Rząd nie sprzeciwił się żadnej z 13 propozycji działań antykryzysowych przedstawionych przez związki zawodowe i pracodawców. W trakcie obrad prezydium Komisji Trójstronnej wicepremier Waldemar Pawlak oraz ministrowie (m.in. finansów oraz pracy i polityki społecznej) zgodzili się na kontynuowanie prac m.in. nad propozycją wypłaty rekompensat dla pracowników, którzy w dobie kryzysu zgodzą się na obniżenie czasu pracy i wynagrodzeń. Jeżeli partnerzy społeczni przedstawią uzasadnienie do 13 zgłoszonych propozycji, Rada Ministrów rozpatrzy je jako założenia pakietu działań antykryzysowych jeszcze na jutrzejszym posiedzeniu.

- Następnie przystąpimy do opracowania projektów nowelizacji przepisów w zespołach problemowych Komisji Trójstronnej - mówi Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.

Strona rządowa zadeklarowała, że Sejm mógłby rozpocząć prace nad uchwaleniem tych przepisów na posiedzeniu rozpoczynającym się 21 kwietnia.

- Najwięcej kontrowersji wzbudza sposób finansowania dopłat do pensji tych pracowników, którzy zgodzą się na zmniejszenie czasu pracy i obniżenie płacy, co ma zapobiec zwolnieniom w firmach - mówi Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność.

Partnerzy społeczni porozumieli się, że rekompensaty takie mają wynosić 70 proc. zasiłku dla bezrobotnych (czyli 386,26 zł). Łącznie z obniżoną pensją pracownik taki musi zarabiać co najmniej płacę minimalną, czyli 1276 zł.

Pieniądze na ten cel mają pochodzić z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Funduszu Pracy. Strona rządowa podkreśliła jednak, że może zabraknąć środków na wypłatę rekompensat. Dlatego należy rozważyć możliwość podniesienia składki na Fundusz Pracy. To jednak oznaczałoby wzrost kosztów zatrudnienia po stronie pracodawcy.

Rząd zgodził się także na rozmowy w sprawie wzrostu płacy minimalnej, tak aby w ciągu najbliższych lat osiągnęła ona połowę przeciętnego wynagrodzenia.

- W 2010 roku miałaby wynieść 42 proc. przeciętnej płacy - mówi Jan Guz, przewodniczący OPZZ.

Inne propozycje partnerów społecznych to m.in. wydłużenie okresów rozliczeniowych czasu pracy do 12 miesięcy i zmiany w definicji doby pracowniczej (co ma ułatwić organizację czasu pracy oraz dostosowanie jej do potrzeb produkcji) oraz ograniczenie możliwości zawierania umów o pracę na czas określony. Maksymalnie miałyby trwać 24 lub 36 miesięcy.