Proponowane zmiany zdecydowanie poprawią dostępność do bezpłatnych studiów - przekonuje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW), uzasadniając pomysł wprowadzenia punktowych limitów na bezpłatne studiowanie.

W ubiegłym tygodniu minister nauki Barbara Kudrycka zaprezentowała wstępną wersję pierwszej części założeń do projektu nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym. Zapowiedziała m.in. wprowadzenie zasady, że studentowi będzie przysługiwał określony zakres usług edukacyjnych świadczony w uczelniach publicznych na studiach stacjonarnych. Według Kudryckiej, ma to "rozszerzyć dostępność do kształcenia bezpłatnego".

Według założeń MNiSW, każdy student będzie miał prawo do bezpłatnej nauki wyłącznie w ramach określonej dla typu studiów liczby punktów kredytowych ECST (Europejski System Transferu Punktów). Byłoby to 360 tzw. punktów na studiach pięcioletnich, 420 na studiach sześcioletnich i odpowiednio więcej na studiach międzywydziałowych. Swoją "wycenę" w punktach ECTS mają wszystkie zajęcia w zależności od ich rodzaju (ćwiczenia, wykład) oraz liczby godzin. System służy do porównywania dorobku studentów w trakcie wymiany międzyuczelnianej, np. wtedy, kiedy student część nauki odbywa za granicą.

Studentów niepokoi pomysł, że po wykorzystaniu limitu punktów ECST będzie trzeba zapłacić za każdy kolejny miesiąc nauki. Jak informuje biuro prasowe MNiSW, jest jeszcze za wcześnie, aby ustalić wysokość tych opłat, bo będą to musiały zrobić poszczególne uczelnie.

"Po raz pierwszy mamy do czynienia z próbą wprowadzenia odpłatności w ostatnim bastionie bezpłatności"

"Wprowadzenie tej zmiany pozwoli znacznie większej liczbie osób na podjęcie kształcenia bezpłatnego" - uzasadniała pomysł minister nauki Barbara Kudrycka. Tłumaczyła, że obecnie część miejsc na uczelniach jest blokowana przez studentów, którzy przedłużają swoją naukę, a żadnego kierunku nie kończą. Dodała, że zmiana ta zmobilizuje uczelnie do wzbogacenia oferty studiów międzywydziałowych. "Wówczas zdolny student będzie mógł studiować de facto więcej niż jeden kierunek na zasadzie studiów międzywydziałowych czy kierunków interdyscyplinarnych - podkreślała minister Kudrycka.

"Po raz pierwszy mamy do czynienia z próbą wprowadzenia odpłatności w ostatnim bastionie bezpłatności, czyli w uczelniach publicznych na studiach stacjonarnych, ostatnim przyczółku, objętym konstytucyjnym zapisem o bezpłatności edukacji w Polsce. Niestety to jest robione w ten sposób, że dotknie najzdolniejszych studentów. Ci, co studiują na dwóch kierunkach i z reguły na poziomie magisterskim, to są z reguły najzdolniejsi studenci" - powiedział PAP Robert Pawłowski. Według niego, realizacja pomysłów MNiSW może oznaczać, że niektórzy z tych studiów w ogóle nie podejmą.

Jak powiedział PAP rzecznik MNiSW Bartosz Loba, studenci niepokoją się niepotrzebnie. "Według naszych szacunków, dzięki wprowadzeniu limitu, nawet o 10 proc. wzrośnie liczba osób, które będą miały szansę podjąć studia bezpłatnie. W praktyce oznacza to właśnie więcej miejsc na studiach i lepszą realizację konstytucyjnej zasady równego dostępu do bezpłatnej edukacji" - tłumaczył Loba.

"Przypadki multistudiowania i pobierania nawet kilkunastu stypendiów socjalnych przez jednego studenta"

"Mamy sygnały, że nie zawsze najzdolniejsi studiują na dwóch kierunkach, ale robią to osoby, które nie mają sprecyzowanego pomysłu na życie" - podkreślił. Jak dodał, na niektórych uczelniach nawet ponad 20 proc. studentów uczy się na dwóch kierunkach.

"Znamy też przypadki multistudiowania i pobierania nawet kilkunastu stypendiów socjalnych przez jednego studenta" - zaznaczył.

"Ten system ma też promować powstawanie kierunków międzywydziałowych, interdyscyplinarnych, np. MISH (Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne na Uniwersytecie Warszawskim - PAP), których ukończenie owocuje otrzymaniem dyplomów dwóch kierunków. Takim studiom byłoby przypisane znacznie więcej punktów" - dodał rzecznik.

Zaznaczył, że jest jeszcze czas na społeczną konsultację wszystkich pomysłów na reformę. Propozycje MNiSW dotyczące reorganizacji systemu szkolnictwa wyższego będą przedstawiane systematycznie do końca marca. Później, jeśli założenia reform zatwierdzi rząd, powstaną projekty nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym oraz ustawy o stopniach i tytułach. Dopiero pod koniec 2009 r. reformą zajmie się parlament. Projektowane zmiany mają więc szansę wejść w życie na początku roku akademickiego 2010/2011.