W takim wypadku pracownik ma prawo do 26 dni urlopu - i co za tym idzie - do zwiększonego ekwiwalentu. Trzeba tylko podkreślić, że analizowany problem jest dość skomplikowany. Moim zdaniem jednak można obronić pogląd zaprezentowany w dalszej części wyjaśnienia jako broniący pracownika - słabszej strony stosunku pracy. Jak stanowi art. 1541 par. 1 k.p. do okresu zatrudnienia, od którego zależy prawo do urlopu i wymiar urlopu, wlicza się okresy poprzedniego zatrudnienia, bez względu na przerwy w zatrudnieniu oraz sposób ustania stosunku pracy. W przypadku jednoczesnego pozostawania w dwóch lub więcej stosunkach pracy wliczeniu podlega także okres poprzedniego niezakończonego zatrudnienia w części przypadającej przed nawiązaniem drugiego lub kolejnego stosunku pracy. To poprzednie zatrudnienie jest przy tym klauzulą o charakterze generalnym i możemy ją wytłumaczyć jako okres zrównany z okresem zatrudnienia. Tu z kolei wliczamy rozmaite okresy traktowane jak zatrudnienie. Tytułem przykładu można tu wymienić czas pozostawania bez pracy, za który po przywróceniu do pracy przyznano wynagrodzenie lub odszkodowanie. Z pewnością możemy tu jednak również zaliczyć skrócone do miesiąca wypowiedzenie, za które pracodawca wypłacił odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za pozostałą część okresu wypowiedzenia. Naturalnie przekłada się to na ekwiwalent za urlop uzupełniający - z zastrzeżeniem, że nie jest to proste przełożenie, gdyż ekwiwalent liczymy proporcjonalnie, jeśli zatrudnienie ustało w ciągu roku.

ADAM MALINOWSKI

radca prawny

PODSTAWA PRAWNA

■  Art. 1541 ustawy z 26 czerwca 1976 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 z późn. zm.).