statystyki

Jedni wyją, inni "proponują coś z pogranicza sztuki", czyli jak szukałam coacha

autor: Dorota Kalinowska15.12.2017, 07:08; Aktualizacja: 15.12.2017, 09:58
Jeden z coachów proponował „coś z pogranicza sztuki, teatru, kabaretu i filmu”, inny zachęcał do wycia niczym stado wilków, kolejny przedstawiał się jako ekspert od spraw damsko-męskich, a dokładnie trener uwodzenia

Jeden z coachów proponował „coś z pogranicza sztuki, teatru, kabaretu i filmu”, inny zachęcał do wycia niczym stado wilków, kolejny przedstawiał się jako ekspert od spraw damsko-męskich, a dokładnie trener uwodzeniaźródło: ShutterStock

Na wybór odpowiedniego coacha poświęciłam dużo czasu. Ostateczną decyzję jednak odkładałam, bo nie wierzyłam, że „można wszystko, wystarczy tylko chcieć"

Pierwszego skreśliłam już na dzień dobry – bicie po twarzy otwartą dłonią osoby stojącej naprzeciwko to zdecydowanie nie dla mnie. Drugiego tuż po tym, jak wyczytałam, że nie przebiera w słowach i często przeklina (jego „Kto ci k...a ukradł marzenia” szybko stało się hitem sieci). Podobnie kolejnych, bo choć proponowali pomoc w rozwoju kompetencji menedżerskich, to swoje wystąpienia porównywali „do czegoś z pogranicza sztuki, teatru, kabaretu i filmu”. Szóstego naprawdę brałam pod uwagę, ale okazało się, że zachęcał do wycia niczym stado wilków. „Auu, auu” – dało się słyszeć podczas National Achievers Congress w 2013 r., imprezy dla coachów z całego świata. Siódmy przedstawiał się jako ekspert od spraw damsko-męskich, a dokładnie seduction coach (trener uwodzenia). Ósmy potrafił rozpoznawać energetyczną aurę, dziewiąty stawiał na hipnotyczny trans. U dziesiątego, jedenastego i dwunastego wyczytałam, że nie mają certyfikatów, tylko świadectwo ukończenia kursu. Albo i nawet tego nie. Wreszcie udało mi się trafić na kogoś po studiach profilowych. O, pierwsza konkretna oferta – pomyślałam. Niestety zachęcał do powtarzania zdań słyszanych w dzieciństwie. Tak jakbym nadal była dzieckiem, czyli sepleniąc. I znowu pudło. Ale w końcu udało mi się znaleźć trzech specjalistów z rzędu, a każdy był certyfikowany, akredytowany i regularnie odbywał superwizje, co też ma znaczenie.

Coach. Trener personalny z wyższej półki. Jeszcze bardziej profesjonalnie wygląda, bo na swoich stronach – to w tym fachu obowiązkowe – zawsze prezentuje się z nienaganną fryzurą, w starannie wyprasowanej koszuli i najmodniejszym krawacie. Z reguły to mężczyźni, kobiet jakby mniej. Jednak niech nikt, kto nie przyjrzał się z bliska ich pracy, nie da się nabrać. Za 150 zł za sesję (to jedna z najtańszych ofert) będą z reguły przekonywać, że „chcieć, to móc” (lub w innych wariantach: „można wszystko, wystarczy tylko chcieć”). I tylko nieliczni będą wiedzieć, o co w coachingu tak naprawdę chodzi.

Święta prowokacja

– To taki produkt, że dużo tego jest – słyszę na infolinii jednej z księgarni.

– Ale szukam analitycznego opracowania.

– „Coaching, czyli restauracja osobowości”, „Życie. Następny poziom”, „Notes: Coaching. Tajemniczy dar kosmitów...”, ale też „Jak popieprzyć, by polepszyć” i „Pociągnij osła za ogon”. Może jednak lepiej będzie, jak sama pani przejrzy naszą stronę.

System pokaże mi potem blisko 430 publikacji. Jedną z nich napisała, razem z trzema innymi osobami, Kaja Kozłowska, wykładowca z Collegium Civitas. – Końcową jej część poświęciliśmy różnorodności w coachingu; piszemy zarówno o zen coachingu, jak i o prowokacji – zachwala „Life coaching w nurcie serca”. Sama jest zwolenniczką tego pierwszego, bo – jak mówi – to podejście, w którym zaprasza się klientów, by zwrócili uwagę na siebie, swoje emocje i doznania płynące przez ciało. W drugiej, jak wyjaśnia, intencją coacha nie jest przydzwonienie komuś pięścią w nos, a jedynie wyrwanie ze strefy komfortu, gdzie wszystko jest bezpieczne i poukładane, ale nadal brak odpowiedzi na nurtujące pytania. – Taką „świętą prowokacją” może być żart lub wyolbrzymiona reakcja. To, jaką metodę pracy wybieramy, zależy od relacji, od tego kim jest klient i w czym coach czuje się mocny – zastrzega. – Ale w każdej niezbędne są szacunek i empatia.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane