8,2 mld zł ma wynieść w przyszłym roku plan finansowy Funduszu Pracy (FP). Będzie on o 4 mld zł niższy w porównaniu z tegorocznym. Tak znaczący spadek to z jednej strony efekt tego, że zasiłki i świadczenia przedemerytalne będą finansowane ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, a z drugiej – zmniejszenia kwot na walkę z bezrobociem oraz wypłatę zasiłków dla osób bez pracy. Wprawdzie jest to uzasadnione dobrą sytuacją na rynku pracy i rekordowo niską liczbą osób niemających zatrudnienia (1,14 mln w lipcu), ale obejmie też Krajowy Fundusz Szkoleniowy, co budzi sprzeciw pracodawców i związków zawodowych.

Okrojone środki

Najbardziej kosztowną pozycją w budżecie FP na 2018 r. będą aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu. Na ten cel przewidzianych jest 5,709 mld zł, podczas gdy w tym roku 6,641 mld zł. Z tej puli najwięcej pieniędzy przeznaczonych będzie na realizację programów na rzecz promocji zatrudnienia, łagodzenia skutków bezrobocia i aktywizacji zawodowej, a więc finansowanie przez powiatowe urzędy pracy (PUP) wszystkich instrumentów wsparcia wynikających z ustawy z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (tj. Dz.U. z 2017 r. poz. 1065 ze zm.), w tym m.in. staży, szkoleń, dotacji na założenie własnej firmy czy refundowania wyposażenia stanowisk pracy. Powiaty otrzymają na takie działania 2,6 mld zł, co oznacza spadek o 1 mld zł w stosunku do 2017 r.

– Jeśli tylko sytuacja na rynku pracy w 2018 r. utrzyma się na podobnym poziomie co obecnie, to nawet przy niższej kwocie z FP nie powinno być problemu, że część osób bezrobotnych nie zostanie objęta wsparciem. Mamy zresztą coraz więcej ofert pracy, które nie wymagają wydatkowania środków z Funduszu Pracy, a oprócz tego są jeszcze pieniądze z projektów unijnych na aktywizację bezrobotnych – mówi Małgorzata Pliszka, dyrektor PUP w Nysie.

Wojciech Dombrowski, dyrektor PUP w Wąbrzeźnie dodaje, że już teraz są problemy ze znalezieniem chętnych do udziału w stażach czy pracach interwencyjnych, dlatego spadek sum na instrumenty aktywizacji nie będzie tak mocno odczuwalny.

Walka z bezrobociem

Walka z bezrobociem

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Niższa stopa bezrobocia nie świadczy o tym, że sytuacja jest łatwiejsza, zwłaszcza że różnie to wygląda w poszczególnych regionach kraju. Poza tym osoby, które nam zostały w rejestrach, są trudniejsze i kosztowniejsze do aktywizacji – podkreśla natomiast Adam Panek, dyrektor PUP w Rzeszowie.

Zwraca przy tym uwagę, że zmniejszenie środków na aktywizację zawodową będzie wiązać się też ze zmniejszeniem pieniędzy na wynagrodzenia pracowników PUP. Ta kwota stanowi bowiem 5 proc. tej przeznaczonej na wspomniane programy przeciwdziałania bezrobociu. O ile w tym roku pośredniaki otrzymają na pensje 231 mln zł, to w 2018 r. będzie to 188 mln zł. Może to więc powodować konieczność zwolnienia części pracowników.

Kontrowersyjne wydatki

Zdaniem Łukasza Kozłowskiego z Pracodawców RP obniżenie wydatków na przeciwdziałanie bezrobociu z powodu dobrej sytuacji gospodarczej powinno skutkować tym, że uzyskane w ten sposób środki będą przeznaczane na inne instrumenty i formy wsparcia, które dotychczas nie mogły być rozwijane.

– Ale tak się nie dzieje, czego najlepszym przykładem jest Krajowy Fundusz Szkoleniowy (KFS) – wskazuje.

Jest to specjalnie wydzielona część środków FP zarezerwowana na finansowanie szkoleń pracowników, którzy do zachowania zatrudnienia potrzebują nowych kwalifikacji lub chcą podnieść te już posiadane. Problem w tym, że KFS, który cieszy się dużym zainteresowaniem pracodawców, nie wzrośnie w 2018 r., a wręcz przeciwnie – będzie miał mniej pieniędzy.

– Zmniejszenie nakładów na KFS z 199 mln zł do 105 mln zł w 2018 r. oznacza spadek aż o 47 proc. Jest to niepokojące ze względu na to, że dzięki podniesieniu nakładów mógłby on odgrywać większą rolę w niwelowaniu luki kompetencyjnej, która jest na naszym rynku pracy widocznym zjawiskiem – stwierdza Jakub Gontarek z Konfederacji Lewiatan.

Podobne stanowisko w tej kwestii przedstawia też strona związkowa.

– Zmniejszenia środków przewidzianych w KFS, który będzie w przyszłym roku stanowić zaledwie 1,2 proc. całego budżetu FP, nie można, biorąc pod uwagę to, czemu ma służyć, uzasadniać korzystnymi wskaźnikami bezrobocia – podkreśla Bogdan Grzybowski z OPZZ.

Ponadto partnerzy społeczni negatywnie oceniają fakt, że wśród wydatków finansowanych z FP pojawiają się takie, które nie są bezpośrednio związane z celem jego prowadzenia. Chodzi tu o pokrywanie ze środków funduszu staży i specjalizacji lekarzy oraz pielęgniarek, co w przyszłym roku ma kosztować aż 1,09 mld zł (o 650 mln zł więcej niż w 2017 r.) oraz działalności asystentów rodziny udzielających wsparcia rodzinom z niepełnosprawnymi dziećmi w ramach rządowego programu „Za życiem” (70 mln zł). Dodatkowo od przyszłego roku 200 mln zł z FP ma służyć rozwijaniu miejsc opieki dla najmłodszych, czyli zakładaniu żłobków i klubów dziecięcych.

– Od dawna sprzeciwiamy się wzrostowi wydatków z funduszu na działania, które nie są związane z przeciwdziałaniem bezrobociu. Mimo to rząd zamiast ograniczać takie wydatki, to je wręcz zwiększa – wskazuje Łukasz Kozłowski.