Emerytura okresowa dla kobiet

AGNIESZKA CHŁOŃ-DOMIŃCZAK

Emerytura okresowa, kupowana w OFE przez kobiety kończące 60 lat, z której będą one korzystać do 65 roku życia, będzie produktem biorącym pod uwagę różny wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Nie miałoby sensu jej wprowadzanie, gdyby ten wiek był równy. Nasza propozycja spowodowana jest m.in. tym, że chcemy, aby od 1 stycznia 2009 r., kiedy ruszą wypłaty pierwszych świadczeń z OFE, wszystko przebiegało bez zakłóceń, aby nie doszło na przykład do sytuacji, w której ktoś nie otrzyma w terminie emerytury lub zostanie mu ona źle wyliczona. Dlatego wspólnie z ZUS i Izbą Gospodarczą Towarzystw Emerytalnych pracujemy już nad procedurą wymiany informacji między ZUS a OFE. Ustawy o zasadach wypłat emerytur kapitałowych, zakładach emerytalnych oraz o aktuariuszu krajowym powinny zostać uchwalone w sierpniu. Wtedy nie będzie zagrożenia związanego z wprowadzeniem nowych rozwiązań.

EWA LEWICKA

Wprowadzenie emerytur okresowych jest z punktu widzenia całego systemu łatwiejsze, niż gdyby już od stycznia miały powstać odrębne zakłady emerytalne. Na ich powołanie potrzeba więcej czasu. Muszą na przykład spełnić określone wymogi. Trzeba jednak podkreślić, że ustawa regulująca wypłaty powinna wejść w życie w sierpniu tego roku, łącznie z rozporządzeniami określającymi procedurę wypłat emerytur okresowych.

KRZYSZTOF LUTOSTAŃSKI

Najtrudniejsze będą do rozstrzygnięcia kwestie praktyczne dotyczące kobiet, które otrzymają emerytury okresowe w 2009 roku i w ciągu najbliższych pięciu lat. Trzeba będzie na przykład ustalić, jak rozliczać straty spowodowane np. opóźnieniem w przekazaniu do OFE środków z ZUS. To trzeba rozwiązać szybko, aby OFE mogły przygotować dobry system informatyczny do obsługi nowych świadczeń. Jest to wykonalne, jeśli do końca września zostaną uchwalone ustawy.

MAREK GÓRA

Dobrze się stało, że wreszcie po wielu latach jest gotowy projekt ustawy, który ma szansę wejść w życie. Trzeba więc raczej skupiać się na celu, którym jest zapewnienie ubezpieczonym środków do życia po przejściu na emeryturę, niż mnożyć zastrzeżenia. Docelowy system ruszy w 2014 roku i jest jeszcze czas na wprowadzenie poprawek.

PAWEŁ PELC

Wprowadzenie emerytury okresowej budzi wątpliwości zarówno w kontekście innych przepisów projektu ustawy, jak i norm konstytucyjnych związanych z równością płci. Prowadzi do obciążenia kobiet w wieku 60-64 lat pełnym ryzykiem inwestycyjnym, w tym spadkiem wartości kapitału zgromadzonego w OFE, co potencjalnie prowadzić może do znaczącego obniżenia poziomu dożywotniej emerytury ustalanej po osiągnięciu przez kobietę 65 lat. Rząd powinien zrezygnować z tego rozwiązania. Ryzyko inwestycyjne powinno być ponoszone przez osoby ubezpieczone jedynie w okresie akumulacji składek, a nie w fazie wypłaty. Wtedy ryzyko to, z ryzykiem długowieczności, powinno być przerzucone na instytucję oferującą kapitałową emeryturę dożywotnią.

PAWEŁ WYPYCH

Wprowadzenie do systemu wypłat emerytury okresowej jest konsekwencją decyzji o tym, że świadczenia będą wypłacane według wspólnych tablic dla obojga płci. Trzeba wyraźnie wskazać, że jest to ukłon w stronę kobiet, które zyskają dzięki temu wyższe świadczenia. Problem polega na tym, że przez to kobiety mają osiem lat na to, żeby rodzina mogła po nich dziedziczyć. Pięć lat od ukończenia przez nie 60 lat do 65 lat oraz dodatkowe trzy lata ze względu na proponowane przez rząd wprowadzenie trzyletniej gwarancji wypłaty części kapitału po wykupieniu emerytury dożywotniej. Mężczyźni będą mieć natomiast tylko trzy lata gwarancji. Emerytura okresowa jest też półśrodkiem, bo kobieta od 60 do 65 lat będzie na prawdziwej, dożywotniej emeryturze z I filaru i na czymś, co jest quasi-emeryturą z II filaru. Nie powinno to być rozwiązanie docelowe. Lepiej było zdecydować, ze względu na brak czasu, że wspólne tablice i emerytura okresowa są rozwiązaniem tymczasowym, na przykład na 10 czy 15 lat. Później powinniśmy dojść do równego dla kobiet i mężczyzn wieku emerytalnego. Wtedy rzeczywiście istnienie emerytur okresowych nie miałoby sensu.

Tablice do ustalenia świadczenia

AGNIESZKA CHŁOŃ-DOMIŃCZAK

O kwocie emerytury będą decydować dwa czynniki - kwota zgromadzonego kapitału i wiek osoby ubezpieczonej. Nie można różnicować ubezpieczonych według płci, stanu zdrowia czy miejsca zamieszkania. Dlatego proponujemy, aby przy wyliczaniu emerytur nie uwzględniać płci i zastosować tablice trwania życia wspólne dla kobiet i mężczyzn.

PAWEŁ WYPYCH

Wprowadzenie takiego rozwiązania będzie preferować kobiety. Będą one miały wyższe emerytury kosztem mężczyzn.

WOJCIECH WYSZYŃSKI

Przy jednakowych tablicach niezamożni mężczyźni sfinansują na przykład świadczenia bogatych kobiet. Takie rozwiązanie jest też krzywdzące dla rodzin, w których jedynym żywicielem jest mężczyzna i to on oszczędza w OFE, a kobieta wychowuje dzieci. Będzie on musiał dzielić się zebranym przez siebie kapitałem z innymi kobietami. Przeczy to także idei nowego systemu emerytalnego, w którym wysokość świadczenia miała być pochodną poniesionych wcześniej kosztów. Dlatego do systemu wypłat powinno się wprowadzić tzw. emeryturę podstawową (na przykład wynoszącą 150 proc. emerytury minimalnej), kalkulowaną przy użyciu wspólnych tablic. Za pozostały kapitał w OFE emeryt powinien mieć możliwość wykupienia emerytury dodatkowej.

MAREK GÓRA

Właśnie zaletą rządowego projektu ustawy jest m.in. to, że nie przewiduje on zbyt wielu produktów, a wyłącznie emeryturę okresową i dożywotnią. Pozytywnie oceniam też jednolitość zasad dla wszystkich. Dobrze, że tablice służące do wyliczania świadczenia będą takie same dla obojga płci.

WOJCIECH WYSZYŃSKI

Kontrowersyjnym rozwiązaniem jest też powołanie specjalnej instytucji zajmującej się wyrównywaniem kapitału między różnymi zakładami emerytalnymi, biorąc pod uwagę, ilu tam jest mężczyzn, a ile kobiet. Zakład emerytalny, który ma u siebie więcej kobiet, otrzyma dopłatę. Ten, który będzie miał więcej mężczyzn, odda kapitał innym. Powstaje zasadnicze pytanie, dlaczego ktoś ma oddawać część swojej emerytury komuś innemu.

ZYGMUNT KOSTKIEWICZ

Przyznaję, że mechanizm kompensaty będzie trudny. Jest jednak do uregulowania. Trzeba też pamiętać, że ustawodawstwo europejskie zabrania różnicowania stawek emerytury w systemie powszechnym ze względu na płeć. Dlatego nie można stosować odrębnych tablic dalszego trwania życia.

PAWEŁ PELC

Stosowanie wspólnych tablic może rodzić problemy w prawidłowym funkcjonowaniu zakładów emerytalnych i ograniczyć liczbę podmiotów zainteresowanych ich tworzeniem. Będzie to dla nich oznaczać dodatkowe ryzyko, które może prowadzić do obniżenia poziomu oferowanych świadczeń. Dlatego właściwe jest wprowadzenie emerytur małżeńskich jako podstawowej formy wypłaty emerytury kapitałowej.

Jaka emerytura dożywotnia

AGNIESZKA CHŁOŃ-DOMIŃCZAK

Ważną przesłanką przy tworzeniu projektu ustawy było ograniczenie liczby produktów. Zrezygnowaliśmy więc z emerytury małżeńskiej. Jej wprowadzenie oznaczałoby ogromne problemy zarówno dla emeryta, który musiałby wybierać z wielu ofert, jak i zakładów zajmujących się wypłatami. Mogłoby się okazać, że emeryt musiałby wybierać na przykład z ponad 40 tys. ofert. Emerytura małżeńska obniżałaby też wszystkie świadczenia, bo jest rozliczana na współmałżonków. Chcemy więc, aby kobiety i mężczyźni, którzy ukończyli 65 lat, otrzymywali indywidualną emeryturę dożywotnią wypłacaną przez zakład. Zabezpieczeniem pozostałego przy życiu małżonka będzie renta rodzinna wypłacana z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Dlatego nie zamierzamy zmieniać obecnych regulacji dotyczących rent rodzinnych. Emerytury dożywotnie nie będą też waloryzowane. Emeryci będą jednak mieli udział w zyskach ich zakładu emerytalnego, dzięki temu ich świadczenia będą rosnąć.

PAWEŁ PELC

Brak emerytury małżeńskiej pomija fakt, że składki emerytalne przekazywane do OFE pochodzą z wynagrodzenia pracownika i wchodzą do małżeńskiej wspólnoty majątkowej. Oszczędności w OFE powinny więc umożliwiać wykupienie świadczeń zapewniających byt rodzinie, a nie tylko jednemu z małżonków. Trzeba powrócić do emerytury małżeńskiej, która jest adekwatna do konstytucyjnie chronionej wartości, jaką jest rodzina. W związku z brakiem waloryzacji emerytur dożywotnich, istnieje ryzyko istotnego spadku wartości świadczeń zwłaszcza w przypadku osób dłużej je pobierających. W związku z tym powinno się zastąpić udział w zysku waloryzacją inflacyjną. Zapewni to zachowanie realnej wartości świadczeń i powstanie konkurencji między zakładami emerytalnymi. Takie rozwiązania przyjęto m.in. w Chile, Peru i Kolumbii. Również projekt ustawy o zakładach emerytalnych z 1998 roku przewidywał waloryzację świadczeń.

ZYGMUNT KOSTKIEWICZ

Nie ma zabezpieczenia, które dobrze chroni instrumenty typu annuitet w przypadku gwałtownego wybuchu inflacji. Pamiętajmy jednak, że Polska jest w coraz większej strefie stabilności makroekonomicznej i rozwiązanie przewidujące udział emeryta w zyskach zakładu, a nie waloryzacja jego świadczenia, jest dla niego lepsze.

EWA LEWICKA

Zabezpieczenie środków współmałżonkowi ma zapewniać system rentowy, do którego płaci się składkę rentową. System emerytalny jest odrębny. Osoba, która zbiera pieniądze na koncie emerytalnym, nie robi tego z myślą, żeby ktoś inny posiadał środki finansowe. Jeśli chcemy kogoś dodatkowo zabezpieczyć, to powinniśmy podejmować w okresie oszczędzania decyzje o lokowaniu części zarobków.

Trzyletnia gwarancja wypłaty

AGNIESZKA CHŁOŃ-DOMIŃCZAK

Chcemy wprowadzić trzyletnią, malejącą gwarancję wypłaty części kwoty, która została wpłacona do zakładu emerytalnego. Rodzina emeryta, który umrze przed upływem trzech lat od momentu skorzystania ze świadczenia, otrzyma więc zwrot części jego kapitału. Będzie ono maleć z upływem tego okresu.

PAWEŁ WYPYCH

Nie wiadomo, dlaczego rząd wycofał się z propozycji wypłaty - na wniosek emeryta - świadczenia z okresem gwarantowanym. Obecna propozycja pozbawia ubezpieczonego wyboru. Jeśli ktoś nie ma bliskich, to może wolałby nie korzystać z gwarancji. Co więcej, każdy zakład będzie musiał mieć rezerwę i dlatego będzie to droższe.

ZYGMUNT KOSTKIEWICZ

Rzeczywiście zaproponowany mechanizm jest kosztowny. Tańsze byłoby nawet pięcioletnie świadczenie gwarantowane niż trzyletnia gwarancja wypłaty. A ponieważ jest to drogie, będzie obniżać emeryturę wszystkich.

Jakie zakłady emerytalne

AGNIESZKA CHŁOŃ-DOMIŃCZAK

Zakłady emerytalne mają zapewnić obsługę systemu, a ich kontrolą będzie zajmował się polski urząd nadzoru. To jedyne rozwiązanie, które pozwala na wyłączenie wypłat emerytur z przepisów dyrektywy Wypłacalność II, która ma wejść w życie od 2012 roku. Umożliwiamy też w ustawie powołanie do życia publicznego zakładu emerytalnego. Jeśli nie znajdzie się kapitał prywatny, to obsługę systemu zapewni zakład publiczny. Taki wentyl bezpieczeństwa był oczekiwany przez partnerów społecznych. Powinien on jednak działać na tych samych zasadach co zakłady prywatne.

MAREK GÓRA

Publiczny zakład emerytalny jest zupełnie niepotrzebny. Jeśli ma być taki sam jak pozostałe, to po co w ogóle ma powstać. Jeśli będzie się znacząco różnił, to dlaczego w ogóle w ustawie są regulacje, które dotyczą takiego zakładu. Trzeba też dopracować inne przepisy dotyczące na przykład, w jakie kategorie lokat będą mogły inwestować OFE. Dziesięć lat temu, kiedy tworzono OFE, Polska nie była w UE, stąd OFE nie mogły szerzej inwestować za granicą i wprowadzono dopuszczalny próg takich inwestycji. Należy go jednak podnieść, a wyższy limit może też dotyczyć zakładów emerytalnych.

PAWEŁ PELC

Rząd proponuje, aby limit inwestycji zagranicznych wynosił 20 proc. Lepiej byłoby go ustalić na poziomie nie wyższym niż dla OFE lub w ogóle wyłączyć możliwość inwestycji zagranicznych przez zakłady emerytalne. Takie inwestycje powinny być bardziej konserwatywne, czyli powinny być prowadzone w bezpieczniejsze instrumenty finansowe niż inwestycje OFE.

WOJCIECH OTTO

Zgadzam się, że nie powinno się powoływać do życia publicznych zakładów emerytalnych. Jeśli jednak miałyby one funkcjonować, powinny zostać sprywatyzowane po osiągnięciu pewnego poziomu rozwoju. Rząd powinien też wprowadzić wiele zmian dotyczących systemu finansowego zakładów. Po to, aby zakłady emerytalne nie podejmowały na koszt emerytów zbyt wielkiego ryzyka inwestycyjnego. Być może wówczas ograniczenia funduszy w zakresie możliwości lokowania środków będą niepotrzebne.

PAWEŁ WYPYCH

Powołanie zakładu publicznego jest potrzebne, bo jaką mamy gwarancję, że po przyjęciu ustawy o zakładach emerytalnych jakakolwiek firma wejdzie na rynek. Nikt do tego nie zmusi prywatnego podmiotu. Tym bardziej że zwrot kapitału ma nastąpić po kilkudziesięciu latach. Takie rozwiązanie daje gwarancję, że jeśli nikt się nie zgłosi, to minister skarbu powoła publiczny zakład, który obsłuży system. Firmy prywatne nie będą też dzięki temu mogły wpływać na ustawodawcę, wskazując, że wyznaczone przez niego wymogi są zbyt restrykcyjne i nie wejdą na rynek.