Podczas spotkania omawiany był projekt reformy szkolnictwa wyższego i nauki. Uczestnicy zwracali uwagę na niewystarczające finansowanie nauki w Polsce, pytali o pomysł zniesienia habilitacji i robienia doktoratu bezpośrednio po studiach licencjackich.

Odnosząc się do finansowania, Kudrycka zapewniła, że środki na naukę i szkolnictwo wyższe będą w kolejnych latach rosły o 0,15 proc. PKB rocznie (co roku ok. 2 mld zł) i łącznie do 2013 r. wzrosną o 10 mld zł. Przypomniała, że w funduszach strukturalnych UE zagwarantowane jest na lata 2007 - 2013 ponad 4 mld euro.

Ważnym źródłem funduszy są, jak przypomniała Kudrycka, międzynarodowe programy takie jak 7. Program Ramowy UE, w którym instytucje naukowe ubiegają się o granty bezpośrednio, a nie przez rządy krajów członkowskich, jak to ma miejscy w przypadku funduszy strukturalnych. Na tej zasadzie, zwróciła uwagę Kudrycka, fundusze na naukę rozdziela też m.in. Europejska Rada Badań (ERC - European Research Council) i program współpracy Unii Europejskiej i Azji. "Największym naszym problemem jest teraz to, żeby skonsumować te środki" - powiedziała.

"Polskie instytucje nie radzą sobie z ubieganiem się o granty"

Jak podkreśliła Kudrycka, polskie instytucje nie radzą sobie z ubieganiem się o te środki. W ubiegłorocznym programie dla młodych naukowców organizowanym przez ERC żaden Polak nie dostał grantu. Źle ocenione zostały też wnioski złożone w konkursie o granty do tej instytucji przez bardziej doświadczone zespoły badawcze. Kudrycka przytoczyła przykładową ocenę.

"Proponowane badania są mało ambitne, nie mają przełomowego charakteru, nie sięgają poza zastany stan rzeczy, nie otwierają nowych horyzontów, nie proponują niekonwencjonalnych rozwiązań. (...) Praca ma charakter aplikacyjny, nie zawiera badań naukowych" - cytowała minister.

"Być może my, jako starsi nauczyciele akademiccy, stawiamy przed naszymi podopiecznymi, młodymi naukowcami, zbyt mało ambitne cele" - oceniła.

"Źle są dofinansowywani doktoranci i bardzo niskie są płace doktorów oraz pracowników uczelni"

Kudrycką pytano też o płace na uczelniach. Zabierający głos uczestnicy debaty tłumaczyli, że np. doktoranci, zamiast prowadzić badania do swojej pracy doktorskiej, dorabiają, bo stypendium wynosi nieco ponad tysiąc złotych miesięcznie, za co nie mogą oni utrzymać siebie i swoich rodzin. Zwracano też uwagę na niskie płace pracowników uczelni, nie tylko pracowników naukowych i dydaktycznych, ale też np. bibliotekarzy.

"W pełni zgadzam się z tym, że źle są dofinansowywani doktoranci i bardzo niskie są płace doktorów oraz pracowników uczelni takich jak bibliotekarze. Będziemy szukali rozwiązań pozwalających na zwiększenie tych uposażeń" - obiecywała minister.

Reforma zakłada likwidację stopnia doktora habilitowanego

Kudrycka wyjaśniała także wątpliwości wokół doktoratów i habilitacji. Potwierdziła, że reforma zakłada likwidację stopnia doktora habilitowanego i zastąpienie go certyfikatem uprawniającym doktorów do bycia samodzielnymi pracownikami naukowymi i promotorami przewodów doktorskich.

O doktoratach po licencjacie powiedziała, że będą to jedynie granty badawcze, przyznawane na zasadzie konkursu osobom z dyplomem licencjackim, które dzięki temu mogłyby prowadzić pracę naukową jeszcze przed uzyskaniem dyplomu magisterskiego. W ten sposób student zbierałby materiał do doktoratu, a w międzyczasie bronił pracy magisterskiej.

"Takie granty uzyskiwaliby najzdolniejsi studenci. Według naszych szacunków dotyczyłoby to nie więcej niż 100 osób w całym kraju" - tłumaczyła Kudrycka.

W czwartkowej debacie, zorganizowanej przez Uniwersytet Warszawski, brali udział głównie pracownicy UW. Wśród nich była rektor UW prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow. Obecni byli m.in. prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Michał Kleiber, rektor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, wiceprzewodniczący KRASP prof. Tomasz Borecki, rektor Politechniki Warszawskiej prof. Włodzimierz Kurnik.