Tylko trzy kobiety w Polsce złożyły wnioski do ZUS o ustalenie wysokości nowej emerytury z dwóch filarów łącznie. Wysokość pierwszych wypłat tych świadczeń nie jest jeszcze znana. Eksperci ubezpieczeniowi ostrzegają, że 60-letnia kobieta przechodząca na nową emeryturę otrzyma zaledwie 43 proc. ostatniego wynagrodzenia. Dlatego osoby otrzymujące wypłaty z nowego systemu powinny dodatkowo oszczędzać w III filarze. Jednak nie robią tego.

Według najnowszej analizy przygotowanej przez Instytut Studiów Podatkowych Modzelewskiego i Wspólnicy średnia roczna wpłata na ubezpieczenie w III filarze wynosi około 1,7 tys. zł. Ci, którzy w przeszłości założyli takie rachunki, likwidują je. Jak udało się nam ustalić, w ubiegłym roku ponad 120 tys. osób wycofało środki z indywidualnych kont emerytalnych. Dlatego eksperci ubezpieczeniowi proponują ujednolicenie zasad odliczeń od podatku obowiązkowych i dobrowolnych składek na przyszłe emerytury.

Kulawe filary

Reforma emerytalna zakłada, że osoby oszczędzające na nowe emerytury będą gromadzić środki w trzech filarach. Dwa pierwsze, w ZUS i OFE, są obowiązkowe dla osób urodzonych po 1968 roku. Z kolei w III filarze miały być gromadzone dodatkowe środki pozwalające znacznie powiększyć wysokość przyszłego świadczenia.

- W Polsce III filar praktycznie nie istnieje. Tylko I filar, czyli ZUS, w 100 proc. spełnia swoją rolę - mówi Wojciech Nagel, członek rady nadzorczej ZUS.

Według Krzysztofa Patera, byłego ministra polityki społecznej, który doprowadził do uchwalenia ustawy umożliwiającej zakładanie indywidualnych kont emerytalnych, to właśnie kryzys gospodarczy spowodował ograniczenie zaufania do instytucji finansowych.

- Każdego dnia Polacy widzieli, jak spadają indeksy giełdowe, co oznaczało, że zmniejszała się wartość ich oszczędności gromadzonych w OFE. Dlatego część osób wycofała środki z IKE - mówi Krzysztof Pater.

Zwraca on także uwagę, że zamożni Polacy, którzy mają wolne środki, nie decydują się na oszczędzanie w III filarze, ale zakładają lokaty bankowe. Według Pawła Pelca, wiceprzewodniczącego Stowarzyszenia Rynku Kapitałowego UNFE, taka sytuacja jest bardzo niekorzystna dla rozwoju rynku dodatkowych ubezpieczeń emerytalnych. Także Ewa Lewicka, prezes Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych, zwraca uwagę, że w Polsce zbyt mało osób dobrowolnie oszczędza na przyszłe emerytury. Szczególnie do tego trzeba zachęcać osoby średniozamożne.

- Liczba osób korzystających z dodatkowego ubezpieczenia odbiega od założeń przyjętych przez autorów reformy, ponieważ dotychczasowe rozwiązania podatkowe nie stanowią wystarczającego bodźca do tego rodzaju oszczędzania. Ewentualne zmiany w przepisach powinny stymulować popyt na usługi w III filarze bez względu na dochody zainteresowanych - mówi Jan Grzegorz Prądzyński, wiceprezes Polskiej Izby Ubezpieczeń.