statystyki

Marczuk: Warto było umierać za 500+ [WYWIAD]

autor: Łukasz Guza09.06.2018, 19:30
Bartosz Marczuk

Bartosz Marczukźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Franciszek Mazur Agencja Gazeta

Rodziny są budulcem narodu i powinny mieć do dyspozycji służebne wobec nich państwo. Nie odwrotnie. Rząd nie może jednak nieodpowiedzialnie przyznawać świadczeń wybranym grupom potrzebujących.

Na pewno śledzi pan wskaźniki dzietności w Europie. Nie niepokoi pana, że we Francji, państwie – symbolu skutecznej polityki prorodzinnej, ten wskaźnik spada. Czy w takim razie zachęty do rodzenia dzieci mają sens?

Zdecydowanie. Polityka prorodzinna przyczynia się do wzrostu dzietności, co potwierdzają raporty profesjonalnych i bezstronnych instytucji, np. PwC. Wskaźniki w Europie falują. We Francji spadek nie jest ogromny, współczynnik dzietności utrzymuje się na poziomie 1,9. I wbrew pozorom nie jest on osiągany dzięki mniejszościom etnicznym – ich udział w tym wskaźniku to zaledwie 0,1. Wpływ polityki prorodzinnej na dzietność widać w krajach nadbałtyckich. Gdy ze względu na kryzys z lat 2008–2009 zawiesiły finansowe zachęty dla rodziców, wskaźniki urodzeń spadły, a po przywróceniu przywilejów znów poszybowały w górę. W Polsce wskaźnik dzietności za 2017 r. nie jest jeszcze oficjalnie opublikowany przez GUS, ale wynosi 1,45. Dwa lata wcześniej, czyli przed wdrożeniem programu 500+, wynosił 1,3.

Gdyby polityka prorodzinna miała tak ogromne znaczenie dla dzietności, to kraje o największym wsparciu powinny notować najwyższe wskaźniki. W jednej grupie powinny być więc Francja, Szwecja, Niemcy i Węgry. Tymczasem w Europie Zachodniej i Północnej od siedmiu lat wskaźniki spadają, choć wcześniej rosły. A w Europie Środkowej – wliczając Niemcy – jest odwrotnie. O posiadaniu dzieci decydują więc względy kulturowo-społeczne czy pomoc państwa?

Czynnik kulturowy ma ogromne znaczenie, bo posiadanie dzieci nie jest kwestią polityki prorodzinnej, lecz przede wszystkim indywidualnego systemu wartości. Nasz kraj – w swojej demograficznej zapaści – ma to szczęście, że Polacy chcą mieć dzieci. Najczęściej dwoje. Tylko 5 proc. w ogóle nie chce mieć potomstwa. A więc zmiana kulturowa, rezygnacja z modelu rodziny z co najmniej dwójką dzieci, nie jest u nas głęboka. Problem w tym, że znaczna część rodziców nie decydowała się na drugie lub kolejne dziecko. Powód tej decyzji tłumaczono przede wszystkim czynnikami ekonomicznymi – obawą o pracę, środki do życia, mieszkanie, godzenie obowiązków zawodowych i rodzicielskich. Jeśli więc obywatele chcą mieć dzieci, a przeszkadzają im przyczyny obiektywne, to państwo może je wskazać i eliminować. Na tym polega polityka prorodzinna i jej wpływ na dzietność.

Ale Czesi, Słowacy i Rumuni nic szczególnego w zakresie pomocy rodzinom w ostatnim czasie nie robili, a wskaźniki dzietności w tych państwach rosną tak samo jak na Węgrzech i w Polsce – choć oba kraje przeznaczają na pomoc rodzinom ogromne środki. Czy to wydawanie pieniędzy ma sens?

Sytuacja w naszej części Europy jest specyficzna. Po 30 latach transformacji politycznej i gospodarczej obywatele poczuli się w końcu bezpieczniej, zwłaszcza w czasie trwającej koniunktury ekonomicznej – np. wskaźnik bezrobocia w Czechach wynosi obecnie tylko 2,2 proc. Społeczeństwo musiało się otrząsnąć z trudnego okresu przemian i teraz jesteśmy świadkami odreagowania. Sytuacja ekonomiczna w regionie ustabilizowała się i efektem tego jest też wzrost dzietności.

Od ponad 10 lat wprowadzamy kolejne rozwiązania – becikowe, ulgę podatkową, urlopy dla ojców, rodzicielskie. Wskaźnik nawet nie drgnął aż do zeszłego roku.

Z perspektywy polityki prorodzinnej to nie jest długi okres. Zaczęła się ona za pierwszego rządu PiS. Dodatkowo była fragmentaryczna, np. wprowadzono ulgę podatkową, ale wiele osób nie mogło z niej korzystać, bo nie mieli jej z czego odliczyć. Dopiero później wprowadzono rozwiązanie, zgodnie z którym jeśli nie starcza podatku, to ulgę można odliczyć ze wszystkich składek. To powodowało, że rodzice byli zdezorientowani. Ten niski wskaźnik – tak jak w innych państwach regionu – był także spowodowany odrabianiem zaległości konsumpcyjnych i poczuciem ciągłej niestabilności w związku z transformacją. Nie wiemy też, czy nie byłby jeszcze niższy, gdyby nic nie robiono. Myślę, że tak mogłoby właśnie być. Program 500+ był przełomem pod kątem roli, jaką wsparcie rodzin ma odgrywać w polityce państwa. Nie tylko oderwał politykę rodzinną od socjalnej, wprowadził uniwersalne wsparcie, ale polityka rodzinna stała się osią całej polityki rządu, nie tylko tej społecznej. Nie chodzi zresztą wyłącznie o 500+, ale też np. rekordowe nakłady na usługi opiekuńcze, czyli tworzenie żłobków i przedszkoli.


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Komentarze (19)

  • Wredna miernota(2018-06-09 21:58) Zgłoś naruszenie 192

    Za żaden program rozdawania pieniędzy pożyczonych, na procent u obcych bankierów, nie warto umierać. Ale owszem, spłata długów dziś zaciąganych, nie jednego zaciągnie do grobu.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Ghuiu(2018-06-10 07:39) Zgłoś naruszenie 173

    Umiera klasa średnia, która tyra po to, aby nieroby żyły na dobrym poziomie. I jedynaki klasy średniej to widzą, widzą to najstarsze dzieci z dwójki, widzi to drugie dziecko, które wraz z dorosłością starszego nagle jest dla państwa nic nie warte. I te dzieci wyjadą do krajów, gdzie o klasę średnią się dba. Zostaną politycy i nieroby, za których "umierano". I Ukraińcy, z coraz większą samoświadomością.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • J(2018-06-10 07:23) Zgłoś naruszenie 152

    A co z obnizeniem progu podatkowego dla wszystkich Polakow?. PiS dba o to by klasa srednia (ludzie w srednim wieku o srednich zarobkach) zostala zrownana z pozostalymi odpoczywajacymi poprzez duzy pakiet socjalny dla rodzin. Ludzie w srednim wieku wychowali dzieci bez pomoc panstwa i dalej ciezko pracuja a niedlugo dostana glodowe emerytury to jawna dykryminacja 40 i 50 latkow.

    Odpowiedz
  • Kpiarz (2018-06-10 08:55) Zgłoś naruszenie 122

    Drogi autorze. Jak widać na załączonym obrazku rząd PiS wszystko może i w nosie ma konstytucję zapewniającą równość i inne pomniejsze akty prawne również.

    Odpowiedz
  • z.;;;y[](2018-06-10 10:43) Zgłoś naruszenie 123

    najlepiej by bylo zlikwidowac te 500 plus i te 300 plus bylo by tak jak dawnij ludzie mieli troje czworo i wieciej dzieci i bez 500 plus wychowali bo nie bylo picia matki jakoc pracowali i bylo dobrze a teraz co sie robi pijastwo i nie ma komu pracowac bo po sa pracowac gdy jest 500 plus i 300 plus niech rzad otym pomici albo caly rzad na bruk bedzie sprawiedliwie

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Mural(2018-06-10 08:08) Zgłoś naruszenie 102

    a Konstytucja dalej gwarantuje równe prawa. Chyba, że emeryci i pracujący na to rozdawnictwo nie mają praw. Ale zmiany w Konstytucji pewno i to "poprawią".

    Odpowiedz
  • Inspektor Pracy do Pana Premiera(2018-06-10 08:32) Zgłoś naruszenie 104

    40 lat pracy z sobotami i swietami na wszystkich zmianach -w szkodliwych i nieb warunkach pracy z przed ustawy o Emeryt POmostowych ktora je ukradli ,przy rteci ,promioen izotop ,wysok napieciach ,cisnieniach ,temp ,gazach i ,pyłach , subst trujacych i wybuchowych ,i wielu podobnych i co --nie ma kasy na emerytury bez wzgledu na wiek dla takich ludzi ale jest na Niepracujaca nigdy czesto Patologie

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • laszka(2018-06-10 11:35) Zgłoś naruszenie 94

    Demografia. Nie ilość się liczy, a jakość. Czy rodziny z 3 -5 dzieci mające na każde z nich po 500+, mogą zapewnić im taki poziom wiedzy, pozytywnych doświadczeń, jak ci z 1 -2 dzieci. Wątpię. Mając jedno ewentualnie dwoje można dobrze w nie zainwestować, w ich przyszłość, dobre szkoły, jak trzeba to korepetycje, języki obce, sporty, ważne aby wszystkiego popróbowały, zobaczyły. Wyjazdy sobotnio niedzielne, konie, narty, zwiedzanie bliższych i dalszych okolic. Urlopy to już dalej w świat i to nie, ośrodki turystyczne gdzie lezy się pod palmami 2-3 tygodnie, to konkretne zwiedzanie. To wszystko rozwija poszerza horyzonty, pomaga zrozumieć świat. Czy te rodziny wielodzietne z ich 500+ stać na to. Czy stać ich na to aby dać im przynajmniej mieszkanie na start życiowy No właśnie, więc rosną kolejne pokolenia zaściankowców, których jedyną rozrywką jest chodzenie do kościoła, lub wyjazd za lepszą kasą.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • A kto ...(2018-06-10 11:59) Zgłoś naruszenie 42

    ... umarł ???

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • pawel32(2018-06-11 09:32) Zgłoś naruszenie 13

    Dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje rodzeństwa oraz obojga rodziców obok siebie, to już udowodnione psychologicznie, 2+1 nie sprawdza sie. Brak pieniędzy rozwala rodzine, brak pieniędzy wygania tatusia na zarobek za granice. Rodzice to ludzie na dorobku, 20-30 latkowie o mniejszych zarobkach dopiero wchodzący na rynek pracy. 2/3 pracowników zarabia poniżej średniej. Opieka nad dziećmi to harówka. Te pieniądze pozwolą większej ilosci dzieci na lepsze wykształcenie, które jest kluczowe.W naszym interesie jest aby polskie dzieci miały spełnione te warunki i 500+ jako pakiet spełnia swoje zadanie. Czytałem rano cały ten artykuł i pisowiec mnie ostatecznie przekonał. Nie Korwninujcie mi tu bo gość jest oderwany od życia, to nieźle wydane pieniądze.

    Odpowiedz
  • sid(2018-07-18 22:44) Zgłoś naruszenie 00

    "Program 500+ był przełomem"; 500+ jest przełomem, nigdy dotąd żaden rząd nie dopuścił się tak ordynarnej korupcji wyborczej.

    Odpowiedz
  • sid(2018-07-18 22:37) Zgłoś naruszenie 00

    "Program 500+ był przełomem"; 500+ jest przełomem, nigdy dotąd żaden rząd nie dopuścił się tak ordynarnej korupcji wyborczej

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane