Skuteczniejsza ochrona przed przemocą oraz zwiększenie kontroli nad jej sprawcami. Taki cel przyświeca prowadzonym przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) pracom nad projektem nowelizacji ustawy z 29 lipca 2015 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 1390). O tym, jakie zmiany czekają samorządy oraz inne instytucje zaangażowane w realizację tych zadań, resort informuje w odpowiedzi na interpelację poseł Anny Sobeckiej (nr 17200).

Jednostkowe nadużycia

Jednym z istotnych elementów projektu mają być modyfikacje procedury Niebieskiej Karty (NK). Jej rozpoczęcie następuje w przypadku podejrzenia wystąpienia przemocy w rodzinie przez wypełnienie odpowiedniego druku, przy czym mogą to robić jedynie przedstawiciele policji, pomocy społecznej, oświaty, ochrony zdrowia oraz gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Formularz NK trafia potem do gminnego zespołu interdyscyplinarnego, który sam lub za pośrednictwem grupy roboczej – utworzonej dla indywidualnej sprawy, podejmuje przewidziane w przepisach działania.

Jak zapowiada MRPiPS, cała procedura ma być uproszczona. Jej wszczęcie będzie zaś następowało, gdy doszło do zdiagnozowania przemocy w rodzinie, a nie zwykłego konfliktu między jej członkami. Jednocześnie przedstawiciele służb społecznych mają zostać wyposażeni w narzędzia, które na etapie diagnozy pozwolą ocenić sytuację rodziny oraz rozstrzygnąć, czy nosi ona znamiona przemocy, czy też nie.

– Ministerstwo, przygotowując zmiany, opiera się na założeniu, że NK stygmatyzuje ludzi i jest zakładana nie tam, gdzie potrzeba. Tymczasem doświadczenia ze stosowaniem procedury w ostatnich latach pokazują, że nieprawidłowości są sporadyczne – uważa Renata Durda, kierownik Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”.

Dodaje przy tym, że wprowadzenie narzędzi, które mają pomagać w rozpoznawaniu domowej agresji, może okazać się przydatne. Nie powinny się one natomiast sprowadzać do prostego testu, zawierającego kilka okoliczności, których wystąpienie ma świadczyć o przemocy, bo często ważny jest np. kontekst określonych symptomów.

Z kolei Adam Just, przewodniczący zespołu interdyscyplinarnego w Ostródzie, zwraca uwagę, że już teraz członkowie grupy roboczej są w stanie bardzo szybko zdiagnozować, czy w danej sprawie mają do czynienia np. z konfliktem okołorozwodowym czy rzeczywistą przemocą.

Grupa w nowej formule

Kolejna planowana przez ministerstwo zmiana dotyczy funkcjonowania gminnych zespołów i grup roboczych. Te pierwsze mają być odpowiedzialne za kreowanie działań przeciwdziałających domowej agresji z uwzględnieniem specyfiki danej społeczności lokalnej. Natomiast grupy robocze mają być zastąpione grupami diagnostyczno-pomocowymi, a ich członkom przypisane będą wyłącznie działania dostosowane do indywidualnych potrzeb ofiar przemocy. Zmniejszona zostanie również liczba osób wchodzących w skład nowych grup. Obecnie, zgodnie z przepisami ustawy, w grupie roboczej powinni być policjant oraz osoby reprezentujące pomoc społeczną, ochronę zdrowia, oświaty i gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych.

– W praktyce wiele grup roboczych nie składa się z przedstawicieli tych pięciu służb, tylko uwzględnia konkretną sytuację przemocową. Ta zmiana usankcjonuje więc raczej stan faktyczny – wskazuje Błażej Gawroński, przewodniczący zespołu interdyscyplinarnego w Olsztynie.

Adam Just podkreśla natomiast, że nie wiadomo, kto w tej nowej formule zespołów interdyscyplinarnych i grup diagnostyczno-pomocowych będzie odpowiadał za pracę ze sprawcą przemocy.

Wreszcie MRPiPS chce zmienić budzący wiele kontrowersji art. 12a ustawy. Określa on specjalny tryb odbierania dziecka bez decyzji sądu w razie bezpośredniego zagrożenia jego życia lub zdrowia w związku z agresją w domu. Decyzję w tej sprawie podejmuje pracownik socjalny wspólnie z policją oraz lekarzem (pielęgniarką lub ratownikiem medycznym), którzy razem umieszczają małoletniego u najbliższych krewnych lub w pieczy zastępczej. O tej interwencji pracownik musi w ciągu 24 godzin zawiadomić sąd, a ten ma dobę na stwierdzenie, czy była ona zasadna, czy dziecko ma wrócić do rodziny. Na razie nie wiadomo jednak, jakie będzie nowe brzmienie przepisów w tej kwestii, bo ministerstwo zasłania się wciąż trwającymi nad nimi pracami.

– Podobnie jak przy NK również stosowanie art. 12a pokazało, że wcale nie dochodzi do nagminnego odbierania dzieci rodzicom z błahych powodów. Obawiam się więc, że jeśli po zmianie przepisów konieczne będzie uzyskanie wcześniejszej decyzji sądu, to nie będzie mowy o szybkiej interwencji, a często może być nawet na nią za późno – podkreśla Renata Durda.