Pracownicy, którzy ze względu na kryzys będą pracować krócej, otrzymają rekompensatę. Podwładni otrzymają pieniądze, jeśli firma udowodni, że poniosła straty z powodu kryzysu. Umowy na czas określony mają trwać najdłużej 2-3 lata, jeśli zmieni się rozliczanie czasu pracy.
Publikacja: 11 marca 2009, 03:00 Aktualizacja: 11 marca 2009, 08:09
Firmy, które mimo problemów ekonomicznych nie zwolnią pracowników, lecz obniżą im jedynie wymiar czasu pracy i płacę, będą mogły ubiegać się o rekompensaty finansowe dla podwładnych. Wypłaci je Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Jak ustaliła GP, pomoc otrzymają tylko te przedsiębiorstwa, które spełnią określone warunki, np. udowodnią, że spadek sprzedaży lub zamówień wynika z kryzysu. Wsparcie będzie wypłacane przez sześć miesięcy lub rok. Ostateczne decyzje w tej sprawie mają zapaść w piątek na posiedzeniu Komisji Trójstronnej.
Wtedy też partnerzy społeczni mają porozumieć się w sprawie m.in. ograniczenia możliwości zawierania umów o pracę na czas określony oraz wydłużenia okresów rozliczeniowych, zmian w definicji doby pracowniczej i wprowadzenia kont czasu pracy.
Z dotychczasowych ustaleń zespołu ds. polityki gospodarczej i rynku pracy KT wynika, że rekompensaty dla pracowników, którzy zgodzą się na zmniejszenie etatu i płacy, otrzymają pracodawcy prowadzący pełną księgowość, którzy 30 czerwca 2008 r. spełniali trzy z czterech ustalonych przez partnerów warunków (patrz infografika). Na przykład wartość tzw. wskaźnika płynności finansowej pierwszego stopnia, który wskazuje, ile razy bieżące aktywa pokrywają bieżące zobowiązania, powinna być większa niż 1,3 (minimum bezpieczeństwa finansowego określa poziom wskaźnika równy 1,2). Z kolei wartość wskaźnika płynności finansowej drugiego stopnia, który informuje, jaką część bieżących zobowiązań firma może spłacić najbardziej płynnymi składnikami aktywów bieżących, powinna być wyższa niż 0,8.
Jeżeli firma spełnia te warunki, będzie musiała wykazać jeszcze, że od 30 czerwca 2008 r. lub co najmniej w ostatnim kwartale zeszłego roku nastąpił spadek sprzedaży lub uwiarygodnionych zamówień co najmniej o 30 proc.
- Przedsiębiorca będzie musiał też udowodnić, że spadek sprzedaży lub zamówień ma związek z kryzysem - mówi Bogdan Grzybowski z OPZZ, członek zespołu ds. polityki gospodarczej i rynku pracy KT.
Podkreśla, że konieczne będzie też przedstawienie programu naprawczego, który uprawdopodobni, że sytuacja firmy się poprawi.
- Sądzę, że pracodawcy, których dotknął kryzys, nie będą mieć problemów ze spełnieniem tych kryteriów - mówi Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich.
Partnerzy społeczni podkreślają, że o zasadach wypłaty rekompensat (w tym zwłaszcza zatrudnionym w firmach nieprowadzących pełnej księgowości) będą jeszcze rozmawiać w trakcie dalszych prac w Komisji. Raczej nie ulegną jednak zmianie szczegółowe kryteria, jakie będą musieli spełniać pracodawcy ubiegający się o pomoc.
Rząd i partnerzy społeczni muszą jeszcze rozstrzygnąć kwestię wysokości rekompensat oraz czasu, na jaki będą wypłacane. Szczególnie trudna może być dyskusja o jej wysokości. Rząd, związki zawodowe i pracodawcy mają w tej kwestii różne propozycje.
Związkowcy proponują, aby obniżona pensja pracownika, który pracuje krócej, łącznie z rekompensatą stanowiła określony odsetek wynagrodzenia, jakie pobierałby, gdyby był zatrudniony na cały etat. Najczęściej postulują, aby wynosiła co najmniej 70 proc. pełnej pensji.
- Dzięki temu w zdecydowanej większości przypadków pracownicy, którzy godzą się na pracę w zmniejszonym wymiarze i za mniejszą płacę, mieliby zapewnione minimum socjalne - mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.
Na to nie godzą się pracodawcy.
- Może to prowadzić do nadużyć. Przecież niektórzy pracownicy, którzy pracują na cały etat i zarabiają pełne wynagrodzenie, też będą chcieli zmniejszyć wymiar czasu np. o połowę i dostawać 70 proc. płacy - mówi Marcin Bugała z firmy Promag.
1: obserwator z IP: 80.55.110.* (2009-03-11 07:14)
"Najczęściej postulują, aby wynosiła co najmniej 70 proc. pełnej pensji." - każdy by tak chciał, a jeśli rekompensować to tylko tak aby pensja od pracodawcy plus rekompensata wyniosła łącznie kwotę najniższego minimalnego wynagrodzenia.
2: Nemo z IP: 89.161.14.* (2009-03-11 08:41)
Założenie - co do zasady moim zdaniem niesłuszne. To prowadzi w prosty sposób do powstawania patologii. Rozwiązań moim zdaniem należy szukać m.in. w tworzeniu zachęt dla pracodawców, różnych ulg podatkowych.
3: antyLewiatan z IP: 83.3.206.* (2009-03-11 08:51)
Moje gratulacje, szajka pod nazwą Lewiatan najchętniej doprowadziłaby do całkowitego zaniechania wypłat wynagrodzeń. A co tam, kryzys szaleje to pomóżmy pracodawcy, pracujmy za darmo, w końcu stratami trzeba się dzielić z pracowanikami ale jak były olbrzymie zyski to nikt z nimi sie nie dzielił.
ceny szaleją, w sklepie wydaje sie jednorazowo 60-70 zł a płace na poziomie 1200 zł z tendencją do zmniejszenia.
Drogi Lewiatanie, drogi rządze uważajcie bo ludzie wkoncu powiedzą basta, wyjdą na ulice i na taczkach was wywiozą
4: zagłoba z IP: 81.15.171.* (2009-03-11 09:01)
Wydłużenie okresu rozliczeniowego da pole do jeszcze większych nadużyć, ze strony pracodawców. Ktoś chyba zapomina o 8-godzinnym czasie pracy i o tym, że oprócz kiepsko płatnej pracy ludzie mają też życie rodzinne czy osobiste. Prawo pracy powinno wyrównywać "siłę" stron w ramach umowy. Prawo pracy powinno zawierać jednoznaczny zapis pozwalający na pracę w nadgodzinach tylko i wyłącznie na mocy wzajemnej umowy lub w przypadku sytuacji absolutnie nadzwyczajnych, a nie jako taki sposób na niezatrudnianie kolejnych pracowników.
Śmieszna jest też propozycja pracodawców. W zamian za prawo do jeszcze większego wyzysku pracowników nie wolno będzie zawierać umowy na czas określony na dłużej niż 2 albo 3 lata. No może jeszcze podarują nam Inflanty.
5: cba z IP: 89.77.134.* (2009-03-11 09:41)
Wczoraj GP robila sande. Ok 60% powiedzialo, ze maksymalnie 1 rok. To ja sie pytam - Panstwo jest dla Panstwa czy dla ludzi???
6: pytanie z IP: 193.49.124.* (2009-03-11 13:05)
Czytając komentarze nasuwa się pytanie: dla kogo i po co jest firma, czy dla właściciela żeby przynosiła mu zyski czy dla pracowników?. I jeszcze jedno sprawiedliwość (tak jak prawda jest jedna) a sprawiedliwość społeczna jest to kradzież w majestacie prawa.
7: Muniek z IP: 83.20.167.* (2009-03-11 16:15)
Panie zagłoba ! Związki zawodowe (działacze) już dawno przestały reprezentować interesy ludzi pracy tylko ludzie pracy tego jeszcze jakby nie zrozumieli. Trzeba sięgąc po taczki i przewieźć paru działaczy.
8: Wkurzony z IP: 83.4.33.* (2009-03-16 08:36)
No właśnie działacze wyszli z dołów w jakim większość pracowników utknęła ale zapomnieli o swych korzeniach. Najważniejsze że mają się dobrze, jeżdżą po świecie, rodziny żyją na wysokiej stopie i wszyscy są dobrze ustawieni. Takim przykładem Pan Wałęsa który ciągle powtarza JA ZROBIŁEM JA ZWYCIĘŻYŁEM JA JA JA a kiedyś zbieraliśmy dla niego datki aby miał za co zapełnić lodówkę i nakarmić rodzinę. Co robi teraz ? Garnie do siebie
Czy zbyt swobodny strój pracownika usprawiedliwia dyscyplinarne zwolnienie

Policjanci nadal będą mogli być zwalniani po 30 latach wysługi. Wyższe uposażenia mają zrekompensować funkcjonariuszom i żołnierzom wydłużenie aktywności zawodowej
Czy uważasz że w branży, w której pracujesz dojdzie w tym roku do zwolnień?