W czerwcu ma być dokonany pierwszy przegląd przepisów limitujących handel w niedziele (weszły w życie 1 marca 2018 r.). Przesądzona wydaje się nowelizacja ograniczająca lub doprecyzowująca możliwość prowadzenia sprzedaży przez placówki pocztowe. Propozycji zmiany obowiązujących przepisów jest jednak znacznie więcej. Związkowcy postulują m.in. wydłużenie czasu obowiązywania ograniczeń i objęcie nimi handlu internetowego oraz surowsze karanie za obchodzenie prawa. Pracodawcy chcą z kolei, aby zasady ograniczenia handlu były jasne i nie powodowały wątpliwości interpretacyjnych.

Na pocztę

Strona rządowa zapowiedziała przegląd przepisów o zakazie handlu już przy okazji ich uchwalania w styczniu tego roku. Po trzech miesiącach ich obowiązywania pewna wydaje się zmiana w zakresie placówek pocztowych (zgodnie z obecnymi regulacjami są one wyłączone z zakazu). W trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego zapowiedział ją Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. Domaga się jej też handlowa Solidarność. To pokłosie przypadku placówek sieci Żabka, które – powołując się na świadczenie usług pocztowych – były otwierane w niedziele.

– Do końca maja trwają kontrole w placówkach, które prowadzą handel w niedziele, powołując się na świadczenie usług pocztowych. Zbieramy dane z okręgowych inspektoratów dotyczące przestrzegania przepisów o ograniczeniu sprzedaży i przedstawimy je w czerwcu – zapowiada Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy głównego inspektora pracy.

Rząd musi jednak brać pod uwagę także inne propozycje, które w ramach przeglądu przedstawią partnerzy społeczni. Handlowa Solidarność, inicjator wprowadzenia zakazu handlu, postuluje m.in., aby obowiązywał on nie do godz. 24 w niedzielę, ale od 22 w sobotę do 5 rano w poniedziałek. Dzięki temu wyeliminowane byłyby przypadki, gdy właściciele placówek (w tym również duże sieci handlowe) nakazują stawienie się w pracy niedługo po północy.

– Zobowiązywanie do pracy np. od godz. 0.15 w poniedziałek oznacza, że pracownicy nie mogą dowolnie i w pełni korzystać z wolnych niedziel. Takie praktyki wyraźnie wskazują też na ogromne obciążenie pracą w handlu i oszczędzanie na etatach. Sklepy zatrudniają niewystarczającą liczbę pracowników, przez co ci ostatni dopiero po zamknięciu placówek lub przed ich otwarciem mogą np. posprzątać, rozłożyć towar itp. To nie są europejskie standardy – tłumaczy Alfred Bujara, przewodniczący handlowej Solidarności.

Jednocześnie podkreśla, że z tego samego powodu wielu zatrudnionych późno kończy pracę w sobotę (bo muszą wykonywać pracę jeszcze po wydłużonych godzinach otwarcia placówek).

Na kuzyna

Związkowcy proponują też m.in. zmianę interpretacji nowych przepisów (przygotowaną przez resort pracy i PIP), zgodnie z którą w niedziele handel mogą prowadzić nie tylko właściciele placówek, ale także członkowie ich rodzin. Ich zdaniem takie rozszerzenie kręgu uprawnionych do handlowania może prowadzić do nadużyć. Handlowa Solidarność nadal wnioskuje też o wystąpienie do Komisji Europejskiej w sprawie przeprowadzania notyfikacji sprzedaży internetowej. Bruksela ustaliłaby wówczas, czy można ograniczyć prowadzenie tej formy handlu w niedziele i święta (w razie pozytywnej opinii możliwa byłaby nowelizacja krajowej ustawy rozszerzająca ograniczenia na sprzedaż internetową).

– W przeciwnym razie ustawa ograniczająca handel będzie dziurawa. W niedzielę pracownicy sklepów będą pakować towary na zapleczu i rozwozić je klientom kupującym w sieci. Nie chodzi nam o zakazanie zakupów przez internet, a jedynie wskazanie, że w niedziele nie można zobowiązywać pracowników do pracy przy realizacji internetowych zamówień – wyjaśnia Alfred Bujara.

Na PKD

Związek chce też uniemożliwić obchodzenie ograniczeń polegające na formalnej zmianie przeważającej działalności pracodawcy (według Polskiej Klasyfikacji Działalności, PKD). Niektórzy właściciele placówek handlowych wskazują, że jest nią np. sprzedaż kwiatów lub pamiątek, bo można nimi handlować w niedziele. W praktyce placówki takie czerpią jednak zyski głównie ze sprzedaży innych artykułów (np. spożywczych).

– Nie można tolerować takich sytuacji. Dla przykładu sieć handlowa funkcjonująca na Śląsku wskazała w rejestrze działalności gospodarczej, że ich przeważająca działalność polega na handlu produktami tytoniowymi, choć prowadzona jest tam także sprzedaż alkoholu i produktów spożywczych – wskazuje Alfred Bujara.

– Dlatego postulujemy, aby przepisy wyraźnie określały, że przekazywanie nieprawdziwych danych statystycznych – czyli informacji o przeważającej działalności – jest przestępstwem, a nie jedynie wykroczeniem zagrożonym grzywną – dodaje szef handlowej Solidarności.

Podobny postulat przedstawiają niektórzy pracodawcy.

– Ustawa powinna zawierać definicję placówek, które mogą handlować w niedziele. Nie chodzi wyłącznie o placówki pocztowe, ale też inne wyjątki przewidziane w ustawie. W przeciwnym razie nadal możliwe będą nadużycia w zakresie „przeważającej działalności”.

– Przekazujemy takie postulaty stronie rządowej – tłumaczy Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu.

Inny wniosek zatrudniających będzie dotyczył centrów logistycznych i dystrybucyjnych.

– Chodzi o zmianę interpretacji, zgodnie z którą takie jednostki powinny być zamknięte, jeśli należą do przedsiębiorcy, który jest także właścicielem placówek handlowych umiejscowionych w innych obiektach. Z ustawy wynika, że zamknięte powinny być tylko te centra, w których prowadzony jest także handel, a nie wyłącznie czynności z nim związane, np. magazynowanie – tłumaczy Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD).

Możliwe, że w ramach przeglądu pracodawcy przedstawią też ekonomiczne skutki wdrożenia zakazu. Na podstawie wstępnych danych wskazują, że np. nie wzrosły obroty w małych placówkach. Z kolei te duże nie odnotowują na razie wzrostu sprzedaży w pozostałe dni, który rekompensowałby zamknięcie sklepów w niedziele.