• Resort edukacji rozważa określenie standardów czasu pracy nauczyciela
  • Eksperci wyliczą, ile godzin nauczyciel musi przeznaczyć na zajęcia dodatkowe
  • W przyszłości o wymiarze zajęć lekcyjnych decydować ma dyrektor i nauczyciel

NOWOŚĆ

Katarzyna Hall, minister edukacji narodowej, chce zrezygnować z obecnego 18-godzinnego pensum. Dyrektor szkoły, zależnie od liczby oddziałów, proponowałby nauczycielowi określoną liczbę godzin, np. 20, 24, 28. Nauczyciel sam decydowałby, czy chce pracować krócej za mniejsze pieniądze czy dłużej za większe.

- W mojej szkole polonista pracował 28 godzin tygodniowo, odnosił sukcesy i zarabiał jak dyrektor. Był odpowiednio zmotywowany. Dziś dobrzy nauczyciele łapią kilka srok za ogon, pracują nawet na dwóch etatach, bo muszą. Chciałabym, aby to się zmieniło. Byłoby tylko pensum górne - podkreśla Katarzyna Hall.

Taka zmiana wymaga jednak nowelizacji Karty Nauczyciela, a ta w obecnej sytuacji społeczno-politycznej jest trudna do przeprowadzenia. Dlatego najpierw resort edukacji rozważy możliwość określania standardów czasu pracy nauczycieli.

Kto za standardami

- Media piszą tylko o tym, że nauczyciele narzekają na niskie wynagrodzenia, zapominając, że pracują krócej niż inne grupy zawodowe i mają więcej wolnego czasu - takie głosy można było usłyszeć podczas spotkania Katarzyny Hall z oświatowymi działaczami NSZZ Solidarność z Dolnego Śląska.

- Tymczasem nauczyciel, poza pensum, ma dużo innych obowiązków: zajęcie dodatkowe, spotkania z rodzicami, udział w radzie pedagogicznej - podkreśla Janusz Wolniak, przewodniczący dolnośląskiej sekcji oświaty NSZZ Solidarność.

Dlatego Katarzyna Hall, zaproponowała, aby określić standard czasu pracy nauczyciela.

Standard precyzowałby, ile godzin miesięcznie, poza czasem przeznaczonym na lekcje, nauczyciel powinien spędzić na spotkaniach z rodzicami, zebraniach rady pedagogicznej, szkoleniach, na dodatkowych zajęciach z uczniami potrzebującymi pomocy itp.

Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, proponuje przeprowadzenie badań rzeczywistego czasu pracy nauczycieli. Wówczas naprawdę okazałoby się, ile nauczyciele pracują w ciągu roku.

- Bez badań standaryzacja ich pracy to strata czasu - podkreśla.

Dyrektorzy są przeciw

Iwona Sobka, dyrektor Szkoły Podstawowej w Dobczynie, województwo mazowieckie, twierdzi, że centralne ustalenie zakresu obowiązków nauczyciela poza pensum nie jest możliwe. Wyjaśnia, że każda placówka jest inna, pracuje według własnej wizji opartej na zdiagnozowanych, indywidualnych potrzebach uczniów.

Zdaniem Stanisława Szelewy, dyrektora Wydziału Oświaty w Starostwie Powiatowym w Świdnicy (woj. dolnośląskie), wprowadzenie takiego standardu wiązałoby się z koniecznością dokumentowania wszystkich zajęć.

- Nauczyciele, zamiast wykonywać ważne w danym momencie zadania, skupią się na ewidencjonowaniu zajęć wykonywanych ponad pensum - przyznaje Małgorzata Nowak, dyrektor Szkoły Podstawowej w Niemcach, województwo lubelskie.

Nauczyciele dodają ponadto, że zdarza się, że w jednym tygodniu pracują ponad 40 godzin, np. z powodu wyjazdu na wycieczkę, spotkania z rodzicami i udział w radzie pedagogicznej, a w innym tylko 38.

- Dlatego wyliczenie nawet miesięcznego wymiaru godzin, które nauczyciel powinien poświęcić na zajęcia inne niż lekcje, jest bardzo trudne - podkreśla Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Jego zdaniem tygodniowy wymiar pracy powinien się składać z obowiązkowego pensum i nienormowanego czasu pracy, a nauczyciele powinni być rozliczani z efektów, a nie godzin.

Gminy, które spróbowały

W 2005 roku Bernard Karasiewicz, burmistrz Ryglic w województwie małopolskim, wprowadził w gminnych szkołach karty czasu pracy. Nauczyciele mieli w nich zapisywać przeprowadzone zajęcia pozalekcyjne, dyżury, zebrania z rodzicami. Jego zarządzenie uchylił wojewoda małopolski, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził, że czas pracy nauczycieli i sposób jego rejestracji reguluje Karta Nauczyciela. Ta zaś zezwala jedynie na ewidencjonowanie czasu spędzonego na lekcjach. Obecnie Bernard Karasiewicz sam jest przeciwny kartom czasu pracy.

- To nie było doskonałe rozwiązanie. Najważniejszy jest odpowiedni sposób motywowania nauczycieli. Karta Nauczyciela jednak nie pozwala promować tych najbardziej aktywnych - podkreśla.

Małgorzata Nowak uważa, że można ustalić obowiązujące standardy pracy nauczyciela, czyli obowiązkowe zadania wpisane w 40-godzinne pensum.

Joanna Berdzik, prezes OSKKO, dodaje, że obecnie Karta Nauczyciela zawiera bardzo ogólny katalog czynności, które nauczyciel powinien wykonać. Jej zdaniem należałoby go doprecyzować.

Zróżnicowane pensum

Młoda anglistka w szkole podstawowej w małej miejscowości w województwie podkarpackim, która chce pozostać anonimowa, chciałaby pracować nawet 30 godzin tygodniowo, pod warunkiem że będzie odpowiednio wynagradzana. Za zróżnicowaniem obowiązkowego wymiaru godzin opowiada się również Małgorzata Nowak.

Z kolei Katarzyna Hall zamierza wprowadzić jedynie górną granicę pensum i zlikwidować godziny ponadwymiarowe. Nauczyciel wiedziałby, ile pracuje przez dany rok, a nie zastanawiał się, czy może dorobić w nadgodzinach, czy w ogóle je dostanie.

JOLANTA GÓRA

jolanta.gora@infor.pl

OPINIA

IRENA DZIERZGOWSKA

była wiceminister edukacji

Określenie obowiązków nauczycieli poza pensum to zadanie ryzykowne i trudne. Nie w każdym miesiącu odbywają się rady pedagogiczne czy spotkania z rodzicami. Czasami spotykają się zespoły przedmiotowe, czasem nauczyciele jadą na wycieczkę. Dlatego jestem całkowicie przeciwna kartom rozliczania czasu pracy. Taki system może zachęcać do oszukiwania i spowoduje nadmierny wzrost biurokracji. Lepiej jest doprecyzować obowiązki nauczyciela. Dyrektor też powinien rozliczać nauczycieli nie z czasu, ale z efektów ich pracy. Z kolei określenie górnej granicy pensum to krok w dobrym kierunku. Wymaga to jednak uelastycznienia obecnego systemu wynagradzania.