W Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim od stycznia z pracy odeszło 152 pracowników. W dolnośląskim w 2006 roku rozwiązano umowę o pracę z 90 osobami, a zatrudniono tylko 46. W 2007 roku odeszło już 88 pracowników. Podobnie jest w innych urzędach.

- Niepokojące jest, że odchodzą najbardziej wartościowi pracownicy, odpowiedzialni za realizację najważniejszych zadań - mówi Renata Kostów z biura prasowego wojewody śląskiego.

Podobnie jest w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim. Krzysztof Rokosz, rzecznik wojewody, potwierdza, że w ostatnim czasie z pracy w urzędzie rezygnują dobrzy ekonomiści i prawnicy, geodeci, specjaliści od funduszy strukturalnych, inżynierowie ochrony środowiska, mający doświadczenie i kilkuletni staż pracy. Równocześnie właśnie na te stanowiska brakuje chętnych.

Urzędy mają też problem z kandydatami na stanowiska odpowiedzialne za nadzór wojewody nad placówkami opiekuńczo-wychowawczymi.

- Od 2006 roku nabór na takie stanowisko był ogłaszany dziesięć razy i do tej pory nie udało nam się nikogo zatrudnić - mówi Renata Kostów.

Wyjaśnia, że jedyna osoba spełniająca wymagania nie zdecydowała się podjąć pracy ze względu na zbyt niską pensję.

Dyrektorzy generalni urzędów przyznają, że od pracy w urzędzie odstraszają wynagrodzenia. W Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim, podobnie jak w pozostałych, średnia miesięczna płaca brutto, liczona łącznie w wynagrodzeniami dyrektorów wynosi 2,2 tys. zł.

Tymczasem brak odpowiedniej kadry powoduje obniżanie jakości świadczonych usług. Urzędy wojewódzkie, odpowiadają m.in. za obsługę programów unijnych, edukację, pomoc społeczną, gospodarkę wodną, zarządzanie w sytuacjach kryzysowych. Brak odpowiednio wykwalifikowanych pracowników może utrudnić wykorzystanie funduszy unijnych przeznaczonych na ochronę środowiska, rozbudowę dróg, rozwój lokalnej infrastruktury, a także wykonywanie zadań nadzorczych przez inspekcje budowlane, farmaceutyczne itd.

Jolanta Góra

jolanta.gora@infor.pl

OPINIA

Jakub Skiba

dyrektor generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Niższy niż w gospodarce wzrost wynagrodzeń w administracji utrudnia prowadzenie polityki kadrowej. A to przeszkadza w skutecznym rządzeniu, w tym wydawaniu unijnych funduszy, przygotowaniu dokumentacji, rozbudowie regionalnej infrastruktury. Szczególnie niekorzystnie wygląda to w urzędach wojewódzkich. W większości z nich zarobki są niższe niż w urzędach marszałkowskich i sektorze prywatnym. W efekcie znaczna część dobrych pracowników odchodzi właśnie tam do pracy. Dlatego od stycznia 2008 r. chcemy wprowadzić zmiany w zasadach wynagradzania. Mają one podnieść konkurencyjność zatrudnienia w administracji.