"Pani minister Ewa Kopacz obiecywała w zeszłym roku większe nakłady na ratownictwo. I jaki mamy efekt. Okazuje się że większe nakłady są, ale tylko w papierach. W rzeczywistości tych środków w chwili obecnej nie ma, choć obiecywano je od początku roku. Nie ma także kontraktów na rok 2009, dysponenci podpisują aneksy dwu lub trzymiesięczne, które powodują zadłużanie jednostek sięgające od kilkuset tysięcy do nawet kilku milionów złotych" - czytamy w liście.

"Dowiadujemy się z nieoficjalnych źródeł, iż podobno w rezerwie budżetowej (celowej) są zapisane dodatkowe środki na ratownictwo medyczne, jako dodatek do środków kontraktowych na rok 2009. Jeżeli tak, to dlaczego my nic o tym nie wiemy. To niedopuszczalne, żeby takie ważne dla nas rzeczy ukrywać" - piszą związkowcy. Dodają, że domagają się, by przeznaczyć 40 proc. z tych pieniędzy na wynagrodzenia pracowników.

"Jesteśmy gotowi wyjść na ulicę i walczyć o to, co się nam należy"

Grożą też, iż jeżeli sytuacja ratownictwa nie poprawi się, są gotowi "wyjść na ulicę i walczyć o to, co się nam należy".

Minister Kopacz mówiła w październiku ubiegłego roku, że w tegorocznym budżecie zapisano ponad 1,7 mld zł na ratownictwo medyczne. Podkreśliła, że to o 400 mln zł więcej, niż w 2008 roku.