To 47 proc. przeciętnego wynagrodzenia i ta proporcja powinna pozostać - nie powinna być ograniczana, czy hamowana - podkreśliła w porannym wywiadzie dla TVP Info.

"Patrzymy, że wynagrodzenia wzrosły o 8 proc., a propozycja resortu to 5 proc. wzrost. (...) Mamy swoją logikę i swoje analizy, by zaproponować tę umiarkowaną propozycję. Rosną wynagrodzenia, przeciętne wynosi 4,5 tys. zł. Te relacje minimalnego i przeciętnego wynagrodzenia na poziomie 47 proc. powinny zostać utrzymane, nie powinny spadać" - powiedziała.

Rafalska zaznaczyła, że w związku z poprawiająca się sytuacją na rynku i rosnącym wskaźnikiem wzrostu wynagrodzeń środki przeznaczone na przyszłoroczną waloryzację emerytur i rent będą ponad dwukrotnie większe - 5 mld zł zamiast 2 mld zł w 2017 r.

"Dzisiaj już wiemy, że waloryzacja w 2018 r. będzie wyższa niż zakładana, ponieważ rosną wynagrodzenia - proponowana była na poziomie 2,4 proc. teraz patrząc jak rosną wynagrodzenia będzie to 2,7 proc." - mówiła. Oznacza to, że minimalna emerytura wzrosłaby o ponad 25 zł - mówiliśmy o 24 zł, teraz 27 zł. "Ostateczne dane i kwoty będziemy znali, wtedy, gdy prognozy staną się faktem" - dodała.

Zaznaczyła, że w resorcie trwają prace nad jednorazowym dodatkiem dla emerytów otrzymujących najniższe świadczenia. "Nie lubię wypowiadać się we wstępnej fazie projektu - gdy dopiero ustalamy zasady, potem musimy mieć akceptację ministra finansów i rządu" - powiedziała. Rafalska przypomniała, że trwają prace nad budżetem na 2018 r. i środki na takie działanie będą musiałyby być tam zasygnalizowane i zgłoszone.

Zaznaczyła, że hasło "500 plus dla emerytów" - nie oznacza takiej konkretnie kwoty. "To jest pomysł, nad którym pracujemy w resorcie. Nie mówię tu o kwocie - ona stanowi pewien punkt odniesienia - od niej możemy policzyć 100 zł w górę, lub w dół, żeby ocenić skutek finansowy takiego dodatku" - powiedziała minister.

"Nie ma tu jednak mowy o dopłacie miesięcznej, mówimy o dodatku jednorazowym, który mógłby być przeznaczony dla tych emerytów, którzy otrzymują najniższe świadczenia" - zaznaczyła.

Pytana o wyniki rynku pracy oceniła, że bezrobocie na koniec roku spadnie poniżej 7 proc. "w optymistycznym i realnym wariancie". "To może być 6,8 proc. na koniec roku" - powiedziała, przypominając, że w czerwcu stopa bezrobocia wyniosła 7,1 proc. przy spadku o 0,3 pkt. proc. do maja.