• zmiana prawa W 2008 roku połowa składki wpłacanej do Funduszu Pracy trafi do Narodowego Fundusz Zdrowia
  • Od 2009 roku do 2012 składka na ubezpieczenie zdrowotne będzie corocznie podwyższana o jeden punkt procentowy
  • Pracodawcy obawiają się, że obniżenie dochodów Funduszu Pracy negatywnie wpłynie na rynek pracy

ANALIZA

Wczoraj premier Jarosław Kaczyński i minister zdrowia Zbigniew Religa przedstawili dwa projekty ustaw, które mają zwiększyć nakłady publiczne na ochronę zdrowia. Już w przyszłym roku Narodowy Fundusz Zdrowia wzbogacić się ma o dodatkowe 3,5 mld zł. Przez dwa lata będzie otrzymywał połowę składki na Fundusz Pracy opłacanej przez firmy za pracowników. Aby było to możliwe, konieczna jest m.in. nowelizacji ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz.U. nr 99, poz. 1001 z późn. zm.).

Jak podkreślał premier, jest to rozwiązanie tymczasowe, które będzie obowiązywać przez dwa lata. Natomiast od 2009 roku ponownie ma zacząć rosnąć składka zdrowotna. Będzie się zwiększać o 1pkt proc. rocznie do 2012 roku i wyniesie 13 proc. Zdaniem ministra zdrowia, dzięki takiemu posunięciu uda się zwiększyć w 2011 roku nakłady publiczne na system lecznictwa do 6 proc. PKB. Oznacza to, że łącznie z prognozowanym wzrostem budżetu NFZ za cztery lata wydatki na ochronę zdrowia wyniosą 87,4 mld zł.

To nie jest reforma

Środowisko medyczne sceptycznie podchodzi do rządowych propozycji. Zdaniem Andrzeja Włodarczyka, wiceprezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, w obecnej sytuacji politycznej rozwiązania te nie mają większej szansy na realizację.

- To są propozycje podyktowane tylko i wyłącznie zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi - uważa Andrzej Włodarczyk.

Aby propozycja rządu weszła w życie konieczne jest jeszcze w tym roku przeprowadzenie nowelizacji ustawy z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz.U. nr 99, poz. 1001 z późn. zm.). Tymczasem na ostatnim posiedzeniu Sejm zajmie się wyłącznie rozpatrzeniem zgłoszony przez Senat poprawek do uchwalonych w ubiegłym tygodniu ustaw.

Jednak podwyższenie składki zdrowotnej, jako jeden ze sposobów na wzrost nakładów na ochronę zdrowia jest, zdaniem Andrzeja Włodarczyka, nieuniknione. Każdego roku bowiem stosowane są nowe, ale droższe techniki leczenia pacjentów.

- Podwyższenie składki zdrowotnej jest tylko jednym z elementów zmian, jakich wymaga system lecznictwa - zgadza się Wojciech Misiński z Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz ekspert ds. ochrony zdrowia Centrum im. Adama Smitha.

Propozycja rządowa nie wpisuje się, jego zdaniem, w reformę systemu ochrony zdrowia.

- O tym można by mówić, gdyby rząd zdecydował się jednocześnie na prywatyzację części szpitali, wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych czy umożliwienie publicznym szpitalom pobierania opłat od pacjentów - dodaje Wojciech Misiński.

Natomiast Dariusz Sarti, ekspert ds. medycznych Konfederacji Pracodawców Polskich, uważa, że dodatkowym elementem niezbędnym do zwiększenia nakładów na lecznictwo jest zmiana zasad opłacania składki zdrowotnej za część rolników i członków ich rodzin z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.

- Obecnie składka za te osoby jest zbyt niska. Z KRUS do NFZ corocznie wpływa niewiele ponad 2,5 mld zł - uważa ekspert KPP.

Zbigniew Religa, minister zdrowia, podkreśla, że wzrost składki na leczenie jest jedynym obecnie sposobem na lepsze finansowanie systemu ochrony zdrowia.

6 proc. PKB za cztery lata

Tylko w ten sposób za cztery lata uda się zwiększyć nakłady publiczne na ochronę zdrowia z około 4 proc. PKB obecnie do 6 proc.

- Jest to sygnał do przedstawicieli związków zawodowych pracowników służby zdrowia, że dysponując prognozą wzrostu nakładów na lecznictwo, jestem gotów do rozmów o wzroście płac - mówi minister zdrowia.

Ryszard Kijak, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, odpowiada, że przeznaczanie 6 proc. PKB na ochronę zdrowia w perspektywie kilku lat nie poprawi jej sytuacji finansowej.

- W tym czasie, gdy Polsce uda się osiągnąć ten poziom, inne kraje europejskie, które już teraz przekazują 6 proc. swojego PKB na zdrowie, podwyższą ten wskaźnik o co najmniej 3 proc. - uważa Ryszard Kijak.

Rząd zapewnia, że ubezpieczeni w NFZ nie odczują podwyżki składki zdrowotnej, bo będzie można jej większą część odliczyć od podatku. Obecnie odlicza się 7,75 proc. podstawy wymiaru składki.

- Oznacza to dodatkowe obciążenia dla budżetu. Aby uzyskać środki na ten cel, trzeba będzie zredukować inne wydatki publiczne - mówi Wojciech Misiński.

Z Funduszu Pracy do NFZ

Wiele kontrowersji wzbudza propozycja rządu przekazywania przez najbliższe dwa lata połowy wpływów ze składek opłacanych przez pracodawców na Fundusz Pracy do NFZ. Obecnie firmy oraz osoby prowadzące działalność gospodarczą płacą na FP miesięcznie 2,45 proc. tzw. podstawy wymiaru, którą dla pracowników jest ich pensja, a dla osób prowadzących własny biznes - 60 proc. średniego wynagrodzenia. Szacuje się, że w tym roku do funduszu wpłynie 6,8 mld zł. Od 2008 roku 1,25 proc. składki na Fundusz Pracy będzie przekazywany do NFZ. Dzięki temu nakłady publiczne na system lecznictwa wzrosłyby o dodatkowe 3,5 mld zł.

Mniej na aktywizację

Pracodawcy uważają, że podzielenie składki opłacanej przez pracodawców na Fundusz Pracy negatywnie wpłynie na rynek pracy. Obecnie jednym z głównym wydatków FP jest opłacanie zasiłków dla bezrobotnych oraz składek na ich ubezpieczenie społeczne (3,1 mld zł). Jak podkreśla Jacek Męcina, ekspert PKPP Lewiatan, z tych środków są również finansowane tzw. aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu, które mają zachęcić osoby pozostające bez pracy do jej poszukiwania.

- Co prawda bezrobocie spada, ale na rynku pracy wciąż brakuje wykwalifikowanych pracowników. To właśnie dzięki pieniądzom z FP bezrobotni mogli zdobywać nowe umiejętności zawodowe i tym samym wypełniać luki na rynku pracy - dodaje Jacek Męcina.

Pracodawcy podkreślają, że reforma systemu lecznictwa wymaga wzrostu nakładów pieniężnych.

- Nie można jednak jednostronną decyzją zabierać środków z jednego ważnego społecznie zadania na inne - uważa Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Center Club.

DOMINIKA SIKORA

dominika.sikora@infor.pl