Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej podało, że w kwietniu tego roku bez pracy pozostawało 1,6 mln osób. To o prawie 100 tys. osób mniej niż miesiąc wcześniej i o prawie 0,5 mln mniej niż rok wcześniej. Dzięki temu wskaźnik bezrobocia obniżył się do poziomu 10,5 proc. Ostatnio wskaźnik ten na tak niskim poziomie był notowany w grudniu 1998 r. Wyniósł wtedy 10,4 proc. Następnie bardzo szybko rósł, aby w lutym 2003 r. osiągnąć rekordowy poziom 20,7 proc. Tegoroczny, kwietniowy wynik oznacza, że poziom bezrobocia w Polsce jest najniższy od prawie dziesięciu lat.

Jak wskazuje resort pracy bezrobocie maleje głównie dlatego, że bezrobotni znajdują zatrudnienie dzięki rozpoczęciu prac sezonowych w budownictwie, rolnictwie, ogrodnictwie, transporcie, turystyce i leśnictwie. Resort pracy podaje też, że w okresie styczeń - kwiecień tego roku do urzędów pracy firmy zgłosiły zapotrzebowanie na 422,7 tys. osób. Ponadto wzrasta też liczba osób, które nie potwierdziły gotowości do podjęcia pracy lub dobrowolnie zrezygnowały ze statusu bezrobotnego.

Poprawę na polskim rynku pracy odnotowuje też unijny urząd statystyczny Eurostat. Z najnowszych jego danych (nieco inaczej wylicza wskaźnik bezrobocia) wynika, że Polska jest krajem, w którym bezrobocie maleje najszybciej ze wszystkich krajów UE. Co więcej Polska nie jest już też na szarym końcu, jeśli chodzi o wskaźnik bezrobocia. W marcu wyniósł on 7,7 proc. i wyprzedziliśmy pod tym względem cztery kraje UE - Słowację, Hiszpanię, Grecję i Francję. Tam wskaźnik ten wahał się od 9,8 proc. do 7,8 proc.

- Taka poprawa na rynku pracy jest zjawiskiem bezprecedensowym - zauważa Jan Rutkowski z Banku Światowego.

Wskazuje, że praktycznie nigdzie na świecie nie zdarzyło się, aby bezrobocie zmalało w tak istotnym stopniu, w tak krótkim czasie. Tłumaczy, że na przykład Hiszpanie obniżali wysoki wskaźnik bezrobocia prawie 20 lat.