Kłopot mogą mieć też firmy w upadłości bądź likwidacji. Wygląda bowiem na to, że jeden sygnalista może takie procesy wstrzymać i np. bankrutującą firmę trzeba będzie utrzymywać przy życiu tylko przez niego. Oczywiście odważniejsi mogą próbować zwalniać pracowników bez zgody prokuratora, ale wtedy muszą liczyć się z wypłatą słonego odszkodowania. Na razie jednak nie wiadomo, jak je liczyć. Dlatego przepisy muszą zostać – w tym zakresie – uszczegółowione. A całego obrazu dopełnia to, że w niektórych przypadkach sygnalista będzie nie do zwolnienia nawet przez sześć lat!

Warto zauważyć, że wspomniany projekt to kolejna już w tym roku inicjatywa, której zwieńczeniem mają być przepisy chroniące sygnalistów. Przypomnijmy tylko, że na przełomie kwietnia i maja br. weszły w życie regulacje dotyczące zgłaszania takich zdarzeń i ochrony sygnalistów w sektorze finansowym (w bankach i firmach inwestycyjnych). Z kolei nad nowymi przepisami chroniącymi takie osoby pracują obecnie resorty: sprawiedliwości oraz finansów i rozwoju. Również w tym roku coraz popularniejsze stają się inicjatywy pozaustawowe polegające głównie na tworzeniu kanałów elektronicznych do anonimowego sygnalizowania nieprawidłowości. Na taki pomysł wpadły m.in. Komisja Europejska, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Wróćmy jednak do projektu. Mankamenty dostrzegają w nim wszystkie zainteresowane strony: pracownicy – potencjalni sygnaliści (których interesy reprezentują głównie organizacje pozarządowe) i pracodawcy, a także prawnicy. Ci ostatni krytykowali także m.in. pierwotne rozwiązania dotyczące dostępu do informacji publicznej oraz rozszerzenia katalogu osób, które muszą składać oświadczenia majątkowe.

ZAINTERESOWAŁ CIĘ TEN TEMAT? CZYTAJ WIĘCEJ W TYGODNIKU E-DGP >>