Na pytanie: czy kończąc studia będziesz dobrze przygotowany do podjęcia pracy, pozytywnej odpowiedzi udzieliło aż 70 proc. z ponad 900 ankietowanych, przyszłych inżynierów ze Śląska i Małopolski. Takie są wyniki najnowszego badania przeprowadzonego w ramach kampanii edukacyjnej Zainstaluj się.

Studenci tamtejszych uczelni technicznych, którzy uczestniczyli w badaniu uznali, że program nauczania na ich kierunkach jest wystarczająco dobry, aby poradzić sobie na rynku pracy. Tylko co czwarty badany był przeciwnego zdania.

- Młodzi ludzie z jednej strony deklarowali, że zostali wyposażeni na studiach w niezbędne umiejętności zawodowe, ale jednocześnie skarżyli się, że nie mieli gdzie zdobyć wiedzy praktycznej o wykonywanym zawodzie - komentuje Dorota Strzemińska, współautorka badania.

Na brak doświadczenia związanego z wykonywanym w przyszłości zawodem poskarżyło się aż 80 proc. respondentów. Co piąty wskazywał też na trudności z nauką języków obcych podczas studiów.

Zapytani o to, jak sami próbują zdobyć niezbędne w pracy praktyczne umiejętności, studenci aż w 70 proc. przypadków ograniczyli się do wskazania bezpłatnej praktyki zawodowej, na którą kieruje raz w toku całych studiów uczelnia. Samodzielną aktywność w poszukiwaniu stażu wykazał jedynie do dziesiąty badany.

Zdaniem prof. Leszka Woźniaka, prorektora ds. kształcenia Politechniki Rzeszowskiej, wynik badania polskich studentów nie odbiega znacznie od europejskich rezultatów.

- Jestem przekonany, że polskie uczelnie techniczne kształcą na bardzo wysokim poziomie, czego dowodem jest poszukiwanie absolwentów naszych uczelni praktycznie we wszystkich krajach Europy - podkreśla prof. Leszek Woźniak.

Również Jerzy Łabaj z Wydziału Inżynierii Materiałowej i Metalurgii Politechniki Śląskiej uważa, że polskie politechniki nie mają się czego wstydzić. Jako przykład podaje umowę o dwustronnej współpracy między Politechniką Śląską a politechnikami niemieckimi. Aż 90 proc. uczestników tej wymiany naukowej ze strony Polski jest po zakończeniu praktyk natychmiast zatrudnianych w niemieckim przemyśle.

- Pod względem merytorycznym nasze uczelnie technicznie nie ustępują niczym tym zachodnim. Problem zaczyna się, kiedy zaczynamy porównywać np. wyposażenie laboratoryjne - przyznaje Jerzy Łabaj.

Eksperci zgadzają się z opinią Jerzego Łabaja. Brak środków na doposażenie politechnik to obecnie najsłabsze ogniwo kształcenia technicznego w Polsce. Inwestycje takie jak poczyniła m.in. Politechnika Łódzka, która ma jedyne w Polsce Centrum Diagnostyki i Terapii Laserowej, czy Politechnika Radomska otwierając laboratorium bezpieczeństwa ruchu drogowego i laboratorium spektroskopii optycznej ciała stałego, należą do rzadkości.

Polskie uczelnie techniczne każdego roku wypuszczają na rynek pracy ok. 60 tys. inżynierów. Nie nadążają z systematycznym uzupełnianiem inwestycji. Brakuje dużych, dobrze wyposażonych sal wykładowych, komputerów, odczynników laboratoryjnych. Ratunkiem dla politechnik jest współpraca z instytucjami zagranicznymi oraz z koncernami.

OPINIA

KRZYSZTOF JÓŹWIK

profesor, prorektor ds. kształcenia z Politechniki Łódzkiej

Aby można kształcić studentów z nastawieniem na praktyczne aspekty, trzeba zmienić system kształcenia na taki, który opiera się na rozwiązywaniu problemów. Musi istnieć ścisła współpraca uczelni z przemysłem. Szkół nie stać na zakup nowoczesnego sprzętu, maszyn i aparatury przemysłowej. Dodatkowo też programy studiów powinny przewidywać, początkowo opcjonalnie, a następnie obowiązkowo, długoterminowe staże przemysłowe lub naukowo-badawcze (w zależności od uzdolnień i zainteresowań studenta). Długoterminowe oznacza, że powinny trwać co najmniej cztery miesiące.