Zdaniem Milczanowskiego, decyzja ta godzi w podstawy państwa prawa. "Odbierać po dwudziestu latach ludziom przywileje czy należności - to skandaliczne" - powiedział w piątek PAP Milczanowski.

"Kwestia pierwsza - prawo nabyte - jakże można je odbierać? Po drugie - odpowiedzialność zbiorowa. Tu nie sposób mówić o odpowiedzialności zbiorowej. Winę zawsze trzeba indywidualizować; nie można wszystkich wrzucać do jednego worka" - powiedział Milczanowski.

Przywileje za lata służby w PRL stracić mają m.in. ci funkcjonariusze SB, którzy po przełomie 1989-1990 zostali pozytywnie zweryfikowani i przyjęci do Urzędu Ochrony Państwa.

"Jako szef UOP zatrudniałem tych ludzi na określonych warunkach stanowiskowych, płacowych i emerytalnych. Po blisko 20 latach ustanawia się nowe zasady, rażąco niekorzystne - uważam to za skandal" - oświadczył Milczanowski.

Jego zdaniem, decyzja Sejmu powinna być zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego. "Z pełnym przekonaniem mówię, że Trybunał powinien uchylić tę rażąco niesprawiedliwą decyzję" - podkreślił Milczanowski.

Ustawa zakłada naliczanie emerytur dla byłych oficerów służb PRL nie tak jak obecnie - według wskaźnika w wysokości 2,6 proc. podstawy wymiaru za każdy rok służby za lata 1944-1990, lecz 0,7 proc. (tak jak za okres nieskładkowy, za okres składkowy wynosi on 1,3 proc.).

Zmniejszenie świadczeń obejmie funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa PRL, które wymienia ustawa lustracyjna. Są to: cywilne i wojskowe służby specjalne od lipca 1944 do lipca 1990 roku.

W październiku Milczanowski razem z innymi b. szefami MSW z początku lat 90. - Krzysztofem Kozłowskim i Janem Widackim (wiceszefem MSW) - wysłali do premiera list, w którym sprzeciwiali się planom zmniejszenia emerytur pozytywnie zweryfikowanym b. funkcjonariuszom PRL.

Zdaniem byłych szefów MSW, odebranie dotychczasowych uprawnień emerytalnych tym byłym funkcjonariuszom SB, którzy w 1990 roku przeszli pozytywną weryfikację i podjęli służbę w UOP, byłoby wobec nich nieuczciwe. "Weryfikacja, dokonana w imieniu niepodległego Państwa Polskiego, stwierdziła kwalifikacje zawodowe i moralne tych ludzi do pełnienia służby w UOP. Zostali oni przyjęci do służby na określonych warunkach, także w zakresie zabezpieczenia emerytalnego" - napisano w liście do premiera.

Jak powiedział PAP Milczanowski, list ten pozostał bez odpowiedzi.