NOWOŚĆ

Już 301,5 tys. osób rozpoczynających działalność gospodarczą korzysta z możliwości opłacania prawie trzykrotnie niższych składek do ZUS. Tak wynika z najnowszych danych ZUS, do których dotarła GP. Uwzględniając dodatkowo osoby, które założyły firmę dwa lata temu i skończył im się już dwuletni okres preferencji (w maju 2006 roku było ich 90 tys.), można przyjąć, że dzięki istnieniu ulgi prawie 400 tys. osób założyło firmy.

Eksperci są zgodni, że należy utrzymać to rozwiązanie.

- W wielu krajach UE istnieją preferencje ułatwiające firmom prowadzenie biznesu w początkowym, trudnym okresie - mówi prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego, autorka niedawno wydanej książki Praca na własny rachunek - determinanty i implikacje.

Ulga tylko dla debiutujących

Z danych ZUS wynika, że wprowadzona w sierpniu 2005 roku ulga spowodowała, że już na koniec pierwszego roku jej obowiązywania korzystało z niej 30 tys. osób. W maju 2006 roku 90 tys., a na koniec tego roku 180 tys. Rok później - 284 tys., a w maju tego roku już ponad 300 tys. Na 1,13 mln osób opłacających składki do ZUS na ubezpieczenia społeczne, 26,6 proc. korzysta więc z ulgi.

Ważne jest też to, że jej wprowadzenie nie wywołało tzw. efektu substytucji. To sytuacja, w której preferowane w jakiś sposób i dzięki temu tańsze rozwiązanie zastępuje droższe, ale gospodarka na tym nie korzysta, bo nie rośnie liczba pożądanego dobra (na przykład miejsc pracy czy osób prowadzących firmy). Z danych ZUS wynika, że liczba osób opłacających pełne składki utrzymuje się na tym samym poziomie (ponad 800 tys. osób). Przybywa za to osób korzystających z ulgi. Powodem uniknięcia niepożądanego efektu jest m.in. ustawowe zastrzeżenie, że z ulgi mogą skorzystać te osoby, które nie prowadzą działalności i nie prowadziły jej w ciągu ostatnich pięciu lat. Ponadto, nie mogą jej otrzymać osoby, które, zakładając firmę, wykonywałyby działalność dla byłego pracodawcy, na rzecz którego wykonywały - na podstawie stosunku pracy albo spółdzielczego stosunku pracy - czynności wchodzące w zakres prowadzonej działalności.

- Te przepisy ograniczają nadużycia, jakimi są np. zmuszanie pracowników do przejścia z etatu na samozatrudnienie czy wyrejestrowanie firmy, aby ponownie ją zarejestrować i zyskać prawo do ulgi - mówi Henryk Michałowicz z Konfederacji Pracodawców Polskich.

11,4 tys. zł oszczędności

Popularność ulgi wynika z tego, że osoba rozpoczynająca działalność ponosi o wiele niższe koszty. W czerwcu, lipcu i sierpniu tego roku podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne (emerytalna, rentowa, chorobowa i wypadkowa) i do Funduszu Pracy dla osób niekorzystających z ulgi stanowi zadeklarowana kwota nie niższa niż 60 proc. średniej płacy (obecnie 1790,39 zł). W efekcie osoba taka wpłaca do ZUS z tytułu tych składek 576,86 zł. Oprócz tego opłaca jeszcze składkę zdrowotną (205,87 zł). Łącznie płaci więc miesięcznie 782,73 zł. Składki te trzeba opłacać nawet wtedy, gdy dochód w danym miesiącu jest niski lub go nie ma.

Z kolei osoby, które korzystają z ulgi, opłacają przez dwa lata od rozpoczęcia wykonywania działalności składki od 30 proc. minimalnego wynagrodzenia (w tym roku od kwoty 337,80 zł). Wpłacają więc łącznie ze składką na zdrowie 306,43 zł. Miesięcznie osoba taka oszczędza ponad 476 zł, a w ciągu dwóch lat prawie 11,4 tys. zł.

- Korzystający z ulgi płacą mniej, ale muszą pamiętać, że mają też prawo do niższych świadczeń - wskazuje Henryk Michałowicz.

Tłumaczy, że na przykład zasiłek chorobowy w czasie zwolnienia lekarskiego wynosi niespełna 300 zł miesięcznie. Mało pieniędzy wpływa też na konta emerytalne do ZUS i OFE.

Niższa bariera wejścia

Eksperci są zgodni, że wprowadzenie ulgi było dobrą decyzją.

- Dla osoby rozważającej założenie własnej firmy szczególnie istotna jest tzw. bariera wejścia - podkreśla prof. Elżbieta Kryńska.

Stwierdza, że niskie obciążenia na początku rozwoju firmy pomagają jej ulokować się na rynku i przetrwać najtrudniejszy okres. Wtedy, gdy najczęściej nie jest ona rentowna. Julian Zawistowski, wiceprezes Instytutu Badań Strukturalnych, wskazuje jednak, że trudno jest rozstrzygnąć, na ile zachętą do zakładania firm była istniejąca ulga, a na ile poprawa sytuacji gospodarczej.

- W Polsce bardzo szybko rośnie zatrudnienie i trudno jest zdecydowanie wskazać, że istniejąca ulga jest wyłącznym powodem powstawania nowych firm - mówi Julian Zawistowski.

Mimo zastrzeżeń pozytywnie ocenia obniżanie pozapłacowych kosztów pracy.

- Obniżenie kosztów prowadzenia firmy i danin nakładanych przez państwo w sposób oczywisty przyczynia się do rozwoju przedsiębiorczości - podsumowuje Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR.

11,4 tys. zł zyskuje w ciągu dwóch lat osoba korzystająca z ulgi w opłacaniu składek do ZUS