• Nowe zasady promocji na I stopień oficerski po licencjackich studiach
  • Powstaną nowe kierunki kształcenia odpowiadające potrzebom armii
  • Posłowie uważają, że najpierw trzeba powołać armię zawodową

Od 1 października 2008 r. roku wyższe szkoły wojskowe będą działać na nowych zasadach. Dzięki temu nie nastąpi planowana likwidacja Wojskowej Akademii Technicznej oraz szkoły oficerskiej w Dęblinie szkolącej pilotów i nawigatorów. Reforma przygotowana przez Ministerstwo Obrony Narodowej zakłada, że uczelnie wojskowe będą podstawowym źródłem pozyskiwania kadr oficerskich dla sił zbrojnych. Zostanie wprowadzona zasada promowania na I stopień oficerski kandydatów na żołnierzy zawodowych po wojskowych studiach licencjackich. Posłowie krytykują nowe rozwiązania. Ich zdaniem najpierw powinna powstać armia zawodowa, a dopiero później można reformować szkolnictwo wojskowe.

Oficer z licencjatem

- Reforma szkolnictwa wojskowego była konieczna. Zapewne nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale dzisiejsza armia w niewielkim stopniu przypomina siły zbrojne sprzed dekady - mówi prof. Bogusław Smólski, były pełnomocnik ministra obrony narodowej ds. reformy szkolnictwa wojskowego i autor planowanych zmian.

W przeszłości uczelnie wojskowe już próbowano reformować. W efekcie zamknięto Wojskową Akademię Medyczną w Łodzi. Na przełomie roku planowano zlikwidować Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie, a także szkołę oficerską w Dęblinie szkolącą pilotów i nawigatorów.

- Koniecznym stało się ustabilizowanie systemu pozyskiwania kadr oficerskich, pozwalające na stworzenie długofalowych programów rozwoju wyższego szkolnictwa wojskowego. Należało też niezwłocznie dostosować szkolnictwo wojskowe do nowej sytuacji prawnej związanej z wejściem w życie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym - dodaje prof. Bogusław Smólski.

W tej sytuacji przyjęto, że zasadniczym źródłem pozyskiwania kadr oficerskich dla Sił Zbrojnych RP będą uczelnie wojskowe. Zostanie m.in. wprowadzona zasada, że na I stopień oficerski będą promowani kandydaci na żołnierzy zawodowych, którzy ukończyli studia licencjackie.

- To bardzo dobre rozwiązanie. Dzięki temu zostanie zwiększona rola szkół oficerskich, które będą nadawać stopień podporucznika absolwentom uczelni I stopnia - uważa Krzysztof Sikora, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Natomiast pozyskiwanie absolwentów uczelni cywilnych i kształcenie ich na studiach II stopnia (magisterskich) oraz kursach oficerskich w studium oficerskim będzie wykorzystane tylko w przypadku konieczności uzupełniania bieżących potrzeb kadrowych armii.

- Dla większości oficerów termin ukończenia studiów II stopnia, uwarunkowany potrzebami służby, będzie elementem systemu doskonalenia zawodowego kadry przed objęciem stanowisk przewidzianych dla oficerów starszych - dodaje prof. Bogusław Smólski.

Największe zmiany czekają Akademię Obrony Narodowej (AON). Powstaną dwa nowe wydziały: bezpieczeństwa narodowego i zarządzania. Zarządzanie będzie ofertą dla absolwentów szkół oficerskich, dla których będą to studia uzupełniające II stopnia. AON zachowa uprawnienia do prowadzenia studiów magisterskich i doktoranckich. Ponadto na wzór prestiżowej brytyjskiej Royal College of Defence Studies powstanie Instytut Badań Strategicznych kształcący wysokich urzędników i generałów.

W przyszłości powstanie również Studium Medycyny Wojskowej. Zostanie ono powołane na podstawie umowy pomiędzy Akademią Medyczną oraz Wojskowym Instytutem Medycznym. Zadaniem studium będzie przygotowanie kandydatów na żołnierzy zawodowych do objęcia stanowiska o stopniu podporucznik w korpusie medycznym. Obecnie Inspektorat Służby Zdrowia przygotowuje założenia do systemu pozyskiwania wojskowych kadr medycznych, które umożliwią uzupełnienie ponad 400 wakatów. Głównym założeniem systemu będzie stworzenie zachęt polegających między innymi na zagwarantowaniu młodym lekarzom możliwości preferencyjnego odbywania specjalizacji w wojskowych szpitalach klinicznych w zamian za zobowiązanie do służby w siłach zbrojnych.

Nowy związek

Reforma zakłada także utworzenie związku uczelni wojskowych rodzajów sił zbrojnych. W jego skład wejdą trzy uczelnie: Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni, Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych we Wrocławiu oraz Wyższa Szkoła Oficerska Sił Powietrznych w Dęblinie. Głównym zadaniem związku będzie kształcenie kandydatów na żołnierzy zawodowych na kierunkach wynikających z potrzeb Sił Zbrojnych RP.

- Oczywiście przy zachowaniu tożsamości i samodzielności tych uczelni - dodaje prof. Bogusław Smólski.

- Nasza uczelnia szkoli na potrzeby marynarki wojennej na podstawie programu uwzględniającego międzynarodowe standardy. Z tego też powodu trudno jest dzisiaj powiedzieć, jak będzie funkcjonować nowa organizacja - mówi komandor rezerwy Jerzy Chłopecki z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

- Kolejne próby reformy szkolnictwa wojskowego doprowadzą do ograniczenia autonomii uczelni. Niezbyt szczęśliwym pomysłem jest tworzenie związku kilku uczelni, który nie wiadomo czemu na służyć - uważa poseł Krzysztof Sikora.

Jego zdaniem uczelnie wojskowe powinny zachować prawo kształcenia cywilnych studentów, skoro MON w niewielkim stopniu finansowo wspiera uczelnie.

Posłowie krytykują

Nowe zasady funkcjonowania wyższego szkolnictwa wojskowego nie zyskały jednak akceptacji opozycji.

- To złe rozwiązanie. Nie możemy reformować szkolnictwa wojskowego, skoro nawet nie wiemy, jak będzie wyglądać armia zawodowa. Najlepszym rozwiązaniem jest określenie, jaki będzie system dowodzenia, struktura armii, jej zadania w NATO, a dopiero później tworzenie nowego systemu funkcjonowania zawodowej armii - mówi Bogdan Zdrojewski, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Według niego szkolnictwo wojskowe musi uwzględniać postęp techniczny. Armia będzie korzystać z bardziej specjalistycznego sprzętu i trudniej jej będzie znaleźć specjalistów po kierunkach cywilnych. Równocześnie wojsko powinno zachęcać absolwentów chemii, informatyki czy geografii do rozpoczęcia służby. Poseł Bogdan Zdrojewski proponuje, aby rozważyć możliwość współpracy uczelni wojskowych w NATO. Przykładowo szkoła lotnicza w Dęblinie mogłaby kształcić pilotów dla armii czeskiej, litewskiej lub łotewskiej.

BOŻENA WIKTOROWSKA

bozena.wiktorowska@infor.pl