"Mam nadzieję, że projekt po konsultacjach społecznych, po szeregu spotkań, konferencji, po opiniach środowisk profesjonalnych, urodzi się do końca czerwca" - powiedziała Hall w radiowej Trójce.

Minister zapytana wcześniej w radiu TOK FM o projekt nowego kanonu lektur szkolnych podkreślała, że jest on na razie punktem wyjścia do dyskusji. "Na każdym spotkaniu z nauczycielami miałam sygnały, że jest tego (lektur) za dużo" - tłumaczyła. "Ja bym z radością do tego kanonu dopisała jeszcze kilkadziesiąt pozycji bardzo wartościowych, tylko jest pytanie, co na to polski nauczyciel. Musimy doprowadzić do uzgodnienia tego, co z punktu widzenia szkoły jest realne" - oceniła.

"Staramy się, żeby cykl licealno-gimnazjalny był jeden, a nie dwa"

Hall przywołała też kwestię nauk przyrodniczych. "Dla mnie jeszcze większym problemem, który jest mniej głośny, jest: co powinno być na tej liście z nauk przyrodniczych - biologii, fizyki, chemii, geografii. (...) Najsłabiej wyglądamy, jeśli chodzi o umiejętność rozumowania, wnioskowania z eksperymentów; nasze kursy nauk przyrodniczych są szybkim kursem zapamiętywania powierzchownego, bez pogłębionej analizy" - oceniła.

"Staramy się, żeby ten cykl licealno-gimnazjalny był jeden, a nie dwa. Na dziś te wszystkie nauki są uczone dwa razy - bardzo szybko i powierzchownie. (...) Staramy się, żeby to wszystko, co było dotychczas przerabiane dwa razy po trzy lata - w gimnazjum i w liceum, rozłożyć na sześć lat, z możliwościami ścieżek pogłębiania, i żeby to, co byłoby dla wszystkich, było robione bardziej gruntownie, spokojniej" - wyjaśniła. Jak powiedziała w Trójce, np. kurs historii będzie zaczynał się w gimnazjum i będzie kontynuowany w liceum, a możliwe, że już na początku liceum uczeń będzie wybierał profil z większą liczbą lekcji historii.

"Chcemy stworzyć mechanizmy, które będą wspierały lokalne rozwiązania"

Hall powiedziała, że niedawno w ministerstwie odbyło się spotkanie środowisk samorządowych, gdzie zostało zaprezentowanych kilka przykładów wdrożenia bonów oświatowych w poszczególnych samorządach lokalnych. "Na dziś państwo dzieli pieniądze proporcjonalnie do liczby uczniów, ale zatrzymuje się to na poziomie organu prowadzącego szkołę. Niektóre samorządy analogiczny algorytm podziału środków stosują na swoim terenie. Rozwiązania są różne i one muszą być w jakiś sposób dostosowane do lokalnej specyfiki. Chcemy stworzyć mechanizmy, które będą wspierały lokalne rozwiązania" - powiedziała.

Zapytana o plan zagwarantowania pierwszakom w szkołach podstawowych i w gimnazjach darmowych podręczników, odpowiedziała, że "starała się ustalić tę zmianę z ministrem finansów". "Przy poprzedniej reformie programowej, która miała miejsce 10 lat temu, pojawiały się istotne zarzuty, że ciężar finansowy tych zmian spoczął na barkach rodziców" - przypomniała.