statystyki

Czy czas podróży służbowej wlicza się do czasu pracy

autor: Agnieszka Fedor27.06.2008, 03:00; Aktualizacja: 29.10.2008, 13:03

Wielu pracowników uważa, że cały czas podróży służbowej powinien być wliczany do czasu pracy, ponieważ spędzają go w pociągu albo samochodzie, nie mogąc nim swobodnie dysponować. Czy rzeczywiście czas podróży służbowej odbywanej poza czasem pracy pracownika uprawnia go do dodatkowego wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych?

Reklama


Reklama


W myśl art. 80 kodeksu pracy wynagrodzenie przysługuje pracownikowi za pracę wykonaną, a za czas niewykonywania pracy - wyłącznie gdy przepisy prawa pracy tak stanowią. Zgodnie z art. 128 par. 1 k.p, czasem pracy (za który pracownikowi przysługuje wynagrodzenie) jest czas pozostawania w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę do wykonywania pracy. Czas podróży służbowej nie jest jednak czasem pozostawania w dyspozycji pracodawcy w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy, jako że za inne miejsce wyznaczone przez pracodawcę do wykonywania pracy uznać można co najwyżej docelowe miejsce odbywania danej podróży służbowej, a nie samą podróż. Zatem pracownik, który udaje się (poza godzinami normalnymi godzinami pracy) pociągiem w podróż do innego miasta, gdzie odbyć się ma np. spotkanie służbowe, nie może czasu samego przejazdu wliczyć do swojego czasu pracy, ponieważ odbywanie podróży służbowej poza czasem pracy nie jest wliczane do czasu pracy i nie rodzi po stronie pracodawcy obowiązku wypłacania pracownikowi dodatkowego wynagrodzenia.

Pracownik może żądać jednak wynagrodzenia z tytułu godzin nadliczbowych, jeżeli w czasie podróży służbowej faktycznie wykonuje pracę. Należy pamiętać, że po dotarciu na miejsce przeznaczenia pracownik ma do wykonania określone czynności, które stanowią pracę (i są wliczane do czasu pracy). Możliwe jest również, że pracownik będzie wykonywać pracę także w czasie samej podróży, coraz popularniejsze jest bowiem posługiwanie się przez niektóre grupy pracowników laptopami oraz mobilnymi środkami łączności. Pozwala to na świadczenie pracy w czasie podróży i sprawia, że również czas takiej podróży powinien być wliczany do czasu pracy. W praktyce może to jednak powodować trudności w prawidłowym rozliczaniu czasu pracy przez pracodawcę, który może mieć kłopot z kontrolowaniem, czy pracownik w czasie podróży rzeczywiście wykonywał czynności służbowe.

Do czasu pracy podczas delegacji służbowej nie wlicza się w żadnym wypadku czasu wolnego od pracy (na przykład w przypadku, gdy podróż służbowa wymaga pobytu w wyznaczonej przez pracodawcę miejscowości dłużej niż jeden dzień), który to czas pracownik może wykorzystać w dowolny sposób według własnego uznania.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:GP

Polecane

  • job(2008-09-04 12:31) Odpowiedz 20

    Argumentacja pani mecenas jak i SN wypowiadajacego się w tej sprawie jest bez sensu. Jeżeli jadąc z Zakopanego do Gdańska nie pozostaję w dyspozycji pracodawcy, to znaczy, że mogę robić co zechcę. Więc skoro mogę robić co zechcę, to mogę nie jechać. Więc skoro mogę nie jechac bo to mój czas i moja dyspozycja, a musze, to mamy pierwszy paradoks.
    Paradoks drugi. Pracodawca ma traktować godziny mojej podróży wypadające w czasie pracy, którą nie wykonuję bo nie pozostaje według opinii pania mec. w dyspozycji pracodawcy, jak godziny pracy. Od kiedy to orzeczenie sądu może nakładać obowiązki jak ustawa? Bo to rozwiązanie nie wynika w żaden sposób z przepisów.
    Paradoks trzeci. Skoro jadąc nie pozostaję w dyspozycji pracodawcy, a więc nie pracuję, to w zasadzie ten czas powinienem pracodawcy odpracować.
    Może wreszcie ktoś się odważy i skończy z tymi niedorzecznymi interpretacjami, mającymi pogodzić ogień z wodą. Nie da się zadowolic pracownika i pracodawcę. Ja uważam, że jeżeli nie mogę dysponować swoim czasem, to powinienm mieć za to wynagrodzenie.

  • milicjant(2008-06-27 07:41) Odpowiedz 00

    Che Che to ja bym musial dostac wille z basenem,jako rekompensata,bylem wstretnym glina i bylem w ciaglej podrozy za wspanialymi chlopcami 3 RP.Podrozowanie bedzie intratnym zajeciem,wyszedl z pracy i dotychczas nie powrocil.jestem w podrozy sluzbowej.

  • Kacha(2008-06-27 14:19) Odpowiedz 00

    Dla mnie to nie ma logicznie związku bo jeśli podczas drogi do pracy z domu lub vice verca ubezpieczenie pracodawcy obejmuje pracownika to jest to tym samym podróżą służbową? NIe?

  • mike(2008-06-27 13:51) Odpowiedz 00

    Gdyby mnie pracodawca teleportował na na miejsce spotkania w innym mieście to wtedy jasne. A co gdy jadę na spotkanie do klienta pół godziny w trakcie godzin pracy? To też mam sobie to odliczyć od czasu pracy?
    Skoro robię coś na polecenie pracodawcy (jadę do innego miasta / kraju), to należy mi się za to wynagrodzenie. Nie mogę wtedy również dysponować swobodnie czasem, bo np. nie znam na tyle obcego języka, żeby móc oddawać się swoim ulubionym rozrywkom w miejscu, do którego przybyłem, moja ulubiona rozrywka nie jest tam dostępna, bądź jest zbyt droga.

  • inz.Zbigniew Burnatowski. RFN(2008-06-27 13:34) Odpowiedz 00

    Bedac bieglym sadowym przy Sadzie Wojewodzkim przez caly czas swojej pracy jako biegly mialem ustawowo czas przeznaczony na przejazd wliczany do czasu pracy i za ten czas otrzymywalem wynagrodzenie tak jak za prace na rzecz sadow, prokuratur badz policji. Jest to zasadne, gdyz np. wezwany do sadu w innej miejscowosci niz miejsce mego zamieszkania nieraz sprawa sie nie odbyla, bo np. nie stawil sie jeden ze swiadkow i wowczas sprawa trwala np. 15 minut. Ja wowczas tracac okolo pol dnia na przejazd w sumie okolo 4-5 godzin otrzymal bym wynagrodzenie za 15 minut. Nikt z bieglych na takie warunki nie chcial sie godzic, poza bieglymi, ktorzy pracowali w jakis firmach i przedsiebiorstwo im nie potracalo z pensji za czas nieobecnosci w pracy w wyniku wykonywania czynnosci sadowych lub innych organow sledczych.

  • Markiz(2008-06-27 09:54) Odpowiedz 00

    Ja również zupełnie się z tezą autorki nie zgadzam. Spędzanie czasu w podróży związanej z pracą jest wykonywaniem polecenia służbowego, a więc świadczeniem pracy. W związku z tym spokojnie można wiliczać ten czas do godzin nadliczbowych. I tak też się robiło w moim poprzednim miejscu pracy, gdzie podróże służbowe były jej kwintesencją. Pomyślmy też np. o handlowcach...

  • Delegowany(2008-06-27 09:16) Odpowiedz 00

    Mam duże wątpliwości dotyczące interpretacji powyższych przepisów. W pracy często wyjeżdżam w delegacje służbowe i czuję się pokrzywdzony.

  • rock(2008-06-27 09:20) Odpowiedz 00

    Nie w dyspozycji pracodawcy? No to w czyjej dyspozycji przebywam, jeżeli jadę z Rzeszowa do Szczecina na polecenie pracodawcy? A jeżeli pracodawca mówi mi po przyjściu do pracy, Franek idź do sklepu, pięć przecznic stąd i kup mi wałek malarski. Wtedy też za czas przejścia od pracodawcy do skelpu nie powinno być liczone jako czas pracy. Bo jak idę, to pracodawca nie jest mnie w stanie znaleźć wśród ludzi i nie pozostaję do jego dyspozycji. A może idźmy dalej. Pracodawca wyjeżdża na wczasy w Ekwadorze. Tam nie ma zasięgu jego telefon, a ja sam prowadzę sklep. To znaczy, że ponieważ pozostaję poza dyspozycją pracodawcy, bo ten za ludowe Chiny nie może wydać mi żadnej dyspozycji, to nie wlicza mi się tego okresu do czasu pracy. Interpretacja, że czas przejazdu nie jest czasem pracy jest pozbawiona elementarnych przesłanek, jest po prostu nielogiczna w stopniu najwyższym.

  • piecuch57@op.pl(2009-07-06 09:41) Odpowiedz 00

    zawarlem umowe 3.04.2009 z dnie rozpoczecia pracy 7.04.2009 w niemczech i zeby sie tam stawic musialem wyjechac z polski 5.04.2009 niestety wypadek samochodowy nie dojechalem pracodawca twierdzi ze nie bylem w podruzy sluzbowej ale po osmiu miesiacach wydal mi karte wypadku w dzrodze do pracy,teraz twierdzi ze inspektor bhp zrobil to bez jego zgody sad przyznal pracodawcy racje a moj adwokat twierdzi ze sad zlamal prawo bo pracodawca wskazal i dzien godzine odjazdu samochodu i nie ubezpieczyl mnie

  • zdzi(2008-06-28 06:25) Odpowiedz 00

    Czyli wg. Pani adw. jeżeli siedzę w domu pod telefonem i czekam, kiedy szef zadzwoni, że mam jechać to świadczę pracę, a jak jadę to już nie? Zatrudnił bym Panią mec. na etat i wysyłał po najodleglejszych sądach w Polsce na 5 min. sprawy, po tygodniu miałaby przepracowane 2 - 3 godz. i wypłacił wynagrodzenie za tylko te godz. pracy, może wtedy przyjęłaby właściwą interpretację! Pani chyba zapomina, że oprócz wykładni językowej są inne..., spaliśmy na studiach, wstyd!

  • ano(2009-12-14 20:02) Odpowiedz 00

    To ciekawa interpretacja uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 23.6.2005 r., II PK 265/04 jest inne. Sąd uznał iż pracownik w tym czasie pozostaje w dyspozycji pracodawcy i nie może tym czasem swobodnie dysponować. Nie jest to jedyny wyrok SN w takiej sprawie. I jak by nie patrzeć wyroki są na korzyść pracownika (ciekawe czemu dopiero SN musi uznać rację zwykłego wyzyskiwanego pracownika)

  • załamka(2010-03-06 17:12) Odpowiedz 00

    Ja tracę 3 godz. dziennie na dojazd i przyjazd z pracy ;przewozem zakładowym; co dziennie od ponad pół roku ,nie dostaje ani grosza , nawet pół diety i to za śmieszne pieniądze ,po tych wszystkich komentarzach trudno uzyskać informacje .MORZE KTOŚ WRESZCIE NAPISZE COŚ KONKRETNIE .Morze jakaś ustawa?

  • wracający po godzinach(2010-05-20 22:32) Odpowiedz 00

    Całkowicie błędna interpretacja - niestety Pani adwokat. Proszę nie publikować takich bzdur w sieci. Mając wyznaczony czas pracy do godz. 16.00 i wracając z podróży służbowej o 18.00 (przy czym od 16.00 już "tylko" podróżuję) pozostaję w dyspozycji pracodawcy - bo raczej nie żony, przykładowo czekającej z obiadem :) Jeśli pracodawca nie może mi zapewnić powrotu do domu w umówionych godzinach pracy, to niestety powinien ponosić koszty za tracenie przez jego pracowników ich prywatnego czasu na podróże powrotne. Logiczne, ale nie dla wszystkich.

  • Sebastian(2011-04-05 09:35) Odpowiedz 00

    Często spotykam się z pracownikami którzy jeżdzą w tak zwane delegacje słóżbowe ,tylko problem polega na tym że pracodawca wykrzystuje sytuacje i pracownicy ci tak przy okazji przeworzą towar. Mam pytanie czy pracownicy , którzy zmieniają się podczas takiej podróży (trwa ona około 12 godzin) nie pozostają w dyspozycji pracodawcy?

  • KRIS(2011-08-09 17:51) Odpowiedz 00

    NASZE PRZEPISY TO PARANOJA

  • Nell(2011-08-18 11:46) Odpowiedz 00

    Ja latam z Łodzi do Pune w Indiach i dziwnym trafem pracodawca zawsze rezerwuje mi loty na sobote tak zebym dotarla na miejsce kolo południa w niedziele i mogla odespac w sam raz na poniedzilek rano do pracy :(
    Ponieważ firma ogranicza koszty cała podróż czasem trwa przeszło 30h bo np firma poskapia na taksowki, albo ustawia tansze loty z długim oczekiwaniem na przesiadke.
    Nie majac tak naprawde dla siebie nic z weekendow czuje si bardzo pokrzywdzona.

  • bzdety(2008-06-27 14:32) Odpowiedz 00

    Skad oni takich madrych ludzi biora do inerpretacjii prawa ?? Musza im duzo placic za opowiadanie takich banialuk. Z ludzi juz cakiem chca zrobic niewolnikow, aby przez 24 godz. byli do dyspozycji swojego pana (barana). Nie ich doczekanie!!
    Chyba pracownik w drodze wykonuje polecenie sluzbowe, Nie?, a nie siedzi w domu!!

    "Czas podróży służbowej nie jest jednak czasem pozostawania w dyspozycji pracodawcy w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy, jako że za inne miejsce wyznaczone przez pracodawcę do wykonywania pracy uznać można co najwyżej docelowe miejsce odbywania danej podróży służbowej, a nie samą podróż. "

    A czyjeje dyspozycji jest podczas drogi sluzbowej?? Zony?? czy pracodwacy??
    Kogo polecenie wykonuje pracodawcy?? czy zony??

    Bzdety, banialuki napisane na polecenie chyba lewiatanu.

  • Delegowany 2(2013-03-03 13:05) Odpowiedz 00

    Od nas pracodawca wymaga byśmy wyjeżdżali w delegację po 15stej (podróż często około 6-8 godzin), a rano byli u klienta na usłudze serwisowej. Powrót często też jest po godzinie 15stej. Podobnie jest w wyjazdami w delegację w niedziele i powrotami w sobotę. Często tracę całą niedzielę aby dojechać do miejsca oddelegowanie, cały tydzień w pracy u klienta i powrót oczywiście w sobotę. Dzieje się tak w wielu polskich firmach gdzie poświęcamy swój prywatny czas na "Dojazd w delegacji" za marne 23zł/dobę gdzie kawa wraz z hoddogiem na autostradzie kosztuje około 15zł i jak tu nie być w plecy po takiej delegacji. Niemcy za dojazd w miejsce oddelegowania mają płacone nadgodziny i śmieją z naszych durnych przepisów!!!

  • waldi(2013-03-12 19:27) Odpowiedz 00

    A czy pracodawca może wymagać odemnie abym celach serwisowych był w innym mieście , innym zakładzie na godzinę 7:00, aby tam być o tej godzinie muszę wyjechać o godzinie 5 rano , więc na dojazd i powrót tracę 4godz (praca od 7-15)jak to wygląda prawnie
    co do dyspozycji pracodawcy jak mnie wysyła to w czyjej dyspozycji ja jestem??? bo w swojej na pewno nie

  • //(2008-09-04 12:51) Odpowiedz 00

    Nieistety tak jest że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i wielkości gotówki przelanej na konto za taką a nie inną interpretację prawa.
    Nasze prawo jest tak pokręcone że zdolny adwokat potrafi ukręcić pokraczną interpretację że wszystko przejdzie. nie dziwię się zachodnie kancelarie prawnicze kręcą tu lody Bo

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane