W kodeksie pracy ma się znaleźć przepis, który wprowadzi do zakresu badań wstępnych i okresowych obowiązkową cytologię i mammografię. Będzie to dotyczyć zarówno pracujących kobiet, jak i tych, które podejmują pracę. Projekt w tej sprawie, na prośbę Ministerstwa Zdrowia, ma przygotować resort pracy.

- Nowy obowiązek obejmie kobiety w wieku 25-59 lat - mówi Jakub Gołąb, rzecznik prasowy resortu zdrowia.

Jak podkreśla, pracodawcy będzie jedynie przedstawiane zaświadczenie o odbyciu badania, a nie jego wynik. Koszt ich wykonania pokryje budżet. Zdaniem pracodawców objęcie kobiet obowiązkowymi badaniami, które pozwalają na profilaktykę chorób nowotworowych, to dobre rozwiązanie. Nie widzą jednak potrzeby informowania o ich wykonaniu firmy.

- Po co pracodawcy zaświadczenie o przeprowadzeniu konkretnego badania. Jego interesuje zaświadczenie o dopuszczeniu pracownika do wykonywania pracy - mówi Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club (BCC).

Według niego wystarczy wprowadzić przepis uniemożliwiający wydanie przez lekarza zaświadczenia o dopuszczeniu do pracy, jeżeli kobieta nie przedstawi mu wyniku z badania mammograficznego czy cytologicznego.

Zgodnie z propozycją rządu, pracujące kobiety będą musiały się im poddawać co dwa lata. Takiego obowiązku nie będzie, w przypadku gdy pracownica będzie dysponować wynikami tych badań zrobionymi na własną rękę, np. w ramach programów profilaktycznych finansowanych przez NFZ.

Z danych Funduszu wynika, że zdecydowana większość Polek nie korzysta z badań profilaktycznych. Rocznie mammografię wykonuje niecałe 24 proc. kobiet, które powinny to zrobić, natomiast cytologię - niewiele ponad 7 proc.

- Aż 30 proc. Polek nigdy nie robiło cytologii - alarmuje Beata Mirska ze Stowarzyszenia Damy Radę.

Jak podkreślają eksperci, badania profilaktyczne to najtańsza metoda walki z nowotworami.