Zanim zapukamy do drzwi szefa i poprosimy o podwyżkę, warto się dowiedzieć, ile zarabiają osoby pracujące na podobnych stanowiskach w firmie i branży, oraz w jakiej sytuacji finansowej jest nasze przedsiębiorstwo.

Branże z przyszłością

- W niektórych branżach jak handel, telekomunikacja czy zaawansowane technologie pracownik zawsze może prosić o podwyżkę bez względu na koniunkturę panującą na rynku. W tych sektorach nadal jest duży niedobór kadr i warunki dyktują zatrudnieni - zapewnia Adam Wielebski, prezes portalu rekrutacyjnego Jobs4.pl.

Według niego najtrudniej o podwyżkę ubiegać się obecnie pracownikom zatrudnionym w działach gospodarczych już dotkniętych recesją, a więc w finansach czy motoryzacji.

- Tam, przed podjęciem negocjacji, pracownik powinien przemyśleć, czy jego stanowisko jest pracodawcy do funkcjonowania firmy faktycznie niezbędne. Moment, w którym firma traci zlecenia i klientów, nie jest najlepszym okresem na trudną rozmowę - ostrzega Adam Wielebski.

Radzi, aby o podwyżkę walczyć w momencie, kiedy firma odnosi sukcesy, nastąpił przypływ gotówki albo... szef jest w świetnym nastroju.

Byle nie w poniedziałek

Zdaniem profesora Andrzeja Falkowskiego, psychologa pracy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, nie powinniśmy bać się rozmów o podwyżki, nawet gdy sytuacja na rynku pracy nam nie sprzyja.

- Warto zaryzykować taką rozmowę, szczególnie gdy dobrze ocenimy własną konkurencyjność na rynku i mamy silne poczucie własnej wartości - przekonuje psycholog.

Najlepszym argumentem jest wykazanie pracodawcy, że podniesienie nam płacy w dłuższej perspektywie zaowocuje dla firmy oszczędnością. Przed rozmową z szefem warto też dyskretnie rozpytać w firmie, jak jesteśmy oceniani.

- Nie zaczynajmy rozmowy z szefem na korytarzu, podczas wspólnego lunchu lub w czasie luźnej rozmowy. Poinformujmy go kilka dni wcześniej o tym, że chcemy porozmawiać o podwyżce i ustalmy termin spotkania - doradza Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, trener i doradca zawodowy.

Według niej najgorszymi terminami na takie spotkanie jest poniedziałkowy poranek, kiedy nikt jeszcze nie wpadł w wir pracy, i piątkowe popołudnie, kiedy wszyscy żyją już weekendem. Wskazuje, żeby tematu podwyżki nie podnosić przed własnym urlopem i po nim, po chorobie, po dłuższej nieobecności w pracy oraz wtedy, jeśli na swoim koncie mamy świeżo popełniony błąd.

Ani agresja, ani błagania

Do spotkania z szefem warto się przygotować. Tak, aby rozmowa o podwyżkę nie skończyła się awanturą albo co gorsze, zwolnieniem z pracy. Psychologowie doradzają, aby w czasie trudnych negocjacji płacowych nie przyjmować ani postawy agresywno-roszczeniowej typu: bo pieniądze mi się należą, ani też pozycji tzw. kolan - proszącej i przepraszającej. Poważnym błędem jest też próba szantażu np.: jeśli nie dostanę podwyżki, poszukam innej pracy.

Najlepiej na kilka dni przed negocjacjami w spokoju przeanalizować wszystkie dotychczasowe sukcesy i wpadki. Zrobić listę najważniejszych dokonań i poprosić kogoś życzliwego, ale obiektywnego, o pomoc w ich ocenie, zanim zrobi to szef. Warto się też dobrze zastanowić, czy nasze sukcesy są adekwatne do żądanej przez nas kwoty.

- Krytycznym momentem takiej rozmowy jest podanie oczekiwanej stawki. Najlepiej wypośrodkować prośbę, tak aby nie wywołać u pracodawcy agresji - doradza prof. A. Falkowski.

Odmowa i co dalej

Podczas rozmowy nie spierajmy się z szefem, mówmy spokojnie, rzeczowo i na temat.

Jeśli jednak szef zaproponuje nam inne gratyfikacje zamiast pieniędzy, nie oponujmy od razu. Przemyślmy każdą propozycję i umówmy się na ponowne spotkanie.

Jeśli szef zdecydowanie odmówi nam wyższej pensji, spytajmy o powód oraz od czego jest uzależniona podwyżka i kiedy możemy się o nią ponownie ubiegać. Zastanówmy się też, jaką czerpiemy korzyść z tej pracy. Czy doświadczenie zawodowe, które zdobywamy, jest cenniejsze niż o kilkaset złotych wyższa pensja.

OPINIA

RAFAŁ NACHYNA

dyrektor ds. sprzedaży w Grupie Pracuj

W czasie kryzysu i redukcji kosztów firmy rzadziej będą podnosić pensje. I choć o podwyżkę będzie trudniej, warto podjąć z pracodawcą negocjacje. Można powiedzieć, że w dobie gorszej koniunktury powinny one wyglądać dosłownie tak samo jak wyglądają w czasach wzrostu. Należy kłaść nacisk na własne sukcesy, pokazywać udane projekty, w których brało się udział, i mówić o własnych inicjatywach. Warto też podkreślać przedsięwzięcia, które wpłynęły na optymalizację i redukcję kosztów firmy. W razie odmowy warto spróbować negocjować inne przywileje i świadczenia pozafinansowe, jak udział w szkoleniach. Pracodawca chętniej zgodzi się na takie rozwiązanie, bo nie tylko motywuje ono pracownika, ale też podnosi jego kwalifikacje.