Główny Urząd Statystyczny podał wczoraj, że kwota bazowa, która będzie obowiązywać od marca tego roku, wyniesie 2578,26 zł. Będzie więc wyższa od obowiązującej obecnie (wynosi 2275,37 zł) o 302,89 zł. Ponieważ ZUS, przyznając od marca emerytury i renty, weźmie pod uwagę wysokość nowej kwoty bazowej, świadczenia będą wyższe. Przypomnijmy, że GP już w listopadzie ubiegłego roku informowała, że tegoroczny wzrost kwoty bazowej będzie wysoki. Szacowaliśmy, że wyniesie ona 2548 zł (pomyliliśmy się więc zaledwie o 30 zł).

Kwota bazowa ma istotny wpływ na wysokość przyznawanych świadczeń. Po pierwsze, decyduje o wysokości tzw. części socjalnej emerytury. Otrzymuje ją każda osoba, której ZUS przyznaje do niej prawo. Wynosi 24 proc. kwoty bazowej i obecnie jest to 546,09 zł. Od marca wzrośnie do 618,78 zł. Osoba, która wstrzyma się ze złożeniem wniosku do ZUS, zyska więc od marca prawie 73 zł miesięcznie.

Po drugie, wysokość kwoty bazowej wpływa też na wysokości tzw. podstawy wymiaru świadczenia. ZUS wylicza ją, mnożąc obliczony wcześniej wskaźnik wysokości podstawy wymiaru emerytury (stosunek zarobków wnioskodawcy w wybranych przez niego latach do przeciętnej płacy w tych latach) przez kwotę bazową. A przy obliczaniu części socjalnej emerytury i podstawy wymiaru ZUS stosuje kwotę bazową obowiązującą w dniu zgłoszenia wniosku. Jeśli więc ktoś złoży do ZUS wniosek o świadczenie w lutym, to zakład wyliczy je ze starą kwotą bazową. Złożenie wniosku w marcu gwarantuje uzyskanie wyższego świadczenia.

Trzeba jednak pamiętać, że świadczenie przyznane w lutym zostanie w marcu zwaloryzowane. Wczoraj GUS podał, że realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w 2008 roku w stosunku do 2007 roku wyniósł 6 proc. Wcześniej w komunikacie z 14 stycznia podał, że średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych dla gospodarstw emerytów i rencistów w 2008 roku wyniósł 104,9 (wzrost o 4,9 proc.).

Te dwie dane służą do wyliczania wskaźnika waloryzacji w danym roku. Nie może być on niższy niż suma wzrostu cen i tzw. zwiększenia. To nie może być z kolei mniejsze niż 20 proc. realnego wzrostu płac. Wcześniej odbywają się na jego temat negocjacje w Komisji Trójstronnej. Jeśli partnerzy dojdą do porozumienia (musi być jednogłośne), zwiększenie musi być takie jak wynegocjowali. Jeśli nie - nie niższe niż pierwotnie proponuje rząd.

- Zaproponowaliśmy partnerom społecznym z Komisji Trójstronnej, aby tegoroczny wskaźnik uwzględniał 20 proc. wzrostu płac. Poparli nas pracodawcy, a związki domagały się nawet 50 proc. - mówi Marek Bucior, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Brak porozumienia przesądza więc, że wskaźnik uwzględni wzrost cen i 20 proc. wzrostu płac. Wyniesie więc 6,1 proc. (4,9 + 6/5 = 6,1). To oznacza, że na przykład przeciętna emerytura wypłacana przez ZUS, która wynosi 1,5 zł brutto, wzrośnie od marca o 91,5 zł.

Waloryzacja emerytur i rent przesądza też o podwyżce tzw. świadczeń minimalnych i innych świadczeń wypłacanych przez ZUS.

Wzrosną więc (przez pomnożenie ich przez wskaźnik waloryzacji) kwoty najniższych gwarantowanych świadczeń emerytalno-rentowych. Są to:

• emerytura, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy i renta rodzinna (obecnie wynoszą 636,29 zł miesięcznie),

• renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy (obecnie wynosi 489,44 zł miesięcznie),

• renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem lub chorobą zawodową i renta rodzinna wypadkowa (obecnie wynosi 763,55 zł),

• renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy w związku z wypadkiem lub chorobą zawodową (obecnie wynosi 587,33 zł).

Ponadto podniesione też zostaną dodatki do emerytur i rent oraz inne świadczenia.

2578,26 zł wynosi nowa kwota bazowa