Przekształcenie szpitali w spółki nie może zwolnić państwa od odpowiedzialności za publiczną sferę ochrony zdrowia. Nie ma ono również prawa ograniczać dostępności do świadczeń zdrowotnych, szczególnie najuboższym.
Publikacja: 10 marca 2009, 09:26 Aktualizacja: 10 marca 2009, 11:54
Ze zdziwieniem przeczytałem artykuł Krzysztofa Tuczapskiego, prezesa Zamojskiego Szpitala Niepublicznego i wiceprezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych (GP nr 33/2009). Jego myślą przewodnią było zachęcenie samorządów do przekształcania SP ZOZ w spółki prawa handlowego. Tekst ukazał się na dzień przed ogłoszeniem przez minister Ewę Kopacz planu B dotyczącego reform w systemie ochrony zdrowia, po przyjęciu przez Sejm w grudniu 2008 r. weta prezydenta do kilku istotnych ustaw zdrowotnych.
Wśród przesłanek dla samorządów zachęcających do przekształceń SP ZOZ w spółki, autor wymienia niezadowolenie ze stanu obecnego i wady, jakie ma większość firm państwowych. To przede wszystkim biurokracja, brak zdrowego rozsądku w prowadzeniu ekonomiki, przerosty zatrudnienia. Poza tym twierdzi, że w SP ZOZ zatrudnia się pracowników według kryteriów rodzinnych i znajomości z lokalnymi władzami.
Wymienione przez autora przesłanki i wady obecnego systemu funkcjonowania SP ZOZ są, moim zdaniem, skrajnie subiektywne i bardzo ogólnikowe. Szkoda, że nie przytoczył on przykładów z praktyki SP ZOZ, które by je uzasadniały. Nie wykluczam, że mogą istnieć SP ZOZ, które mają wady wymienione przez autora. Jednak nie uprawnia go to do takiego uogólnienia tych negatywnych zjawisk dotyczących prawie 90 proc. wszystkich szpitali w Polsce. Świadczą o tym również coroczne rankingi szpitali przeprowadzane przez ogólnopolskie gazety i czasopisma. Czołowe lokaty zajmują w nich właśnie SP ZOZ-y, a nie niepubliczne szpitale spółki.
Podobnie trudno zgodzić się z tezą autora, że szpital jest przedsiębiorstwem, które musi działać zgodnie z prawami gospodarki rynkowej. Czym autor uzasadnia tę tezę? Chyba tym, że trzeba mieć na uwadze specyficzny zakres działalności, jaką prowadzi. A ponadto bezzasadną i bardzo subiektywną radą dla samorządów o zrozumienie, jak sądzę, istoty przekształcenia polegającej na przecięciu więzów, powiązań i układów lokalnych. Wątpię, żeby choć jeden samorząd został przekonany do przekształceń SP ZOZ w spółki za pomocą tak bardzo abstrakcyjnej argumentacji.
W sposób dość chaotyczny autor wylicza przyczyny zadłużania się SP ZOZ. Generalnie można zgodzić się, że chodzi o niezbilansowanie przychodów z kosztami, ale tak naprawdę dotyczy to sytuacji, kiedy wydatki i koszty przekraczają przychody. Pozostałe przyczyny, wymienione przez Krzysztofa Tuczapskiego mają pośredni lub bezpośredni wpływ na kształtowanie się przychodów, wydatków czy kosztów. Nie wszystkie jednak, bo nie wiadomo, o co chodzi autorowi, kiedy wymienia sam fakt, że na danym terenie działa placówka w tej formie prawnej i uważa to za jedną z najważniejszych przyczyn zadłużenia SP ZOZ. Ciekawe, czy również ta wymieniona przez autora przyczyna będzie generowała zadłużenie szpitali, w sytuacji, gdy na danym terenie będą dwie lub więcej spółek prawa handlowego?
Trudno również zgodzić się z autorem, który twierdzi, że opinie dyrektorów publicznych szpitali o tym, że niskie kontrakty z NFZ mogą powodować zadłużenie szpitali, są błędne.
1: obywatel RP z IP: 83.8.236.* (2009-03-15 13:23)
gratulacje dla autora. Jako osoba znającą specyfikę pracy i płacy w szpitalu publicznym i niepublicznym podzielam słuszną krytykę osób widzących tylko partykularne interesy. Od dłuższego czasu śledzę wysiłki prezesów i wiceprezesów szpitali niepublicznych w Polsce na rzecz przekształcenia publicznych w spółki prawa handlowego i odnoszę się do ich racji z coraz większą nieufnością. Ze szczególnym przesłaniem traktuję ostatnie wystąpienie prof. Zbigniewa Religę, którego darzyłem wielką estymą w którym to przestrzegał z trybuny sejmowej przed obligatoryjnym przekształcaniem szpitali publicznych. Mam nadzieję że instytucje pożytku publicznego zostaną pod nadzorem państwa, państwa prawa oraz państwa którego celem powinno być dobro swych obywateli i troska o ich zdrowie
2: kicio z IP: 86.63.128.* (2009-03-17 18:50)
pominął też gdyby nie pewne ustalenia praktycznie by został bez pielęgniarek

Przygotowane przez rząd rozwiązania nie zyskały akceptacji związkowców. Funkcjonariusze i żołnierze krytykują pomysł wykonywania obowiązków służbowych aż do ukończenia przez nich 55 lat.