■ W jaki sposób ograniczenie czasu pracy lekarzy do 48 godzin tygodniowo wpłynie na pracę szpitali?

- Zasadniczo są dwie możliwości. Pierwsza sprowadza się do tego, że szpital zatrudni więcej lekarzy, aby mogli oni pracować na zasadach i w wymiarze określonym w nowych przepisach ustawy o zakładach opieki zdrowotnej i kodeksu pracy. Drugie wyjście to ogłoszenie konkursu ofert dla lekarzy kontraktowych. Pierwsze rozwiązanie zmusi dyrektorów szpitali do zatrudnienia od 50 do 100 proc. lekarzy więcej, w zależności od rodzaju placówki. Wprowadzenie drugiego wariantu natomiast spowoduje konieczność akceptacji przez dyrektorów szpitali takich stawek, jakie zaproponują lekarze kontraktowi, którzy przystąpią do ogłoszonego konkursu ofert. Stawki te kształtują się obecnie, w zależności od regionu i rodzaju zakładu ochrony zdrowia, a także stopnia specjalizacji lekarza, od około10 zł dla lekarza bez specjalizacji do 120 zł dla specjalisty II stopnia. Może się więc okazać, że wiele szpitali nie będzie stać na to, aby znaleźć odpowiednich fachowców.

■ Lekarze zapowiadają, że nie będą podpisywać tzw. klauzuli opt-out, wydłużającej czas pracy do 78 godzin tygodniowo. Czy robią to po to, żeby wywalczyć wyższe stawki?

- Jestem przekonany, że w większości przypadków jest to jedyny powód. Obecnie lekarz w wolnym czasie pracuje dodatkowo gdzie indziej i zarabia też tam odpowiednie do swoich oczekiwań pieniądze. Może się to wydać dziwne, ale znany jest przypadek anestezjologa w Niemczech, który z powodu ograniczeń czasu pracy wykonywał swój zawód tylko osiem miesięcy w roku. Przez pozostałe cztery miesiące przebywał w Alpach, gdzie jako instruktor narciarski zarabiał pieniądze, ucząc jazdy na nartach.

■ Również dyżury mają być wliczone do normalnego czasu pracy. Czy to nie spowoduje jeszcze większych braków kadrowych w szpitalach?

- W niektórych specjalnościach trudno jest zatrudnić odpowiedniego fachowca. Brakuje wielu specjalistów, w tym radiologów, anestezjologów, kardiologów i lekarzy ze specjalizacją z medycyny ratunkowej. Jeżeli liczba odpowiednich fachowców nie wzrośnie, to problem braków kadrowych w szpitalach będzie jeszcze większy.

 

Rozmawiała DOMINIKA SIKORA