Ostatni raport NIK dotyczący funkcjonowania rodzinnych form opieki zastępczej nad dziećmi wskazuje, że jego podstawowym problemem jest zbyt mała liczba opiekunów i niewydolny system ich pozyskiwania. Okazuje się jednak, że słabą stroną jest też kontrola sprawowana nad rodzinami zastępczymi przez powiatowe władze. Nie lepiej jest na poziomie wojewodów, którzy często mają zbyt mało pracowników, aby prowadzić działania kontrolne.

Potrzebne standardy

Większy nadzór nad pieczą został wprowadzony do ustawy z 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 575 ze zm.) we wrześniu 2014 r. To wtedy dodany został art. 38b, zgodnie z którym zarząd powiatu sprawuje kontrolę nad organizatorami rodzinnej pieczy zastępczej (najczęściej jest nim powiatowe centrum pomocy rodzinie), rodzinami zastępczymi, rodzinnymi domami dziecka oraz placówkami opiekuńczo-wychowawczymi. Do prowadzenia czynności w tym zakresie może on upoważnić swojego członka, pracownika urzędu lub kierownika powiatowej jednostki organizacyjnej. Osoby te w ramach kontroli mogą m.in. sprawdzać dokumentację, przeprowadzać oględziny miejsc, w których sprawowana jest piecza, obserwować i rozmawiać z dziećmi.

Tyle tylko, że – jak stwierdził NIK – w 18 z 24 sprawdzanych powiatów, zarządy nie kontrolowały ani organizatorów pieczy, ani samych rodzin zastępczych. Ich nadzór sprowadzał się do analizy sprawozdań z działalności powiatowych centrów pomocy rodzinie (PCPR) oraz potrzeb dotyczących pieczy.

– Przeprowadzanie kontroli jest bardzo delikatną sprawą, bo naszym głównym zadaniem jest współpraca i wspieranie rodzin zastępczych. Niektóre z nich nawet obecność koordynatora, który ma im właśnie służyć taką pomocą, traktują jako przejaw kontroli. Dlatego uważam, że powinna ona mieć miejsce, gdy coś się dzieje – mówi Rafał Walter, dyrektor PCPR w Inowrocławiu.

Z kolei jedynie w ośmiu samorządach kontrola nad rodzinami zastępczymi była sprawowana przez pracowników organizatora pieczy.

– Członkowie zarządu lub wyznaczane przez nich osoby często nie mają odpowiedniej wiedzy i przygotowania do tego, aby oceniać sytuację w rodzinie zastępczej. Dlatego razem ze starostą doszliśmy do wniosku, aby to uprawnienie zostało przyznane mi– wskazuje Mirosława Zielony, dyrektor PCPR w Koszalinie.

Podział kompetencji w pieczy zastępczej

Podział kompetencji w pieczy zastępczej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zdaniem Joanny Luberadzkiej-Grucy z Koalicji na Rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej opisywana przez NIK sytuacja jest niepokojąca ze względu na dobro dzieci, które na skutek braku kontroli może być zagrożone. Przypomina, że zmiana przepisów nastąpiła właśnie po tym, gdy doszło do głośnych przypadków niewłaściwej opieki nad dziećmi.

– Wydaje się, że konieczne jest przygotowanie standardów dotyczących sprawowania kontroli – podkreśla Joanna Luberadzka-Gruca.

Takie jest zresztą zalecenie NIK, który wskazuje, że resort we współpracy z powiatami i wojewodami powinien wypracować model kontroli rodzin zastępczych, który będzie służył bezpieczeństwu dzieci i zapewniał prywatność rodzinie.

Za mało etatów

Włączenie wojewodów w te działania jest o tyle istotne, że wspomniana nowelizacja ustawy o pieczy rozszerzyła również ich kompetencje kontrolne. O ile przed zmianą przepisów mogli oni kontrolować jedynie instytucjonalną pieczę, czyli placówki opiekuńczo-wychowawcze, a monitorować działania powiatu i jego jednostek odnoszące się do rodzinnych jej form, to obecnie mogą je objąć swoim nadzorem. Jednak i w tym przypadku NIK też dostrzega, że zadania kontrolne są źle realizowane.

Wynika to głównie z tego, że wraz z modyfikacją ustawy nastąpił wzrost liczby jednostek do kontroli. Na przykład w województwie warmińsko-mazurskim ich liczba zwiększyła się z 62 do 278, a w łódzkim z 66 do 581. Jednocześnie przepisy wymagają, aby jeden pracownik przypadał na nie więcej niż 25 jednostek. W związku z tym wojewodowie powinni odpowiednio zwiększyć zatrudnienie i występowali w tej sprawie do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o pieniądze na dodatkowe etaty. Tyle tylko, że przyznane im środki były niewystarczające względem potrzeb. Taka sytuacja dotyczy m.in. wojewody łódzkiego, którego budżet został zwiększony o kwotę pozwalającą na zatrudnienie dziewięciu nowych inspektorów, podczas gdy wnioskował on o 19 etatów.