła na wywiadówki do szkoły i sprawdzała oceny i absencję funkcjonariuszy ,którzy uzupełniali wykształcenie.Zgadzam się z przedmówcami.
8: DZIUNIA z IP: 89.174.109.* (2008-07-09 13:08)
Jestem bezrobotna.Odbyłam kurs z PUP, jednak gdy po roku chciałam znów iśc na kurs tylko inny odmówiono mi.DLACZEGO?
9: anka z IP: 78.8.118.* (2008-08-21 21:16)
ja skończyłam studia humanistyczne ukończyłam też kurs administracyjno -biurowy finansowany przez UP a mimo to nadal nie mogę znaleźć pracy i tak już od 2 lat. Jedyne co mi zaproponowano to praca w sklepie odzieżowym od 9 do 20 (11 godzin na dobę)
10: Płaczek64 z IP: 78.131.146.* (2009-02-16 15:34)
Jestem na drugim roku studiów zaocznych administracji i mam problem na pierwszym roku odrabiałam staż i tak płaciłam za studia w drugim chciałam pracowac na przygotowaniu zawodowym i pewien dobry człowiek pracodawca złożył zapotrzebowanie do biura pracy na moją osobe ale biuro pracy odmówiło ze w 2009 roku niema przygotowań a tak naprawdę to ja niemam ale znajomości i czuję się pokrzywdzona narazie pomagają mi rodzice i troche stypendium naukowe ale jest ciężko chyba przerwę te studia bo nie dam rady finansowo jak nie znajdę jakiejś pracy .
Jak chronić pracowników przed pracą w wysokich temperaturach

Możliwość dostępu placówek medycznych do danych Centralnego Wykazu Ubezpieczonych on-line - wprowadza projekt ustawy, który we wtorek przyjęła Rada Ministrów. Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać od października.
Czy nowa ustawa emerytalna powinna zachować przywileje dla rolników, górników i sędziów?
Nowy system emerytalny będzie chronił trzy grupy: rolników, sędziów, górników