Żerańskie FSO i gliwicki Opel już szykują się do obcinania premii oraz redukcji zatrudnienia. Inna sytuacja jest w olechowskim Solarisie. Tam produkcja autobusów idzie pełną parą. Właściciel fabryki nie wyklucza nawet przyjęć nowych pracowników.
Publikacja: 23 lutego 2009, 09:53 Aktualizacja: 23 lutego 2009, 10:22
Przedsiębiorcom trudno planować długofalowe strategie działań w okresie kryzysu. Powodem są nieustanne zmiany sytuacji na rynku motoryzacyjnym. Wiele firm zapowiada, że w 2009 roku nie będzie podwyżek, a premie będą obcinane. Niewykluczone są też redukcje wynagrodzeń. Przedsiębiorcy starają się utrzymać zatrudnienie, ale nie wszędzie jest to możliwe.
W Fabryce Samochodów Osobowych pierwsze zwolnienia pracowników mają nastąpić do końca marca.
- Dostaliśmy informację o tym, że 650 pracowników w ramach zwolnień grupowych straci pracę. To jest pierwszy ruch, jaki zrobił pracodawca. Będziemy proponować, aby jednak ograniczyć te zwolnienia - mówi Marek Dyżakowski, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego Związku Zawodowego Inżynierów i Techników, reprezentujący stronę Fabryki Samochodów Osobowych.
Zwolnionych ma zostać 190 pracowników umysłowych, 310 robotników i 150 ze służb pomocniczych.
Ryszard Kowalski, dyrektor Biura Zarządu Fabryki Samochodów Osobowych, uspokaja, że zwolnienia te to rozwiązywanie umów z agencjami pracy tymczasowej. W najbliższym czasie nie ma planów zwalniania osób, które na stałe pracują w fabryce.
- W okresie, kiedy firma dynamicznie się rozwijała, zatrudnialiśmy ludzi przez agencję pracy tymczasowej. Podpisywane były umowy z taką agencją, która dostarczała nam pracowników - wyjaśnia Ryszard Kowalski. Dodaje jednak, że firma bierze pod uwagę kolejne zwolnienia - około 500 osób spośród stałych pracowników - jeżeli nie będzie nowych zamówień na samochody i fabryka przejdzie na system jednozmianowy. Taka sytuacja może mieć miejsce już od 1 kwietnia. Prognozy na ten rok zakładają bowiem zmniejszenie produkcji o 30 proc.
Związki zawodowe liczą też na pomoc rządu. Jednak do tej pory nic w tym kierunku nie uczyniono. Jak wyjaśnia Marek Dyżakowski, chodzi o dopłaty do wynagrodzeń pracowników, którzy są na liście do zwolnienia.
- Pozwoliłoby to utrzymać zatrudnienie do czasu poprawy koniunktury na rynku - argumentuje Marek Dyżakowski. Dodaje, że nawet nie ma gwarancji, że fabryka da pieniądze na odprawy pracownikom.
1: były pracownik z IP: 80.48.79.* (2009-02-24 12:11)
FSO nigdy nie dbała o pracowników. Tylko "panie i panowie" z dyrekcji i bliskiej okolicy mogli czuć się bezpiecznie i tak zostało do dziś. Ani Koreańcy, ani Ukraińcy, czy tez z GM nic tu nie zrobią. Trzeba FSO po prostu zaorać.
były pracownik
Przeszczepy nerek, trzustki i szpiku kostnego nie będą finansowane z budżetu Ministerstwa Zdrowia
Czy można wypowiedzieć umowę w okresie ciąży albo urlopu macierzyńskiego

Od października medycynę będzie studiować więcej osób niż w tym roku akademickim. Będzie to pierwszy rocznik kształcony według zreformowanych zasad. Naukę na stacjonarnych studiach lekarskich rozpocznie ponad 3 tys. osób.
Czy wręczyliście kiedykolwiek łapówkę lekarzowi?