• Pracodawcy chcą skrócenia okresu przedawnienia należności wobec ZUS
  • PSL deklaruje, że przygotuje ustawę ułatwiającą prowadzenie firm
  • RPO wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie okresów przedawnienia

ANALIZA

Osoby prowadzące firmy mogą być ścigane przez ZUS za niezapłacenie składek przez dziesięć lat. Natomiast Zakład zwraca płatnikom składki nienależnie opłacone tylko za okres pięciu lat. Takie przepisy dyskryminujące przedsiębiorców (w tym małe jednoosobowe firmy) mogą wkrótce ulec zmianie. Rzecznik praw obywatelskich rozważa skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie ich zgodności z konstytucją. Wbrew wcześniejszym obietnicom składanym rzecznikowi, poprzedni rząd nie znowelizował ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych określającej zasady przedawniania składek. Obecnie PSL deklaruje skrócenie o połowę okresu egzekucji zaległych składek.

Działanie wstecz

Na początku, po wprowadzeniu w 1999 roku reformy emerytalnej ZUS ścigał płatników składek zalegających z opłatami przez pięć lat. Podobnie jak w przypadku zaległości podatkowych. Tyle samo czasu miały osoby prowadzące firmy, aby domagać się od organu rentowego nienależnie opłaconych składek.

Zasady egzekucji składek uległy jednak zmianie w 2003 roku. Ustawa z 18 grudnia 2002 r. o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 241, poz. 2074) dwukrotnie wydłużyła okres, za jaki ZUS może upomnieć się o niezapłacone składki. Rząd Leszka Millera argumentował wówczas, że takie zmiany są konieczne, bo składki emerytalne są środkami publicznymi i wymagają szczególnej ochrony. Jednak przepisy uchwalone po to, żeby ochronić ubezpieczonych, powodują poważne problemy firm.

- ZUS egzekwuje zaległości, które powstawały przeważnie w latach 90., a firmy dopiero teraz dowiadują się o popełnionych błędach, chociaż w tamtym czasie był pięcioletni okres przedawnienia - mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan, członek Rady Nadzorczej ZUS.

Według Lesława Nawackiego, dyrektora Zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, winę za to ponosi ustawodawca, który nie wprowadził przepisów przejściowych.

- W takim przypadku powinna działać zasada, że prawo nie działa wstecz. Jednak tak się nie dzieje i nadal przedsiębiorcy są ścigani za popełnione przewinienia w latach 1993-1998 - zauważa Małgorzata Rusewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

Jacek Dziekan, rzecznik prasowy ZUS, przekonuje, że dziesięcioletni okres przedawnienia należności nie jest zasadą obowiązującą dopiero od 2003 roku, ponieważ zasada ta, choć pod pewnymi warunkami, obowiązywała już w latach 90.

Nierówne traktowanie

Wcześniej rzecznik praw obywatelskich kilka razy występował do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej w sprawie zróżnicowania terminów przedawnienia należności składek na ubezpieczenie społeczne oraz nienależnie opłaconych składek. W swoich wystąpieniach zwracał uwagę, że taka zasada jest niezgodna z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa. Obecnie RPO rozważa możliwość skierowania do Trybunału Konstytucyjnego tej sprawy, jeśli nowy Sejm nie przeprowadzi szybkiej nowelizacji tych niekonstytucyjnych przepisów.

- W konstytucji nie ma mowy o tym, że należne składki mają być traktowane w sposób uprzywilejowany w stosunku do nienależnie wpłaconych - dodaje Lesław Nawacki.

Mimo licznych deklaracji resortu, okres dochodzenia należności dotyczących niezapłaconych składek jest dwukrotnie dłuższy niż w przypadku zwrotu nadpłaty przez ZUS.

- Obawiając się kolejnych niekorzystnych interpretacji przepisów, zaproponowaliśmy poprzedniemu rządowi skrócenie okresu ścigania płatników za niepłacenie składek z dziesięciu do pięciu lat - wyjaśnia Jeremi Mordasewicz.

Pięć lub dziesięć, ale równo

Według niego, nie ma żadnych racjonalnych powodów, żeby składki na ubezpieczenie społeczne były traktowane inaczej niż zaległości podatkowe. Innego zdania jest Krzysztof Pater, były minister polityki społecznej. Jego zdaniem, zrównanie praw i obowiązków ZUS jest konieczne, ale powinno polegać na wydłużeniu do dziesięciu lat okresu zwrotu nadpłaconych składek.

- Nadal ZUS nie rozliczył składek osób przebywających w latach 1999 - 2001 na urlopie wychowawczym i macierzyńskim - dodaje Krzysztof Pater.

Jacek Dziekan zauważa, że kwota zaległości składek na FUS, które powstały do 31 grudnia 1998 r. i nadal są wymagalne, sięga 1,5 mld zł. W stosunku do całego zadłużenia płatników to około 16 proc. W sumie jest 96 tys. dłużników.

Mieczysław Kasprzak, poseł PSL, członek Komisji Polityki Społecznej i Rodziny uważa, że nie trzeba czekać, aż RPO skieruje sprawę do TK.

- Należy skrócić okres przedawnienia do pięciu lat. Resort pracy powinien wkrótce przygotować odpowiedni projekt nowelizacji ustawy. Możemy także przygotować projekt poselski dotyczący tej sprawy - mówi Mieczysław Kasprzak.

Jego zdaniem, pięcioletni okres na ściąganie składek od płatników zmobilizuje ZUS do bardziej efektywnej kontroli.

BOŻENA WIKTOROWSKA

bozena.wiktorowska@infor.pl