Czy czas podróży służbowej wlicza się do czasu pracy

autor: Agnieszka Fedor27.06.2008, 03:00; Aktualizacja: 29.10.2008, 13:03

Wielu pracowników uważa, że cały czas podróży służbowej powinien być wliczany do czasu pracy, ponieważ spędzają go w pociągu albo samochodzie, nie mogąc nim swobodnie dysponować. Czy rzeczywiście czas podróży służbowej odbywanej poza czasem pracy pracownika uprawnia go do dodatkowego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych?

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:GP

Polecane

Komentarze (36)

  • ddd(2014-10-13 09:30) Zgłoś naruszenie 10

    Interpretacja niestety jest bardzo jednostronna. Podróż, np. samochodem, nie jest czasem wykonywania pracy w miejscu docelowym - zgadza się. Chciałbym jednak zauważyć, że nie jest także dla pracownika czasem odpoczynku, tylko jest wykonywaniem polecenia służbowego, a czymże jest praca jeśli nie wykonywaniem poleceń służbowych?

    Odpowiedz
  • waldi(2013-03-12 19:27) Zgłoś naruszenie 00

    A czy pracodawca może wymagać odemnie abym celach serwisowych był w innym mieście , innym zakładzie na godzinę 7:00, aby tam być o tej godzinie muszę wyjechać o godzinie 5 rano , więc na dojazd i powrót tracę 4godz (praca od 7-15)jak to wygląda prawnie
    co do dyspozycji pracodawcy jak mnie wysyła to w czyjej dyspozycji ja jestem??? bo w swojej na pewno nie

    Odpowiedz
  • Delegowany 2(2013-03-03 13:05) Zgłoś naruszenie 00

    Od nas pracodawca wymaga byśmy wyjeżdżali w delegację po 15stej (podróż często około 6-8 godzin), a rano byli u klienta na usłudze serwisowej. Powrót często też jest po godzinie 15stej. Podobnie jest w wyjazdami w delegację w niedziele i powrotami w sobotę. Często tracę całą niedzielę aby dojechać do miejsca oddelegowanie, cały tydzień w pracy u klienta i powrót oczywiście w sobotę. Dzieje się tak w wielu polskich firmach gdzie poświęcamy swój prywatny czas na "Dojazd w delegacji" za marne 23zł/dobę gdzie kawa wraz z hoddogiem na autostradzie kosztuje około 15zł i jak tu nie być w plecy po takiej delegacji. Niemcy za dojazd w miejsce oddelegowania mają płacone nadgodziny i śmieją z naszych durnych przepisów!!!

    Odpowiedz
  • Nell(2011-08-18 11:46) Zgłoś naruszenie 00

    Ja latam z Łodzi do Pune w Indiach i dziwnym trafem pracodawca zawsze rezerwuje mi loty na sobote tak zebym dotarla na miejsce kolo południa w niedziele i mogla odespac w sam raz na poniedzilek rano do pracy :(
    Ponieważ firma ogranicza koszty cała podróż czasem trwa przeszło 30h bo np firma poskapia na taksowki, albo ustawia tansze loty z długim oczekiwaniem na przesiadke.
    Nie majac tak naprawde dla siebie nic z weekendow czuje si bardzo pokrzywdzona.

    Odpowiedz
  • KRIS(2011-08-09 17:51) Zgłoś naruszenie 00

    NASZE PRZEPISY TO PARANOJA

    Odpowiedz
  • Sebastian(2011-04-05 09:35) Zgłoś naruszenie 00

    Często spotykam się z pracownikami którzy jeżdzą w tak zwane delegacje słóżbowe ,tylko problem polega na tym że pracodawca wykrzystuje sytuacje i pracownicy ci tak przy okazji przeworzą towar. Mam pytanie czy pracownicy , którzy zmieniają się podczas takiej podróży (trwa ona około 12 godzin) nie pozostają w dyspozycji pracodawcy?

    Odpowiedz
  • wracający po godzinach(2010-05-20 22:32) Zgłoś naruszenie 00

    Całkowicie błędna interpretacja - niestety Pani adwokat. Proszę nie publikować takich bzdur w sieci. Mając wyznaczony czas pracy do godz. 16.00 i wracając z podróży służbowej o 18.00 (przy czym od 16.00 już "tylko" podróżuję) pozostaję w dyspozycji pracodawcy - bo raczej nie żony, przykładowo czekającej z obiadem :) Jeśli pracodawca nie może mi zapewnić powrotu do domu w umówionych godzinach pracy, to niestety powinien ponosić koszty za tracenie przez jego pracowników ich prywatnego czasu na podróże powrotne. Logiczne, ale nie dla wszystkich.

    Odpowiedz
  • załamka(2010-03-06 17:12) Zgłoś naruszenie 00

    Ja tracę 3 godz. dziennie na dojazd i przyjazd z pracy ;przewozem zakładowym; co dziennie od ponad pół roku ,nie dostaje ani grosza , nawet pół diety i to za śmieszne pieniądze ,po tych wszystkich komentarzach trudno uzyskać informacje .MORZE KTOŚ WRESZCIE NAPISZE COŚ KONKRETNIE .Morze jakaś ustawa?

    Odpowiedz
  • ano(2009-12-14 20:02) Zgłoś naruszenie 00

    To ciekawa interpretacja uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 23.6.2005 r., II PK 265/04 jest inne. Sąd uznał iż pracownik w tym czasie pozostaje w dyspozycji pracodawcy i nie może tym czasem swobodnie dysponować. Nie jest to jedyny wyrok SN w takiej sprawie. I jak by nie patrzeć wyroki są na korzyść pracownika (ciekawe czemu dopiero SN musi uznać rację zwykłego wyzyskiwanego pracownika)

    Odpowiedz
  • piecuch57@op.pl(2009-07-06 09:41) Zgłoś naruszenie 00

    zawarlem umowe 3.04.2009 z dnie rozpoczecia pracy 7.04.2009 w niemczech i zeby sie tam stawic musialem wyjechac z polski 5.04.2009 niestety wypadek samochodowy nie dojechalem pracodawca twierdzi ze nie bylem w podruzy sluzbowej ale po osmiu miesiacach wydal mi karte wypadku w dzrodze do pracy,teraz twierdzi ze inspektor bhp zrobil to bez jego zgody sad przyznal pracodawcy racje a moj adwokat twierdzi ze sad zlamal prawo bo pracodawca wskazal i dzien godzine odjazdu samochodu i nie ubezpieczyl mnie

    Odpowiedz
  • logo(2008-09-06 11:59) Zgłoś naruszenie 00

    Dyspozycja to rozporządzenie albo polecenie (według słownika). Więc może ktoś powie, jak osoba, która musi zrezygnować z własnego czasu wolnego i jechać gdzieś na drugi koniec Polski, żeby załatwić jakąś sprawę pracodawcy, nie pozostaje w mocy jego polecenia Czy też pracodawca nie rozporządza jego osobą i czasem wolnym zmuszając go do podróży poza godzinami pracy i za to nie płacąc. Lansowana interpretacja tych przepisów jest sprzeczna z logiką, zdrowym rozsądkiem, zasadami wykładni i zwykłym poczuciem sprawiedliwości.

    Odpowiedz
  • logo(2008-09-06 11:51) Zgłoś naruszenie 00

    Rozwiązanie problemu podróży służbowych jest proste. Należy traktować je jak czas pracy, od chwili wyjazdu do chwili powrotu. Traktowanie czasu podróży służbowej poza godzinami pracy jako okresu niepozostawania w dyspozycji pracodawcy jest po prostu śmieszne. To jakaś nieudolna sofistyka, która w każdą stronę redukuje sie ad absurdum. Stosując rozumowanie pani ekspertki, która przepisała niedorzeczne tezy SN (zgadzam się z Job'em) oraz jakichś "ekspertów" to pracownik w zasadzie może cały czas spędzać cały tydzień poza domem, śpiąc po pociągach i jedząc w jakichś barach mlecznych. Bo przecież wszystko to robi z "własnej woli" nie z dyspozycji pracodawcy.

    Odpowiedz
  • :-((2008-09-05 08:08) Zgłoś naruszenie 00

    A co na to opłacany z naszych podatków Rzecznik Praw Obywatelskich ???

    Odpowiedz
  • //(2008-09-04 12:51) Zgłoś naruszenie 00

    Nieistety tak jest że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i wielkości gotówki przelanej na konto za taką a nie inną interpretację prawa.
    Nasze prawo jest tak pokręcone że zdolny adwokat potrafi ukręcić pokraczną interpretację że wszystko przejdzie. nie dziwię się zachodnie kancelarie prawnicze kręcą tu lody Bo

    Odpowiedz
  • dd(2008-09-04 12:44) Zgłoś naruszenie 00

    najlepiej jak podróż służbowa będzie kwalifikowana jako wycieczka krajoznawcza za którą pracodawca potrąci z pensji pracownika i z dni urlopu wypoczynkowego.

    Odpowiedz
  • job(2008-09-04 12:31) Zgłoś naruszenie 80

    Argumentacja pani mecenas jak i SN wypowiadajacego się w tej sprawie jest bez sensu. Jeżeli jadąc z Zakopanego do Gdańska nie pozostaję w dyspozycji pracodawcy, to znaczy, że mogę robić co zechcę. Więc skoro mogę robić co zechcę, to mogę nie jechać. Więc skoro mogę nie jechac bo to mój czas i moja dyspozycja, a musze, to mamy pierwszy paradoks.
    Paradoks drugi. Pracodawca ma traktować godziny mojej podróży wypadające w czasie pracy, którą nie wykonuję bo nie pozostaje według opinii pania mec. w dyspozycji pracodawcy, jak godziny pracy. Od kiedy to orzeczenie sądu może nakładać obowiązki jak ustawa? Bo to rozwiązanie nie wynika w żaden sposób z przepisów.
    Paradoks trzeci. Skoro jadąc nie pozostaję w dyspozycji pracodawcy, a więc nie pracuję, to w zasadzie ten czas powinienem pracodawcy odpracować.
    Może wreszcie ktoś się odważy i skończy z tymi niedorzecznymi interpretacjami, mającymi pogodzić ogień z wodą. Nie da się zadowolic pracownika i pracodawcę. Ja uważam, że jeżeli nie mogę dysponować swoim czasem, to powinienm mieć za to wynagrodzenie.

    Odpowiedz
  • olivierk(2008-07-19 22:53) Zgłoś naruszenie 00

    troszkę sie wam popierd... autorka ma w zupełności rację choć sam artykuł jest bez sensu ... trzeba było odwołać sie tez do tzw delegacji a to by w zupełności rozwiązało problem pozostawania w zależności służbowej tzw służebności ... ale dajmy to na karb braku doświadczenia zawodowego :D:D:D:D

    Odpowiedz
  • Karaluch(2008-06-29 09:32) Zgłoś naruszenie 00

    Większość postów jest pozbawiona sensu, gdyż szanowni komentatorzy dokładnie nie przeczytali artykułu.

    Czas podróży służbowej nie jest wliczany do czasu pracy jeżeli jest ona odbywana poza normalnymi godzinami pracy.

    Odpowiedz
  • origami(2008-06-29 08:50) Zgłoś naruszenie 00

    Jeżeli jadąc nie pozostaje w dyspozycji pracodawcy, to czemu muszę jechać tam gdzie mi każe? jeżeli pracodawca mną nie dysponuje w tych godzinach, to chyba mogę robić to co chcę, a nie tłuc się pociągiem czy autobusem.

    Odpowiedz
  • logik(2008-06-28 14:38) Zgłoś naruszenie 00

    Niewoln... chciałem powiedzieć pracownik wychodzący poza zasięg głosu pan.... chciałem powiedzieć pracodawcy przestaje reagować na jego komendy, więc nie pozostaje w jego dyspozycji, a więc nie jest to czas pracy.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane