Sprawa dotyczyła kwestii podlegania ubezpieczeniom społecznym kobiety, która sporadycznie sprzątała w jednym z hoteli. Usługodawczyni była wzywana w nagłych wypadkach, gdy personel zatrudniony w oparciu o umowę o pracę potrzebował wsparcia. Zadania wykonywała w oparciu o umowę o dzieło. Za każdym razem w kontrakcie zaznaczone były: termin „rozpoczęcia dzieła” oraz „zakończenia”. Wypłata wynagrodzenia następowała po wystawieniu rachunku przez wykonawczynię i stwierdzeniu przez zamawiającego terminowego i prawidłowego wykonania zamówionego dzieła. Do zadań kobiety należało doprowadzenie pokoju hotelowego do ustalonego wzorca, zgodnie z instrukcją sprzątania obowiązującą w jednostce, przy użyciu środków i urządzeń dostarczonych przez spółkę a także uzupełnianie barku. Swoje zadania wykonywała według ustalonego grafiku po 8 godzin dziennie.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych w 2015 roku zakwalifikował umowę łączącą kobietę z usługodawcą jako umowę zlecenie, w związku z czym zażądał od spółki uiszczenia zaległych składek na ubezpieczenie emerytalne, rentowe, wypadkowe oraz zdrowotne. Władze hotelu złożyły odwołanie od tego rozstrzygnięcia. Nie zyskało ono jednak aprobaty Sądu Okręgowego, który przychylił się do stanowiska organu rentowego, nakładając na wnioskodawcę obowiązek zwrotu kosztów postępowania procesowego.

Zdaniem sądu odwołanie nie było zasadne, gdyż zgodnie z artykułem 6 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, obowiązkowo ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym podlegają, osoby fizyczne, które na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej wykonują pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia. Prawdą jest, że strony umowy mogą układać łączący je stosunek prawny według własnego uznania. Ale zasada ta nie jest równoznaczna z całkowitą dowolnością. Treść umowy nie może sprzeciwiać się naturze danego stosunku prawnego, jego społeczno-gospodarczemu przeznaczeniu i ustawie. O tym, jaki stosunek w rzeczywistości łączy strony rozstrzygają warunki, na jakich praca jest wykonywana, a nie sama nazwa umowy, czy nawet wola stron – wskazał sędzia.

Biorąc powyższe pod uwagę, a także analizując materiał dowodowy, sąd uznał że „faktyczny zakres wykonywanych przez zainteresowaną czynności w okresach wskazanych w decyzji organu rentowego nie może być uznany za wykonanie dzieła na rzecz odwołującej się Spółki. W ramach zawartych umów zainteresowana zobowiązana była do wykonania szeregu czynności powtarzających się przy sprzątaniu pokoi hotelowych. Zakres tych czynności sprzątania nie wskazuje na to, aby zainteresowana miała osiągnąć jakiś konkretny rezultat, co więcej czynności te wykonywane były w sposób powtarzalny, stały, według ustalonego grafiku, co potwierdzają także zapisy instrukcji sprzątania pokoi wraz opisem wizerunku pokoju”.

Sąd Okręgowy wyjaśnił, że różnica pomiędzy umową o dzieło a umową zlecenie „polega na tym, że umowa o dzieło wymaga, by starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do oznaczonego rezultatu jako koniecznego do wykonania umowy. Realizacja oznaczonego dzieła jest zwykle określonym procesem wykonawczym o możliwym do wskazania momencie początkowym i końcowym, którego celem jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez strony w momencie zawierania umowy. Dzieło nie musi mieć cech indywidualności w takiej mierze jak utwór i nie zawsze musi być tworem niepowtarzalnym i wymagającym od jego autora posiadania specjalnych umiejętności, tym niemniej zawsze musi być jednorazowym efektem, zindywidualizowanym już na etapie zawierania umowy i możliwym do jednoznacznego zweryfikowania po wykonaniu. Z taką też definicją „dzieła” nie koresponduje więc wykonywanie powtarzalnych czynności, w tym czynności sprzątania w systemie pracy ciągłej pod nadzorem. Szereg powtarzalnych czynności, nawet gdy prowadzi do wymiernego efektu, nie może być bowiem rozumiany jako jednorazowy rezultat i kwalifikowany jako realizacja umowy o dzieło. Przedmiotem umowy o dzieło nie może być osiąganie kolejnych, bieżąco wyznaczanych rezultatów. Podobne czynności polegające na sprzątaniu są charakterystyczne dla umowy o świadczenie usług jako umowy starannego działania (starannego i cyklicznego wykonywania umówionych czynności)”. Tym samym sąd stanął na stanowisku, że w analizowanej sprawie doszło do zawarcia umów o świadczenie usług, a tym samym uzasadnionym było objęcie kobiety ubezpieczeniami: emerytalnym, rentowymi i wypadkowym.

Odwołująca się spółka złożyła apelację, wnosząc o zmianę zaskarżonego wyroku i uwzględnienie odwołania, ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji. Pełnomocnik twierdził, że „nie zawierałby umów z zainteresowaną, gdyby ich przedmiotem miało być wyłącznie podejmowanie przez nią czynności starannego działania, bowiem nie był zainteresowany starannym świadczeniem usług”. Hotelowi zależało na konkretnym efekcie w postaci czystych pokoi hotelowych. Dlatego celem umowy było osiągnięcie „obiektywnego, weryfikowalnego rezultatu w postaci gruntownie posprzątanych pokoi”. Efekt łatwo było zobaczyć, wystarczyło porównać stan pokoi przed rozpoczęciem sprzątania i po jego zakończeniu. Zaznaczono także, że „do pracy świadczonej przez zainteresowaną można więc było stosować przepisy dotyczące rękojmi za wady dzieła, gdyż jednym z uprawnień zamawiającego wobec wykonawcy jest możliwość domagania się usunięcia wady”.

Sąd Apelacyjny nie przychylił się do tych rozważań i uznał apelację za nieuzasadnioną. „Przywołane przez apelującego okoliczności w żadnej mierze nie dają podstaw do zakwestionowania prawidłowości dokonanych przez Sąd pierwszej instancji ustaleń faktycznych niezbędnych dla rozstrzygnięcia spornej kwestii” – stwierdzono.
Przedmiotowe umowy należy uznać za spełniające warunki zlecenia z uwagi na klika aspektów.

Pierwszym z nich jest określenie czynności faktycznych, jakie zainteresowana miała wykonywać. „Zlecone zainteresowanej do wykonania prace sprowadzały się do sprzątania pokoi hotelowych. Czynności faktyczne odpowiadające takim postanowieniom umownym ze swojej natury obejmowały zatem sekwencję powtarzających się działań, które należało podejmować z zachowaniem należytej staranności. Strony zawierając poszczególne umowy nie były zainteresowane wytworzeniem konkretnego, zindywidualizowanego, z góry określonego „dzieła”, uzgodnionego w sposób pozwalający na przeprowadzenie testu wad fizycznych”.

Po drugie jak wskazał sąd „trudna byłaby weryfikacja efektów pracy zainteresowanej pod względem istnienia wad fizycznych „dzieła”, jak również wymierne (mierzalne) określenie owego standardu czystości, dającego możliwość obiektywnego sprawdzenia rezultatu podejmowanych przez zainteresowaną czynności sprzątających”.

Po trzecie systematyczność zawierania umów można uznać za „nacechowane pewną stałością”, podczas gdy umowa o dzieło powinna opierać się na świadczeniu jednorazowym. Kobieta była zobowiązana do codziennego sprzątania, w stałych godzinach. „Zainteresowana nie dysponowała zatem swobodą w odniesieniu do organizacji czasu pracy przy realizacji zleconego „dzieła”, jak również w zakresie wyboru narzędzi i produktów”.

Na niekorzyść twierdzeń spółki działał też fakt, że kobieta miała być obciążana brakami w barku, gdyby nie zgłosiła ich do recepcji przed opuszczeniem przez gościa pokoju.

„Nie może istnieć ciąg tzw. małych dzieł składających się na końcowy efekt, za który odpowiedzialność przyjmuje zlecający pracę. Tego rodzaju czynności są charakterystyczne dla umowy o świadczenie usług, którą definiuje obowiązek starannego działania - starannego i cyklicznego wykonania umówionych czynności” – podsumował sąd.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie, sygn. akt III AUa 596/16