W zaledwie co siódmej firmie powstały rady pracowników. Członkowie rad nie przekazują informacji o przedsiębiorstwie reszcie załogi. Resort pracy pracuje nad doprecyzowaniem przepisów o radach.
Publikacja: 4 czerwca 2008, 03:00 Aktualizacja: 4 czerwca 2008, 10:45
NOWOŚĆ
Rady pracowników, które miały usprawnić dialog pracodawców z pracownikami, nie spełniają swej roli. Działają zaledwie w 2,3 tys. firm z 17 tys., gdzie mogły powstać. Eksperci, pracodawcy i pracownicy wskazują, że przepisy regulujące działanie rad pełne są sprzeczności. Dodają, że paradoksalnie ich powołanie może utrudniać, a nie ułatwiać przepływ informacji w firmie.
Plany rozwoju firmy, ekspansja krajowa i zagraniczna, plany dotyczące przyjmowania nowych i zwalniania pracowników - to tylko niektóre z informacji, jakich mogą domagać się członkowie rady od pracodawcy. Mogą też konsultować z nim te zagadnienia.
Taki tryb wymiany informacji miał być szczególnie istotny w firmach, w których nie działają związki zawodowe. Tak się przynajmniej wydawało dwa lata temu, kiedy wchodziła w życie ustawa z 7 kwietnia 2006 r. o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji (Dz.U. nr 79, poz. 550).
Okazało się jednak, że pracownicy, którzy nie mają związkowych przedstawicieli, nie chcą też powołania rady. Zgodnie z szacunkami Instytutu Spraw Obywatelskich w Łodzi, takie gremium powstało zaledwie w około 4 proc. przedsiębiorstw, w których nie działają związki.
- Przyczyną tego jest m.in. to, że w firmach, w których nie ma związków, aż 10 proc. załogi musi wyrazić pisemne poparcie dla inicjatywy powołania rady - mówi senator Zbigniew Romaszewski.
Wskazuje, że osoby takie nie są jednak chronione i mogą czuć się zagrożone popierając powołanie rady.
Witold Polkowski, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich, twierdzi, że rady nie są tak naprawdę potrzebne w firmie, o czym świadczy ich mała liczba. Dodaje, że ponaddwukrotnie więcej (ponad 4 tys.) zarejestrowanych jest porozumień pracodawców z przedstawicielami załogi, na mocy których nie trzeba tworzyć rady, ale trzeba zapewnić w firmie sprawny system informacyjno-konsultacyjny. To, w jego przekonaniu dowodzi, że pracodawcy i pracownicy nie stronią od dialogu. Nie zamierzają jednak powoływać w tym celu specjalnego, dodatkowego gremium.
Tak jest np. w firmie doradczej KPMG, w której pracownicy nie utworzyli rady. W opinii Andrzeja Gojnego, partnera i dyrektora ds. personalnych tej firmy, kierownicy poszczególnych struktur i działów spotykają się z pracownikami i omawiają z nimi sprawy firmy. Pracownicy mają też możliwość w elektronicznym tzw. sugestion box zgłaszać opinie dotyczące firmy.
Większość pracodawców jest przekonana, że to UE narzuciła im obowiązek stworzenia rad. A powołanie tego gremium zależy od woli zatrudnionych u nich pracowników lub działających związków. Ponadto powołanie rad wynika nie z unijnej dyrektywy, implementowanej do polskiej ustawy, a z nadgorliwości polskiego ustawodawcy.
- W dyrektywie jest mowa jedynie o tym, aby zapewnić w firmach przepływ informacji poprzez wprowadzenie odpowiednich systemów informacyjno-konsultacyjnych - podkreśla adwokat Bartłomiej Raczkowski z Bartłomiej Raczkowski Kancelaria Prawa Pracy.
To polski ustawodawca przygotowując ustawę narzucił wprowadzenie rad zamiast np. umocnić i usankcjonować funkcjonujące już w firmach mechanizmy, które zapewniały dialog z załogą.
- Taką rolę spełniają np. wysyłane przez e-maile informacje o planach firmy, które można później konsultować na np. comiesięcznych zebraniach - podkreśla Ewa Łachowska-Brol, radca prawny w kancelarii Wierzbowski Eversheads.
W opinii Jerzego Wratnego, prof. z Uniwersytetu Rzeszowskiego, wiele firm jest przekonanych, że muszą powołać rady. Skupiają się na wprowadzeniu dodatkowej administracji i biurokracji, zamiast na współpracy z podwładnymi.
- Nasz pracodawca zaniepokoił się brakiem wniosku od pracowników o chęci powołania rady. Otrzymaliśmy e-maile, że Unia zobowiązuje nas, żeby takie gremium powołać i że mamy zgłosić kandydatów. Mimo że nie widzieliśmy takiej potrzeby, musieliśmy to zrobić - mówi Jolanta Górska, pracownik z firmy mleczarskiej z województwa podlaskiego.
W jej przekonaniu rada nie przyczyniła się do lepszego przepływu informacji o firmie. Członkowie tego gremium zostali zobowiązani przez pracodawcę do nieujawniania niektórych informacji reszcie załogi. Rzadko występują też o udostępnienie aktualnych danych o firmie. Pracodawca z kolei przestał informować wszystkich, co się dzieje w przedsiębiorstwach. Jak podkreśla Marcin Wojewódka, radca prawny z kancelarii Wojewódka & Pabisiak, ustawa była opracowywana w ogromnym pośpiechu, aby uniknąć finansowej kary za opóźnienia w implementacji unijnej dyrektywy. Stąd tak wiele w niej niedopracowanych regulacji.
- Jedną z jej wad jest brak regulacji zobowiązującej członków rady do przekazywania informacji od pracodawcy reszcie załogi - wskazuje dr Krzysztof Walczak z Uniwersytetu Warszawskiego.
Andrzej Malinowski, prezydent KPP, podkreśla, że ustawa daje związkom zbyt duży wpływ na wybór rady. Tylko one - i to wyłącznie reprezentatywne - mogą decydować, czy w firmie, w której funkcjonują, ma powstać rada. Jeśli zostanie utworzona przez pracowników, bo w zakładzie pracy nie ma organizacji związkowej, jej kadencja wygaśnie z chwilą, gdy taki związek zostanie utworzony.
- W resorcie trwają już prace nad zmianą ustawy - wskazuje Radosław Mleczko, wiceminiester pracy i polityki społecznej.
Tłumaczy, że mają one wyeliminować wątpliwości interpretacyjne obowiązujących przepisów.
2,3 tys. rad funkcjonuje w polskich firmach
4,1 tys. porozumień pracodawców z pracownikami zwalnia ich z tworzenia rad
1: GK z IP: 83.6.103.* (2008-06-04 13:15)
Szefowie rządów nie znają języków obcych, stąd nieumiejętność odczytania zapisów Dyrektywy unijnej. Ale dlaczego nie zatrudniono tłumaczy? A może komuś zatęskniło się za radami zakładowymi w PRL?
Ale odsuwając na bok żarty, z jakiego powodu prywatny właściciel firmy ma konsultować swoje plany rozwojowe z załogą? Może z załogą, która ma te plany realizować, to jest jeszcze jakoś uzasadnione, ale co ma na przykład ślusarz narzędziowy do planów proeksportowych firmy? Czy ktoś tu z czymś nie przesadza?
2: Kuba z IP: 83.9.37.* (2008-06-05 10:36)
Po raz kolejny nasi urzędnicy chcą być świętsi od Papieża. Tak było ze strzałkami warunkowego opuszczenia skrzyżowania, procedurami pozyskania funduszy z UE i wielu innymi tematami. Wciskają nam ciemnotę, że to UE dyktuje nam takie rozwiązania. W rzeczywistości sami robią wszystko, żeby utrudnić życie na wszystkich płaszczyznach. Dopiero po jakimś czasie nieśmiało przyznają, że tak naprawdę dyrektywy UE zostały źle zrozumiane.
Urzędasy - uczcie się czytać ze zrozumieniem!
3: zyban z IP: 79.184.180.* (2008-06-05 10:59)
GK masz rację. Zbieram zainteresowane grono i przedstawiam koncepcję, jest ona przedyskutowywana. Ale zbieram tylko tych, którzy coś na ten temat wiedzą. Jak możecie mi kazać konsultować z pakowaczami zakup linii pakującej, która wyeliminuje pięciu z nich. Jeżeli (załóżmy), pod wpływem sugestii Rady, popełnię błąd, to - czy w przypadku bankructwa - zrezygnują z kodeksowych uprawnień?
Paranoja!
4: rp z IP: 87.105.190.* (2008-07-15 18:56)
kuba,gk i zyban - jeszcze 10 pokoleń potrzeba do normalnego zarządzania.Chyba żę zabraknie rąk do pracy i zatrudnicie sobie chińczyków. Im niepotrzebne będą rady pracowników.
Czy zbyt swobodny strój pracownika usprawiedliwia dyscyplinarne zwolnienie

Policjanci nadal będą mogli być zwalniani po 30 latach wysługi. Wyższe uposażenia mają zrekompensować funkcjonariuszom i żołnierzom wydłużenie aktywności zawodowej
Czy uważasz że w branży, w której pracujesz dojdzie w tym roku do zwolnień?