Jeden lub kilka sąsiednich samorządów będzie mogło utworzyć nową jednostkę, która będzie się zajmowała realizacją różnych usług dla rodzin. Tak wynika z projektu ustawy o centrach usług społecznych (CUS), do którego dotarł DGP. Przygotowuje go Narodowa Rada Rozwoju, która działa przy Prezydencie RP, a sam projekt ma być wniesiony do Sejmu jako jego inicjatywa ustawodawcza.

Centra nie tylko mają zapewniać mieszkańcom lepszy dostęp do usług, które będą skonsolidowane w jednym miejscu, ale też prowadzić działania integracyjne na rzecz lokalnych społeczności. Przepisy umożliwiające ich tworzenie miałyby wejść w życie od 1 lipca 2019 r.

Wspólnymi siłami

Projekt zakłada, że koncepcja CUS będzie opierać się na zasadzie dobrowolności. To od gminy będzie zależało, czy zdecyduje się taką jednostkę utworzyć, czy nie. Będzie możliwe uruchomienie jednego centrum dla przynajmniej dwóch sąsiadujących ze sobą gmin, które zawrą porozumienie w tej sprawie.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Gmina będzie mogła przekształcić w CUS ośrodek pomocy społecznej (OPS), pod warunkiem że centrum przejmie wszystkie jego obowiązki, w tym te dotyczące przyznawania świadczeń. W takich przypadkach CUS będzie też musiało realizować co najmniej dwa rodzaje usług społecznych spośród tych wymienionych w przepisach ustawy.

Ich zakres został dosyć szeroko określony, bo CUS poza zadaniami wykonywanymi na podstawie przepisów o pomocy społecznej, pieczy zastępczej, przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie i narkomanii będą mogły zajmować się również usługami należącymi do oświaty, służby zdrowia, działalności kulturalnej i sportu. Wśród nich będą mogły być zarówno zadania własne, jak i te zlecane samorządom przez rząd.

Koordynator zrobi plan

Kolejną kwestią, którą reguluje projekt, jest organizacja centrum. Poza dyrektorem, który będzie musiał mieć takie same kwalifikacje jak kierownik OPS, będzie w nim funkcjonować zespół ds. opracowywania i realizacji indywidualnych planów usług społecznych. Na jego czele będzie stał organizator, który będzie miał pod sobą koordynatorów. Zajmą się oni kwalifikowaniem osób lub rodzin do konkretnych usług społecznych, a służył będzie do tego opracowany w porozumieniu z nimi plan.

Udzielanie usług będzie się odbywało w trybie i na zasadach określonych w odrębnych przepisach. W praktyce oznacza to, że jeżeli CUS będzie zajmował się przyznawaniem usług opiekuńczych seniorom, zastosowanie będą miały przepisy o pomocy społecznej, a gdy rodzina będzie potrzebowała asystenta, to zostanie on przydzielony zgodnie z ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Centrum ma zatrudniać organizatorów społeczności lokalnej, których rolą będzie aktywizacja mieszkańców i budowanie między nimi lokalnych więzi.

Najpierw pilotaż

Eksperci z rezerwą podchodzą do prezydenckich propozycji.

– Pomysł wydaje się ciekawy. Dobrze, że tworzenie CUS nie będzie obligatoryjne. Takie rozwiązanie powinno jednak zostać najpierw przetestowane na terenie kilku samorządów – mówi Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich.

Dodaje, że samorządy od trzech lat mogą korzystać z podobnego rozwiązania i tworzyć centra usług wspólnych (CUW). Na razie ich liczba nie jest duża. Większość z nich skupia się na zadaniach związanych z zapewnianiem obsługi administracyjno-finansowej gminnym i powiatowym jednostkom (np. szkołom), bo to przynosi oszczędności. Teoretycznie CUW mogłyby zajmować się również usługami społecznymi, ale ich konsolidacja w jednym podmiocie jest trudniejsza. Może to być powód, dla którego gminy nie będą chciały uruchamiać CUS.

CUS zamiast OPS?

Paweł Maczyński, wiceprzewodniczący Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej, zwraca uwagę, że choć na początku ustawy zakres usług społecznych jest dosyć rozbudowany, to dalsza jej część koncentruje się już tylko na tych z obszaru pomocy społecznej. Według niego świadczy to o tym, że CUS miałyby służyć do zastąpienia OPS.

– Gdyby miało powstać jedno centrum dla kilku gmin, trudno byłoby mówić o zwiększeniu dostępności usług. A przecież jest to jedną z intencji autorów projektu – podkreśla ekspert.

Dodaje, że projekt jest w wielu miejscach niejasny, bo na przykład z jednej strony mówi o przekształceniu ośrodka w centrum, a z drugiej o jego likwidacji, co ma zupełnie różne konsekwencje dla zatrudnionych w nim osób. 

Etap legislacyjny

Projekt