Z zadowoleniem przeczytałem polemikę dr. nauk ekonomicznych Ireneusza Kwiatkowskiego do mojego artykułu na temat przekształceń własnościowych szpitali. Cieszę się, że mój głos w tej sprawie nie pozostał bez echa. Każdy ma możliwość wypowiedzieć się, a głos krytyczny świadczy o tym, że temat ten jest nadal gorący.

Nie mogę jednak pozostać obojętny w ocenie tej polemiki. Nie wiem, czy dr Ireneusz Kwiatkowski ma coś wspólnego z organizacją ochrony zdrowia, ale wydaje mi się, że niewiele. Czy ja powiedziałem, że przekształcenie szpitala publicznego w spółkę prawa handlowego spowoduje zwolnienie państwa z odpowiedzialności za ochronę zdrowia swoich obywateli? Czy poprzez to ograniczy się dostępność do świadczeń zdrowotnym najuboższym i skaże ich na płacenie w szpitalach niepublicznych?

To są tylko populistyczne stwierdzenia. Artykuł 68 Konstytucji RP gwarantuje obywatelom równy dostęp do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych! Czy niepubliczny szpital samorządowy ogranicza świadczenia zdrowotne i wybiera tylko ten zakres, który jest dla niego opłacalny, a na wykonywanie niedochodowych usług skazuje szpital publiczny? Jest wręcz przeciwnie, w Zamojskim Szpitalu Niepublicznym uruchomiłem wysokospecjalistyczny oddział hematologiczny, drugi na terenie Lubelszczyzny po klinice w Lublinie. Mam też oddziały utrzymywane ze względów społecznych, bo takie jest zapotrzebowanie społeczności lokalnej. Czy to znaczy, że mam swój szpital zadłużać, bo leczę ludzi, a nie produkuję zabawek czy samochodów, jak twierdzą niektórzy dyrektorzy szpitali publicznych? A co w takim razie powie dr Ireneusz Kwiatkowski tym dyrektorom publicznych szpitali, których placówki osiągają zyski i chcą się przekształcać w spółki prawa handlowego, np. w Łańcucie, Rawiczu i w wielu innych miastach?

Co to znaczy szpital publiczny lub niepubliczny (nie mylić ze szpitalem typowo prywatnym), jeżeli podstawą finansowania jednego i drugiego jest płatnik NFZ w ramach środków publicznych przeznaczonych na ochronę zdrowia, a właścicielem szpitala niepublicznego jest samorząd? Forma organizacyjna SP ZOZ jest formułą przestarzałą, niegwarantującą wprowadzania zasad nowoczesnego zarządzania szpitalem - zakładem pracy. Nigdzie na świecie nie ma takiego podmiotu gospodarczego, który nie może upaść, tzn. zbankrutować. Dlatego nie zgadzam się z poglądem, że szpital (SP ZOZ) można zadłużać, bo leczy ludzi, i państwo, czyli podatnicy, w końcu go kiedyś oddłuży. Na to zgody dalej być nie może i nie jest to ucieczka państwa od odpowiedzialności, jak twierdzi dr Ireneusz Kwiatkowski. Wielokrotnie na Komisji Trójstronnej i na posiedzeniach sejmowej Komisji Zdrowia zwracałem się do polityków: dajcie nam normalną, nowoczesną na miarę XXI wieku ustawę o zakładach opieki zdrowotnej, a my, menedżerowie publicznych i niepublicznych szpitali, sami damy sobie już radę... Ale jest zawsze jakieś polityczne ale...