170 zł otrzyma dodatkowo w tym roku każdy z prawie 130 tys. pracowników administracji rządowej. Specjalne fundusze na wynagrodzenia otrzymają urzędy, z których odchodzi najwięcej pracowników. Pensje w administracji rządowej mają zależeć od efektów pracy urzędników.
Publikacja: 9 maja 2008, 03:00
Zmienimy system wynagrodzeń w administracji - mówi Adam Leszkiewicz, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Rząd w przyjętym w tym tygodniu projekcie nowelizacji ustawy o Służbie Cywilnej zlikwidował limity zatrudnienia w urzędach. Przeznaczył też 105 mln zł, z wynoszącej ponad 0,5 mld zł rezerwy celowej, na wynagrodzenia w urzędach oferujących najniższe zarobki i mających najwyższą fluktuację kadr. Ponadto rozważa likwidację dodatkowych składników wynagrodzenia, m.in. dodatku specjalnego, motywacyjnego i stażowego, a także nagrody jubileuszowej.
W Urzędzie Regulacji Energetyki, Głównym Inspektoracie Sanitarnym, ministerstwach Sprawiedliwości i Rozwoju Regionalnego naczelnik wydziału zarabia miesięcznie przeciętnie 8 tys. zł brutto. Osoba zatrudniona na porównywalnym stanowisku w ministerstwach Edukacji Narodowej, Budownictwa i Środowiska czy urzędzie transportu kolejowego otrzymuje już około 4 tys. zł. W urzędzie wojewódzkim - 2,8 tys. zł.
- Tak duże zróżnicowanie wynagrodzeń jest nieuzasadnione - mówi Mariusz Błaszczak, były szef Kancelarii Prezesa Rady Misnitrów, poseł PiS.
Dlatego w budżecie przygotowanym jeszcze przez poprzedni rząd zaplanowano rezerwę celową w wysokości 528 mln zł na wynagrodzenia w administracji.
Mariusz Błaszczak tłumaczy, że niskie i zróżnicowane wynagrodzenia powodują, że wiele osób odchodzi z administracji rządowej do samorządowej lub na rynek. Z danych KPRM wynika, że w ubiegłym roku największa fluktuacja kadr była w urzędach wojewódzkich, a najniższa w urzędach kontroli skarbowej. Dużo osób rezygnowało też z pracy w ministerstwach oraz wojewódzkich i powiatowych inspekcjach.
Rezerwa celowa ma m.in. pomóc w zatrzymaniu pracowników administracji. Rząd chce, aby 264 mln zł, czyli 50 proc. rezerwy, było wypłacone w formie dodatków specjalnych. Od 1 stycznia tego roku jest to obowiązkowy składnik wynagrodzenia pracowników Służby Cywilnej. Obecnie w 2,3 tys. urzędów administracji rządowej pracuje 127 tys. pracowników Służby Cywilnej. Są zatrudnieni m.in. w 400 urzędach skarbowych, 300 komendach Policji czy 17 ministerstwach. Zatem średnio na jednego pracownika przypadnie około 170 zł brutto miesięcznie. Pierwotnie rząd planował, że będzie to 87 zł. Pozostałe pieniądze rząd chciał przeznaczyć dla tych urzędników, których etaty zostałyby uznane za nieefektywnie wynagradzane w wyniku tzw. procesu wartościowania stanowisk. Związki zawodowe uznały jednak, że byłby to nieefektywny podział.
Między innymi pod ich wpływem 20 proc. rezerwy, czyli kolejne 105 mln zł, przeznaczono na wyrównanie różnic w zarobkach pomiędzy poszczególnymi urzędami na porównywalnych stanowiskach. Rząd chce, aby pieniądze otrzymały urzędy, w których średnie wynagrodzenie jest najniższe, a fluktuacja kadr największa.
Zbigniew Dudziński z Hay Group uważa, że rząd przyjął dobre kryteria podziału rezerwy. Wskazuje, że niskie płace nie zawsze przyczyniają się do odpływu pracowników. Na przykład na niskie wynagrodzenia narzekają pracownicy urzędów skarbowych, ale tam fluktuacja jest niska. W ciągu ostatniego roku odeszło z nich tylko 10 proc. zatrudnionych pracowników. Najniższe średnie zarobki otrzymują też pracownicy w tzw. służbach niezespolonych (są to m.in.: państwowi inspektorzy sanitarni, powiatowi oraz graniczni lekarze weterynarii, wojewódzcy inspektorzy transportu drogowego). Tam fluktuacja też nie jest wysoka i wynosi 11,2 proc. Zbigniew Dudziński wyjaśnia, że 10-15 proc. fluktuacja kadr jest naturalna, jednak po przekroczeniu tego poziomu generuje straty.
Wyższa od naturalnej rotacja pracowników występuje m.in. w urzędach wojewódzkich, ministerstwach oraz wojewódzkich i powiatowych inspekcjach. To oni mogą spodziewać się dodatkowych pieniędzy.
Tomasz Ludwiński z Sekcji Krajowej Pracowników Skarbowych NSZZ Solidarność uważa, że przyjęte przez rząd kryteria są złe. Jego zdaniem przy podziale części rezerwy należy wziąć pod uwagę m.in.: poziom wykształcenia pracowników, wysokość środków budżetowych, za które odpowiedzialne są urzędy, wagę prowadzonych spraw, a także możliwość dorobienia we własnym zawodzie. Urzędnicy skarbowi wskazują, że w innych urzędach przełożeni wyrażają zgodę na dodatkowe zatrudnienie, a w skarbowych nie.
Kolejne 30 proc. rezerwy (158 mln zł) rząd przeznaczył na wyniki wartościowania stanowisk pracy w urzędach administracji rządowej. Proces ten ma się zakończyć do końca maja. W efekcie powstanie obiektywna hierarchia stanowisk, a także nowy system wynagrodzeń. Sam rząd przyznaje jednak, że ciągle nie wiadomo, w jaki sposób wyniki wartościowania zostaną przełożone na wzrost wynagrodzeń.
Zbigniew Dudziński tłumaczy, że w biznesie wycenia się wartość rynkową danego stanowiska i sprawdza się, jak kształtuję się zarobki na nim w danej firmie. Mogą być porównywalne, wyższe lub niższe. Problem polega jednak na tym, że Kancelaria Premiera, która przygotowała system wartościowania, nie dysponuje bazą wynagrodzeń, z którą mogłaby porównać pensje w urzędach. Teoretycznie przygotowanie odpowiedniej bazy danych mogłaby zlecić prywatnej firmie specjalizującej się w zarządzaniu zasobami ludzkimi. Na ten cel można byłoby przeznaczyć około 5 mln zł z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Jednak zgodnie z planem działań na 2008 rok pieniądze te mogą być wydane tylko na szkolenia urzędników.
Wyrównanie pensji w urzędach to jeden z elementów reformy systemu wynagrodzeń w administracji. Rząd chce m.in. zlikwidować tzw. limit etatów. Wysokość środków przyznanych na wynagrodzenia nie będzie więc zależała od limitu etatów ustalonego w ustawie budżetowej. Obecnie co roku określa ona maksymalną liczbę etatów dla poszczególnych ministerstw i urzędów. Przez to ich dyrektorzy zgłaszają zawyżone zapotrzebowanie na urzędników, ponieważ środki na wynagrodzenia zależą od limitu etatów. Jednak urzędy mogą w rzeczywistości zatrudniać mniej osób. Większość urzędów przyznane limity wykorzystuje w 85 proc. Po uchwaleniu nowelizacji ustawy o Służbie Cywilnej, dyrektor generalny będzie miał większe możliwości kształtowania wynagrodzeń.
- W ten sposób jedynie zalegalizuje się obecną praktykę - uważa Witold Gintowt-Dziewałtowski, członek Rady Służby Publicznej.
Jego zdaniem największy problem stanowią drastycznie zaniżane wynagrodzenia.
Adam Leszkiewicz zauważa jednak, że średnie wynagrodzenia w administracji w 2008 roku wzrosną o 19 proc. Dodaje, że rząd tak zamierza zreformować system wynagrodzeń, aby był bardziej efektywny. Kancelaria Premiera zastanawia się m.in. nad likwidacją dodatku specjalnego i motywacyjnego.
- Tak naprawdę nie wiadomo, po co je wprowadzono - tłumaczy Adam Leszkiewicz.
Otrzymują go wszyscy, niezależnie od efektów pracy. Rząd planuje też zamienić nieefektywne składniki wynagrodzenia, a są nimi m.in. dodatki za wysługę lat i nagroda jubileuszowa, na bardziej motywujące.
- Będziemy premiować wyniki i efekty pracy - podkreśla Adam Leszkiewicz.
528 mln zł trafi w tym roku dodatkowo do pracowników administracji rządowej
źródło:
GP
1: Pracownik PUW z IP: 89.174.106.* (2008-05-09 08:43)
Pracuję w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim już prawie 10 lat i zarabiam 1400 zł brutto, a nie jak sie podaje w tabelce 2 - 3 tys. zł. Zresztą wszyscy z tzw. stanowisk wspomagających zarabiają w tych granicach, a więc podane dane już są fałszywe. Z kolei dane totyczące wyższych stanowisk sa zaniżone, bo dyrektorzy zarobiają po 8-10 tys. (może właśnie dlatego że "my" zarobiamy poniżej przedstawionej średniej). Dlatego też ostatnio z urzędu odeszło ok. 250 osób, oczywiście nie dyrektorów - oni maja się znakomicie!
2: pracsłcywil. z IP: 195.164.254.* (2008-05-09 08:50)
I znowu to zmierza do tego, żeby "swoim" (kolesion, pupilom, towarzyszom partyjnym) można było dac więcej.
3: urzedniczka z IP: 89.174.106.* (2008-05-09 08:55)
Gdyby nie dodatki za wysługe lat, to wynagrodzenia większości pracowników byłyby nikłe. Bo jak osoba pracująca ponad 25 lat w administracji rządowej może zarabiać (z dodatkiem za wysługę lat) 1600 zł?? Już widzę jak będzie z premiami za wyniki i efekt pracy. Wszystko zgarną dyrektorzy i kierownicy, którzy przypiszą sobie wszystko, co zrobili ich pracownicy. Poza tym, przy przydzielaniu nagród faworyzowani zawsze są ulubieńcy.
4: Urzędnik z IP: 83.14.152.* (2008-05-09 09:06)
rząd zmierz w tym kierunku, aby zabrać dla urzędnika wypracowane jubileusze, tylko dlaczego !. Za tyle lat pracy to chyba powinna być jakas motywacja do pracy. Wszystko zmierza w kierunku żeby zabrać. Co z tego że średnia jest wysoka, ale jakim kosztem - tych co biorą kilka razy więcej co pracownik. To Skandal.
5: urzędnik z IP: 212.191.130.* (2008-05-09 09:22)
W Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim wartościowanie to paranoja, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistośią. Jeżeli dyrektor dba o pracowników to zawyża im wartościowanie, jeżeli martwi się tylko o swoją pensję to mocno zaniża. Zwłaszcza że jest odgórny nakaz dla dyrektorów aby zaniżać wartościowanie, bo "nie będziemy w stanie zatrudnić odpowiednich pracowników". Dlatego specjalistów np. od nieruchomości i geodezji wycenia się niżej niż stanowiska gdzie nie trzeba zbytnio myśleć. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać. Ale co to obchodzi dyrektorów, przecież oni są inaczej oceniani.
6: urzędniczka-st.specjalistka z IP: 83.23.147.* (2008-05-09 10:21)
528 mln zł trafi w tym roku dodatkowo do dyrektorów i kierowników administracji rzadowej.Nie oszukujmy się tak to będzie wyglądało.W moim wypadku 30 letni staż pracy w tzw.administracji rządowej, wykształcenie wyższe i brutto 1600 zł. Skąd te dane w powyższym artykule pewnie z poziomu Warszawy tak to wygląda.Oh tzw.dziennikarze zejdźcie wreszcie na ziemię!
7: Matylda z IP: 192.168.32.* (2008-05-09 11:03)
Do pracownik PUW: Zaraz, te 1600 to jest netto czy brutto? Bo z tej tabelki wynika, ze w UW od 2 tys. do 3 tys. i to chyba z 13 i innymi dodatkami. Ale z 2000 bruto, to netto wyjdzie ok. 1600. Czy dobrze mysle?
8: Urzędnik z IP: 89.174.106.* (2008-05-09 11:13)
Pracuje już 10 lat w administracji rządowej w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim i nigdy w życiu nie widziałam zadnego dodatka specjalnego ani motywującego, a po drugie kto tyle zarabia z tej tabeli te 2 tys. i jeszcze bez wykształcenie poziom moich zarobków to 1400 brutto więc gdzie reszta pieniędzy z powyżeszj tabeli i skąd macie te statystyki chyba oszukane weźcie prawdziwe dane ile naprawdę sie zarabia i bez pensji dyrektorskich i kierowniczych. Tak naprawdę to tylko dobrze zarabiaja dyrektorzy i kierownicy w urzędach nikt więcej i jeszcze biora sobie kolosalne nagrody a ludziom na odczepne daja po 400 zł a sobie biorą bo 2-3 tys. żenujące to jest.
9: urzędas z IP: 79.188.6.* (2008-05-09 11:30)
Te średnie pensje w urzędach wojewódzkich to chyba są liczone z dodatkami z tyt. wysługi lat, bo u mnie w UW osoby po 20 latach pracy i więcej mają na stanowisku starszego inpsektora wojewódzkiego mnożnik ok. 1,2 a więc wychodzi to mniej więcej 1850 zł na rękę z dodatkiem (1,2 + 1837,10 zł=2204,52 zł; 0,2 X 2204,52 zł= 440,904 zł razem: 2645,424 zł brutto!!!!!). Tylko nowo przychodzący zawsze dostają na starcie mnożnik taki sam albo lepszy i to na stanowisku inspektora!!!!!! Taka polityka kadrowa, że żeby skusić nowych to trzeba im tyle dać bo nikt podpobno by nie przyszedł tu pracować. A starsi pracownicy niestety coraz bardziej oddalają się od płac tych nowicjuszy:(
10: urzędnik z IP: 217.97.88.* (2008-05-09 12:05)
Pracuję w wojewódzkim inspektoraci ochrony roslin i nasiennictwa w łodzi i zarabiam 1300 zł brutto. to smiech.więc gdzie te podwyżki?????????????? chyba tylko dla góry!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
Czy zbyt swobodny strój pracownika usprawiedliwia dyscyplinarne zwolnienie

Policjanci nadal będą mogli być zwalniani po 30 latach wysługi. Wyższe uposażenia mają zrekompensować funkcjonariuszom i żołnierzom wydłużenie aktywności zawodowej
Czy uważasz że w branży, w której pracujesz dojdzie w tym roku do zwolnień?