Pracownik był zatrudniony w urzędzie marszałkowskim na czas nieokreślony na stanowisku inspektora w jednym z departamentów. W piątek 17 maja 2013 r. poinformował bezpośredniego przełożonego, że w poniedziałek uda się na wizytę lekarską. Ta trwała do godziny 9. Jednak z powodu utrudnień komunikacyjnych dotarł do miejsca pracy dopiero ok. 10.25. W tym czasie kilkukrotnie poszukiwał go zastępca dyrektora departamentu. Urzędnik zgłosił się do niego w celu wyjaśnienia przyczyn swojego spóźnienia, jednak dyrektor zażądał od bezpośredniego przełożonego urzędnika, aby ten przeprowadził ocenę okresową i wystawił podwładnemu negatywną notę. Tak też się stało.

Mężczyzna odwołał się do marszałka województwa. Argumentował, że nigdy samowolnie i w sposób nieuprawniony nie opuścił stanowiska pracy. Twierdził, że nie istniały żadne uzasadnione podstawy, by przestrzeganie przez niego dyscypliny pracy ocenić na poziomie 1 punktu. Odwołanie nie zostało uwzględnione. 6 września 2013 r. inspektor ponownie opuścił miejsce pracy, wychodząc do banku i sklepu. Tego zdarzenia nie odnotował w ewidencji wyjść w godzinach służbowych. W drodze powrotnej spotkał zastępcę dyrektora departamentu, który odbył z nim krótką rozmowę o przyczynach i konsekwencjach służbowych wyjścia w godzinach pracy, a następnie wystąpił do marszałka województwa z wnioskiem o ukaranie mężczyzny naganą. Urzędnik został ukarany upomnieniem za samowolne opuszczenie miejsca pracy. Od decyzji tej wniósł sprzeciw, którego pracodawca nie uwzględnił.

Postanowił więc wnieść pozew do sądu o uchylenie oceny. Sądy I i II instancji oddaliły pozwy. Po przeprowadzeniu okresowej oceny 8 listopada 2013 r. otrzymał on drugą ocenę negatywną. Wobec dwukrotnych negatywnych not został zwolniony z pracy z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia.

Inspektor od wypowiedzenia odwołał się do sądu I instancji. Ten orzekł, że zastępca dyrektora departamentu nie był bezpośrednim przełożonym urzędnika i nie mógł wpływać na jego ocenę. Dodał też, że ostatnia ocena była przeprowadzona nierzetelnie. Zdecydował więc o jego przywróceniu do pracy.

Urząd od tego wyroku odwołał się do sądu II instancji. Ten zmienił zaskarżony wyrok i oddalił żądanie zwolnionego. Argumentował, że pomimo otrzymania pierwszej negatywnej oceny z maja 2013 r. urzędnik nie zmienił swojego nagannego postępowania i nadal samowolnie opuszczał zakład pracy, bez uprzedniej aprobaty przełożonych i bez odnotowania tego w dzienniku wyjść. Wobec uzyskania przez pracownika dwukrotnie negatywnych ocen istniały podstawy i uzasadnienie wypowiedzenia mu umowy w zgodzie z art. 27 ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 902 ze zm.). Powtórzeniem tego przepisu jest par. 5 ust. 2 regulaminu przeprowadzania okresowej oceny pracowników samorządowych, z którego wynika, że uzyskanie ponownej oceny negatywnej skutkuje rozwiązaniem umowy z zachowaniem okresów wypowiedzenia. Z tego uprawnienia skorzystał dyrektor.

Pełnomocnik urzędnika wniósł od wyroku skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, który orzekł, że każde wyjście z miejsca pracy, w tym w czasie przerw, dokonane bez powiadomienia, zgody lub akceptacji pracodawcy i bez odnotowania w tzw. służbowej książce wyjść, może być ocenione jako naruszające postanowienia regulaminu i porządku pracy oraz zachowanie uzasadniające zastosowanie negatywnych rygorów (sankcji) prawa pracy. Zdaniem SN także korzystanie z innej przerwy niewliczanej do czasu pracy, w wymiarze nieprzekraczającym 60 minut, z przeznaczeniem na spożycie posiłku lub załatwienie spraw osobistych nie może odbyć się bez regulacji regulaminowej lub umownej, z której wynika czas, cel i miejsce wykorzystania przerw w pracy. SN oddalił skargę kasacyjną. 

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 16 marca 2017 r., sygn. akt I PK 124/16.