Pracodawcy i związkowcy alarmują, że ZUS bezterminowo zawiesił program przewidujący finansowe wsparcie firm polepszających warunki pracy. Najchętniej korzystały z niego małe i średnie przedsiębiorstwa, które za pieniądze zakładu modernizowały stanowiska pracy i kupowały środki ochrony dla pracowników. Na dodatek rząd chce ograniczyć wydatki na prewencję wypadkową, zamrażając ją na obecnym poziomie, choć miały rosnąć.

Czarny luty

6 lutego ZUS wydał komunikat, że wstrzymuje przyjmowanie wniosków o dofinansowanie projektów poprawiających bezpieczeństwo w pracy. Okazało się bowiem, że zainteresowanie prewencją wypadkową było zbyt duże, a realizacja złożonych wniosków wyczerpałaby już teraz pulę pieniędzy przewidzianą na cały ten rok.

– Od początku realizacji programu w 2013 r. zakład przyjął ponad 10 tys. wniosków, zawarł ponad 1,1 tys. umów i rozliczył ponad 900 projektów, które ograniczyły czynniki uciążliwe i szkodliwe na stanowiskach pracy ponad 19 tys. pracowników – wyjaśnia Radosław Milczarski z biura prasowego ZUS.

Zasady finansowania prewencji wypadkowej

Zasady finansowania prewencji wypadkowej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Środki trafiające do firm na poprawę bhp pochodzą ze składek samych pracodawców. Ich wielkość określa art. 37 ustawy z 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 1242 ze zm.). Do końca grudnia 2013 r. kwota przeznaczana na ten cel wynosiła 0,5 proc. należnych składek na ubezpieczenie wypadkowe, a w kolejnych latach miała systematycznie rosnąć. W 2014 r. na ten cel nie można było przeznaczyć mniej niż 0,5 proc., w 2015 r. – 0,65 proc., w 2016 r. – 0,8 proc.

– Rok 2017 jest pierwszym rokiem, kiedy nakłady na prewencję wypadkową osiągnęły 1 proc. składki ubezpieczeniowej od wypadków i chorób zawodowych – wyjaśnia prof. dr hab. med. Danuta Koradecka, dyrektor Centralnego Instytutu Ochrony Pracy – Państwowego Instytutu Badawczego.

Więcej nie będzie

Na to, że w kolejnych latach kwota na prewencję będzie rosła równie szybko, trudno liczyć. Do wykazu prac legislacyjnych rządu trafiły bowiem założenia nowelizacji ustawy o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych. Przewidują wyhamowanie poziomu wydatków na obecnym 1 proc. należnych składek na ubezpieczenie wypadkowe.

– Ta, zdawałoby się, niewielka zmiana będzie mieć duże znaczenie na przyszłość. Obecna bowiem ustawa umożliwia przekazywanie na prewencję powyżej tego poziomu– tłumaczy Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ.

Obowiązki firm

Przedsiębiorcy są oburzeni zawieszeniem programu prewencji.

– W końcu ZUS przygotował program, który zadziałał. I jak się tylko okazało, że małe i średnie firmy mogą poprawić warunki pracy swoich pracowników, został zawieszony – zauważa Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. I przypomina, że ZUS nie wypłaca swoich środków. To jest tylko procent tego, co firmy wpłaciły na jego konto w postaci składki wypadkowej. A im większe bezpieczeństwo pracy, tym mniejsze wydatki na świadczenia związane np. z wypadkami i chorobami zawodowymi.

Teoretycznie za bezpieczeństwo odpowiadają sami pracodawcy, a nie ZUS. Jednak eksperci zwracają uwagę, że firmy robią to zbyt rzadko, więc zachęty są ważne.

– Pracodawcy nie chcą ze swojej kieszeni płacić za likwidację czynników szkodliwych na stanowiskach pracy, chociaż mają taki obowiązek. Szczególnie jest to widoczne w przypadku Funduszu Emerytur Pomostowych, gdzie firmom bardziej się opłaca płacić składki niż inwestować w nowoczesne rozwiązania likwidujące szkodliwe czynniki w miejscu pracy – zauważa Andrzej Strębski.

Natomiast prof. dr hab. med. Danuta Koradecka, podkreśla, że w wypadkach przy pracy w Polsce ginie tygodniowo sześć osób. A warunki pracy, choć się polepszają, wciąż jeszcze znacznie odbiegają od tych w krajach Europy Zachodniej. Według danych Eurostatu na 100 tys. zatrudnionych w Polsce w 2014 r. średnio dochodziło do 1,75 wypadku śmiertelnego, a np. w Holandii wskaźnik ten wynosił 0,64, zaś w Wielkiej Brytanii 0,81.

CIOP bierze wszystko

Zmiany w przepisach, nad którymi pracuje rząd, poza zamrożeniem funduszy na prewencję, przewidują też wzrost kontroli nad pieniędzmi na prewencję wypadkową m.in. przez wzmocnienie roli Centralnego Instytutu Ochrony Pracy. Nowelizacja określi warunki, które musi spełnić płatnik składek, by ubiegać się o dofinansowanie działań skierowanych na utrzymanie zdolności do pracy przez cały okres aktywności zawodowej. I kiedy płatnik składek będzie zobowiązany do zwrotu przyznanego dofinansowania. A weryfikacją wniosków zajmie się CIOP. Wybór instytutu do tego zadania nie jest przypadkowy – ma on pracowników posiadających odpowiednią wiedzę i doświadczenie, współpracuje także z 50 ekspertami zewnętrznymi, którzy posiadają niezbędne certyfikaty do oceny warunków i bezpieczeństwa pracy. Do tej pory prace związane z weryfikacją wniosków składanych do ZUS podlegały przepisom o zamówieniach publicznych. Efekt?

– Na rozpatrzenie czeka około 2 tys. wniosków od firm– ujawnia prof. dr hab. med. Danuta Koradecka. 

Etap legislacyjny

Wstępne założenia do projektu ustawy