Kryzys ekonomiczny odbija się na finansach Narodowego Funduszu Zdrowia. Po raz pierwszy od pięciu lat zanotował gorszą ściągalność składki zdrowotnej za listopad, w porównaniu z październikiem. NFZ przyznaje, że jego przychody mogą być niższe od planowanych.

Może to negatywnie wpływać na dostęp pacjentów do świadczeń zdrowotnych. Fundusz zapewnia, że nie będzie on gorszy niż w tym roku. Ale to również oznacza, że nie będzie lepszy. Pacjenci nie mogą więc liczyć na skrócenie kolejek do specjalistów i deficytowych świadczeń zdrowotnych. Pewną poprawę mogą odczuć szpitale, które wykonują przeszczepy i pobierają narządy do pobrań. W 2009 roku zmieni się bowiem sposób finansowania części świadczeń z tego zakresu.

Mniej do NFZ

W 2009 roku NFZ zamierza przeznaczyć na finansowanie świadczeń zdrowotnych ponad 53,6 mld zł. To więcej o 1,3 mld w porównaniu z tym rokiem. Nie są to jednak dane ostateczne, bo Fundusz musi skorygować założenia na przyszły rok.

- Na podstawie obecnych prognoz przewidujemy, że przychody NFZ w 2009 roku mogą być niższe o miliard złotych niż pierwotnie planowano. Jest jednak za wcześnie, aby mówić, w jakim zakresie nastąpi korekta - mówi Dariusz Jarnutowski, dyrektor departamentu ekonomiczno-finansowego NFZ.

Będą o tym ostatecznie decydować dyrektorzy poszczególnych oddziałów NFZ.

- To oni najlepiej znają potrzeby świadczeniodawców na swoim terenie - dodaje Dariusz Jarnutowski.

Ponieważ NFZ spodziewa się niższych wpływów ze składki zdrowotnej, to nie będzie w ciągu roku tak zmieniać planu finansowego, aby m.in. do szpitali trafiło więcej pieniędzy. W tym roku, ze względu na bardzo dobrą koniunkturę gospodarczą w trzech kwartałach, prezes NFZ kilkakrotnie zmieniał plan Funduszu. Dzięki temu do jego oddziałów trafiały dodatkowe środki, które następnie były przekazywane świadczeniodawcom. Nie jest jednak wykluczona korekta, która spowoduje redukcję wydatków NFZ.

51 zł na punkt

Z danych NFZ wynika, że ten rok zamknie on nadwyżką w wysokości 800 mln zł. Mogą to być pieniądze, które pozwolą mu na podratowanie sytuacji finansowej w 2009 roku.

- Jeżeli Rada Funduszu zdecyduje o przeznaczeniu nadwyżki na świadczenia, a prezes to zaakceptuje, trafi ona do poszczególnych oddziałów NFZ - mówi Dariusz Jarnutowski.

Sami świadczeniodawcy podchodzą sceptycznie do takiego scenariusza. Spodziewali się oni, że dodatkowe środki zostaną już teraz uwzględnione w wysokości przyszłorocznych kontraktów z NFZ.

- Tak się nie stało. Fundusz nie zgodził się na podwyższenie wyceny punktu medycznego i będzie płacił za niego 51 zł. To natomiast nie pokryje w 100 proc. kosztów podwyżek płac przyznanych pracownikom służby zdrowia w 2006 roku na podstawie tzw. ustawy wedlowskiej - mówi Wiktor Masłowski, prezes Federacji Związków Pracodawców Zakładów Opieki Zdrowotnej.

Przyszły rok będzie pierwszym, kiedy do placówek medycznych pieniądze na leczenie i na wypłatę podwyżek nie będą przekazywane przez NFZ w dwóch oddzielnych pulach. Efektem tego, w skrajnych przypadkach, może być albo negocjowanie z pracownikami nowych warunków pracy i płacy, albo kolejny wzrost zadłużenia placówek medycznych.