Długość okresu wypowiedzenia umowy o pracę liczy się w dniach, tygodniach lub w miesiącach. W tym zakresie termin określony w miesiącach kończy się w ostatnim dniu miesiąca, a w tygodniach kończy się odpowiednio w sobotę (art. 30 par. 21 k.p.). Z kolei przy udzielaniu urlopu macierzyńskiego i urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego tydzień urlopu odpowiada siedmiu dniom kalendarzowym.

W pozostałym zakresie, np. przy obliczaniu terminu wypowiedzenia określonego w dniach lub przy obliczaniu okresu trzech miesięcy, na jaki jest zawarta umowa na okres próbny, kodeks nie daje odpowiedzi, jak liczyć terminy.

Możliwe są dwa rozwiązania. Pierwsze z nich to posiłkowanie się regułami kodeksu cywilnego poprzez odpowiednie stosowanie jego przepisów (art. 112 w zw. z art. 300 k.p.). Zgodnie z kodeksem cywilnym, termin liczony w dniach kończy się z upływem ostatniego dnia terminu (czyli o godzinie 24 ostatniego dnia). Przy obliczaniu terminu nie należy uwzględniać dnia, w którym nastąpiło zdarzenie.

Z kolei, jeśli termin wskazany jest w miesiącach, to upływa on w dniu, który nazwą lub datą odpowiada początkowemu dniowi terminu. Przykładowo, termin trzech miesięcy, na jaki zawarta jest umowa na okres próbny, liczyłby się od dnia 14 kwietnia do dnia 14 lipca.

Drugim rozwiązaniem jest liczenie terminów kalendarzowo, z pominięciem reguł kodeksu cywilnego. Sąd Najwyższy w wyroku z 19 grudnia 1996 r., I PKN 47/1996 wskazał, iż sposób liczenia terminów określonych w art. 112 kodeksu cywilnego nie ma zastosowania do okresów, od których zależy nabycie uprawnień pracowniczych. Orzeczenie dotyczyło sposobu obliczania prawa do urlopu. Sąd argumentował, iż stosowanie przepisów kodeksu cywilnego stałoby w tym zakresie w sprzeczności z zasadami prawa pracy. Przyjął zatem, że terminy w prawie pracy należy liczyć w sposób potocznie rozumiany, a więc kalendarzowo. Oznaczałoby to, iż umowa zawarta na okres próbny 14 kwietnia kończy się 13 lipca. Moim zdaniem orzeczenie to może budzić kontrowersje.