zaloguj się do e-DGP
statystyki

Kryzys gospodarczy przyspieszy rozwój telepracy

skomentuj

Pracodawcy, zmuszeni do oszczędności, będą coraz częściej zatrudniać pracowników na odległość. Coraz więcej firm informatycznych zatrudnia podwładnych w formie telepracy. Niska świadomość pracodawców o telepracy powoduje, że wciąż wielu z nich nie wie o takiej formie zatrudnienia.

Publikacja: 27 lutego 2009, 03:00 Aktualizacja: 23 marca 2009, 12:09

Pogłębiający się kryzys gospodarczy i spadek popytu na usługi sprawia, że firmy szukają oszczędności. Coraz częściej odbywa się to poprzez redukcję zatrudnienia. Przedsiębiorcy często nie wiedzą jednak, że koszty można obniżyć zatrudniając pracowników w formie telepracy. Oszczędzają wtedy m.in. na powierzchni biurowej.

Wprowadzone w październiku 2007 roku do kodeksu pracy przepisy regulujące telepracę nie spowodowały wzrostu świadomości o takiej formie zatrudnienia wśród firm. Telepraca nadal kojarzy im się z akwizycją przez telefon. W praktyce nie ma z tym jednak nic wspólnego. Firmom łatwiej jest też zatrudniać w tej formie pracowników dzięki coraz lepszemu dostępowi do internetu i telefonów.

Telepraca ratunkiem na kryzys

- Każde rozwiązanie polegające na uelastycznianiu pracy zwłaszcza w okresie kryzysu jest dobrym rozwiązaniem - mówi Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club.

Jego zdaniem, telepraca jest taką właśnie formą. Podkreśla jednak, że nie w każdej dziedzinie działalności można ją zastosować. Takiego samego zdania jest Rafał Hubczyk z firmy doradztwa gospodarczego DGA z Warszawy. Według niego do takiej formy świadczenia pracy nie trzeba już przekonywać firm informatycznych. Dodaje, że pracodawcy szukając oszczędności będą coraz bardziej przekonywać się do telepracy.

- Firmom, na przykład z Warszawy coraz bardziej będzie się opłacało zatrudnić pracownika z innego rejonu kraju, gdzie płace są niższe. Oszczędności może też szukać na powierzchni biurowej - mówi Rafał Hubczyk.

Eksperci zaznaczają, że firmy wciąż za mało wiedzą o telepracy, aby powszechnie ją stosować. Wskazują jednak, że kryzys spowoduje wzrost zainteresowania tą formą zatrudnienia. Sami pracodawcy dostrzegają, że telepraca jest tania, bo nie muszą tworzyć nowych stanowisk pracy. Wyposażają jedynie telepracownika w biurko, komputer i dostęp do internetu.

- Kosztem mniejszej powierzchni biurowej mogę zatrudnić więcej osób wykonujących pracę na odległość - mówi Urszula Zadrożna, prezes e-Centrum Telepracy w Garwolinie.

Przekonuje, że kontakt z pracownikami zapewnia jej telefon i internet, a pracownicy są rozliczani z wykonywanej pracy.

Mała świadomość

Z badań zrealizowanych przez PBS DGA na zlecenie Gazety Prawnej i CMS Cameron McKenna wynika też, że w minionym roku pięciokrotnie wzrosła liczba pracowników pracujących w formie telepracy. Nadal jednak aż czterech na dziesięciu Polaków w ogóle nie słyszało o takiej formie zatrudnienia.

- Organizujemy szkolenia dla przedsiębiorców i przekonujemy ich do korzystania z telepracy - mówi Magda Baran z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.

Jej zdaniem, przedsiębiorcy są bardziej sceptycznie nastawieni do takiej formy niż sami pracownicy, mimo że można dzięki niej obniżyć koszty. Problem małego zainteresowania dostrzega też Anna Radwan, kierownik pośrednictwa pracy z Urzędu Pracy Powiatu Krakowskiego.

- W poprzednim roku tylko cztery firmy były zainteresowane zatrudnieniem pracownika w formie telepracy - wskazuje Anna Radwan.

Dodaje, że poza propagowaniem telepracy wśród firm niezbędna jest też współpraca urzędów pracy z instytucjami szkoleniowymi w zakresie podnoszenia przez bezrobotnych kwalifikacji związanych z obsługą komputera.

Komentarze: 4

  • 1: Informatyk z IP: 213.158.199.* (2009-02-27 00:46)

    Ja też chciałem być telepracownikiem, bo mam małe dziecko ale mój zacofany szef nie chciał się na to zgodzić.

  • 2: obywatel z IP: 80.55.176.* (2009-02-27 11:19)

    ..najczęściej tak jest,że Ci szefowie to "indolenci informatyczni"...owszem wiedzą jak kasę robić...ale czasy sie zmieniają a przede wszystkim technologie...na ogół wszyscy szefowie skończyli studia i na tym ich edukacja sie skończyła...tak jest przeważnie!!! zarówno w firmach państwowych jak i prywatnych...

  • 3: Freelancer z IP: 89.48.190.* (2009-02-27 15:45)

    Ja mam telestanowisko (a nawet dwa) i jestem bardzo zadowolony. Obaj moi szefowie (w Polsce) również. Ale wygląda na to, że w polskiej rzeczywistości łatwiej wprowadzić telepracę dla osób, które prowadzą własną działalność gospodarczą - odpadają wtedy bzdurne przepisy o kontroli pracownika, czy jego warunków sanitarnych (ktoś ma może przyjść i kontrolować, czy mam w domu czystą ubikację???). Problem, że formalności, które trzeba w Polsce pokonać, żeby prowadzić taką działalność jest stanowczo za dużo, a przepisy są pod tym względem ciągle jeszcze zbyt skomplikowane. W Niemczech (kraju biurokracji) jest to znacznie prostsze (prowadzę jednoosobową firmę właśnie tam).

  • 4: emeferyza z IP: 87.205.132.* (2010-05-10 13:58)

    To fakt, telepraca to poważne obniżenie kosztów pracy, ale żeby to zrozumieć to szef a takich jest mnóstwo musi się trochę wysilić i doszkolić co to takiego, jak to działa i jakie daje efekty. Niestety u nas nawet jak szef jest po wyższych studiach to samo to że jest już szefem wystarcza mu by "rządzić i dzielić" a reszta go nie obchodzi. Tym sposobem mamy zbyt wysokie koszty wytwarzania, co ma wpływ na cenę, ale kogo to obchodzi.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Wywiady i Komentarze

Wyszukaj w Panoramie Firm

Sonda:

Na jaką partię oddałbyś/oddałabyś głos, gdyby wybory odbywały się dzisiaj?

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter