Wojskowe komendy uzupełnień (WKU) uchyliły już wszystkie karty powołań tych osób, które je odebrały, a nie stawiły się do służby. Taki rozkaz otrzymały w grudniu 2008 r. od szefa sztabu generalnego WP. Jak ustaliliśmy, takich osób jest zdecydowanie mniej, niż szacowało Ministerstwo Obrony Narodowej. Resort szacował, że osób, które nie odebrały karty powołania, odebrały ją, ale nie stawiły się w jednostce albo w ogóle nie zgłosiły się do poboru, jest ok. 83 tys. WKU wskazują, że tego typu przypadków jest od kilku do kilkunastu. Jedną z przyczyn tak niewielkiej liczby osób, przenoszonych do rezerwy, jest dokonywanie przez WKU na różny sposób interpretacji rozkazu. Ustalają m.in. samodzielnie, do jakiego roku wstecz sprawdzić takie przypadki. Informują więc na przykład o możliwości przeniesienia do rezerwy wyłącznie osoby, które miały wstąpić do armii w 2008 roku. Tymczasem osoby, które uchylały się od wojska, obawiają się stawienia w WKU i sprawdzenia, czy są objęte abolicją. Nie obejmuje ona bowiem osób, wobec których toczą się postępowania przed sądem.

Major Tomasz Lewandowski, zastępca komendanta WKU Oświęcim, wskazuje, że na jego terenie do tej pory żadnej osoby nie objął rozkaz o abolicji.

- Do tej pory mieliśmy 13 przypadków, do których zastosowaliśmy abolicję. Dotyczyła osób uchylających się od wstąpienia do wojska od 2002 roku - mówi z kolei ppłk Jacek Papiewski, komendant WKU Szczecinek.

Dodaje, że została im wysłana decyzja o uchyleniu karty powołania. 70 proc. adresatów jej nie odebrało, mimo że nie grożą im już żadne sankcje za niestawienie się do armii. Przekonuje, że mogą stawić się do WKU, a ta potwierdzi przeniesienie do rezerwy, dokonując odpowiedniego wpisu do książeczki wojskowej. To ułatwi pozyskanie kredytu czy znalezienie pracy.

Na wysłanie do osób objętych amnestią decyzji o uchyleniu karty powołania nie zdecydował się ppłk Eugeniusz Nowak, komendant WKU Warszawa Praga Północ.

- Zamiast decyzji wysłaliśmy informację, że karta powołania poborowego będzie wycofana i decyzja uchylona, w momencie stawienia się do WKU - wyjaśnia ppłk Eugeniusz Nowak.