Na rozpatrzenie przez Stały Komitet Rady Ministrów czeka projekt ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych. Konsultacje przeprowadzono w ekspresowym tempie. Rada Dialogu Społecznego dostała 21 dni na przygotowanie swojego stanowiska ze względu na „pilną potrzebę wprowadzenia zmian w przepisach dotyczących wysokości najniższej emerytury przyznanej z urzędu zamiast renty z tytułu niezdolności do pracy”. Powód? Dopiero w marcu rząd zorientował się, że waloryzacja ominęła około 105 tys. świadczeniobiorców. Gwarancją kwoty najniższej emerytury nie są bowiem objęte emerytury przyznane z urzędu zamiast renty z tytułu niezdolności do pracy.

Okazuje się, że przy okazji zmian dodano regulację uniemożliwiającą uzyskanie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy przez osobę, która osiągnęła wiek emerytalny lub pobiera emeryturę, z wyjątkiem rent z tytułu niezdolności do pracy z ubezpieczenia wypadkowego. Chodzi o zmiany w art. 57 ust. 1 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 887 ze zm.). Obecnie ten przepis określa warunki do otrzymania renty z tytułu niezdolności do pracy. Po zmianach znajdzie się tam zapis mówiący o tym, że prawo do takiego świadczenia będzie mieć tylko osoba, która „nie ma ustalonego prawa do emerytury lub nie spełnia warunków do jej uzyskania”. Co to znaczy? – Uzyskanie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy, z wyłączeniem tych z ubezpieczenia wypadkowego, będzie możliwe tylko przez osobę, która nie osiągnęła wieku emerytalnego i której nie ustalono prawa do emerytury – tłumaczy Andrzej Radzisław, radca prawny z Kancelarii Prawnej LexConsulting.pl.

Pytany przez nas o powody takiej zmiany resort rodziny odsyła do uzasadnienia projektu. Tam zaś można przeczytać, czym jest renta i emerytura.

Będzie gorzej

Eksperci zwracają uwagę na pułapki tkwiące w tym przepisie.

Po pierwsze, jak mówi radca prawny Przemysław Stobiński, szef praktyki prawa pracy Deloitte Legal, Pasternak, Korba, Moskwa, Jarmul i Wspólnicy, taka zmiana przepisów pozbawia część ubezpieczonych możliwości wyboru pomiędzy rentą z tytułu niezdolności do pracy, a emeryturą. – Dotyczy to tych, którzy po osiągnięciu wieku emerytalnego będą kontynuować zatrudnienie i z tego tytułu nadal opłacać składki na ubezpieczenie emerytalne i ubezpieczenia rentowe – tłumaczy DGP Przemysław Stobiński.

Renty i emerytury w liczbach

Renty i emerytury w liczbach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dodaje, że wprowadzenie nowego przepisu będzie sprzeczne z zasadą wyrażoną w art. 95 ust. 1 ustawy emerytalnej, że w razie zbiegu u jednej osoby prawa do kilku świadczeń przewidzianych w tej ustawie wypłaca się wyższe lub wybrane przez zainteresowanego. – W tym przypadku ubezpieczony nie będzie mógł zdecydować o pobieraniu renty, gdyby jej wysokość okazała się wyższa od emerytury – podkreśla Stobiński.

Zwłaszcza że w przyszłości renty z tytułu niezdolności do pracy mogą być wyższe niż emerytury kapitałowe. Świadczenie rentowe jest bowiem nadal liczone na starych zasadach, a więc zwiększane o część socjalną ustalaną na podstawie aktualnej – stale rosnącej – kwoty bazowej.

Po drugie, zmiana zaproponowana przez resort łamie konstytucyjną zasadę równości. – Autorzy projektu chcą bowiem pozbawić prawa do renty kobiety już w wieku 60 lat, jednocześnie dając mężczyznom prawo do ubiegania się o takie świadczenia do czasu ukończenia 65 lat. W tym przypadku konieczne jest ustalenie jednolitych zasad, bez względu na płeć – tłumaczy Krzysztof Pater, były minister polityki społecznej.

Takie zastrzeżenie jest tym bardziej zasadne, bowiem art. 58 ustawy emerytalnej określającej wymagany staż do renty nie różnicuje ubezpieczonych ze względu na płeć. Są tylko dwa kryteria: staż i wiek.

Ale to nie koniec pułapek. Andrzej Radzisław wskazuje na dodatkowe niebezpieczeństwo. Uzyskanie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy będzie możliwe tylko przez osobę, która nie osiągnęła wieku emerytalnego i której nie ustalono prawa do emerytury.

– Powstaje więc pytanie, co w sytuacji, gdy w dniu złożenia wniosku o rentę osoba zainteresowana nie miała jeszcze prawa do emerytury, ale w czasie toczącego się postępowania w ZUS czy też już przed sądem – np. na skutek wniesionego odwołania – taki wiek osiąga – zauważa. Jego zdaniem przepis w obecnej formie może być interpretowany w sposób niekorzystny dla ubezpieczonych. – I taka osoba renty nie otrzyma – kwituje ekspert.

– Konieczne jest dopisanie do projektu ustawy, że o prawie do renty decyduje data złożenia wniosku, a nie dzień wydania decyzji przez ZUS – uważa Krzysztof Pater.

Skok w kierunku pieniędzy

Przedsiębiorcy zwracają też uwagę na jeszcze jedną sprawę. – Zaproponowana zmiana narusza podstawową zasadę wzajemności obowiązującą w polskim systemie ubezpieczeniowym, mówiącą o tym, że w zamian za składkę należy się świadczenie. Jeśli więc rząd chce zabrać emerytom prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy, a nadal każe płacić za nich składkę rentową, to będzie to po prostu podatek. I wprowadzenie takiej zasady doprowadzi do tego, że przedsiębiorcy nie będą zatrudniać emerytów na podstawie umowy o pracę – ostrzega Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP, członek rady nadzorczej ZUS.

Podobnie uważa Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Rząd domaga się od nas składek za pracowników, a jeśli ci zachorują w okresie przedemerytalnym, to w dniu ukończenia wieku emerytalnego stracą prawo do renty. Jakim prawem? – komentuje.

– Jeśli ustawa zostanie uchwalona w takiej formie, to wcześniej czy później państwo polskie przegra sprawę przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej – podsumowuje Andrzej Strębski. 

Etap legislacyjny

Projekt po konsultacjach społecznych