756 ośrodków przedszkolnych, do których chodzi ponad 8,5 tys. dzieci w wieku od trzech do pięciu lat może stracić status placówki edukacyjnej. Część z nich może zostać zamkniętych, bo gmin nie będzie stać na ich przejęcie i samodzielne finansowanie.

Zamrożone euro

Placówki te powstały w ramach programu pilotażowego Alternatywne Formy Edukacji Przedszkolnej, finansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego. Dzieci przebywają w nich kilka razy w tygodniu przez trzy, cztery godziny. Ustawa o systemie oświaty z 7 września 1991 r. (Dz.U. z 2004 r. nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) nie przewiduje jednak takiej formy edukacji przedszkolnej, a program pilotażowy kończy się w marcu 2008 r.

- Jeśli do tego czasu nie zostanie znowelizowana ustawa oświatowa, ośrodki stracą podstawę prawną do dalszego funkcjonowania - podkreśla Teresa Ogrodzińska, prezes Fundacji Rozwoju Dzieci im. J. A. Komeńskiego.

Bez zmiany prawa nie będzie można również uruchomić funduszy na rozwój ośrodków przedszkolnych w latach 2007-2013 zarezerwowanych w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki. Komisja Europejska nie wyraziła zgody na powtórny program pilotażowy.

- Aby ośrodki otrzymały dofinansowanie, muszą stać się częścią systemu oświaty - tłumaczy Piotr Krasuski z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Teresa Ogrodzińska podkreśla, że gdyby rząd wprowadził odpowiednie przepisy w ostatniej nowelizacji ustawy o systemie oświaty, to pierwsze konkursy na dofinansowanie już istniejących ośrodków i tworzenie nowych mogłyby być ogłoszone już za miesiąc, a za cztery miesiące tysiące dzieci mogłyby rozpocząć zajęcia edukacyjne.

Jest to ważne, ponieważ alternatywne przedszkola pozwalają w krótkim czasie znacznie zwiększyć liczbę dzieci chodzących do przedszkoli.

Posłowie wyręczają MEN

Rok temu posłowie PiS zgłosili projekt zmiany ustawy o systemie oświaty, który umożliwiłby tworzenie innych form wychowania przedszkolnego. Nowelizacja nie może jednak doczekać się drugiego czytania. Pierwsze odbyło się we wrześniu 2006 r.

Ustawa o systemie oświaty pozwala zakładać jedynie przedszkola, w których zajęcia odbywają się pięć razy w tygodniu przez minimum pięć godzin.

Gminy z inicjatywą

- W naszej gminie najlepiej sprawdzają się ośrodki przedszkolne dla 10-15 dzieci, otwarte pięć dni w tygodni, cztery godziny dziennie - mówi Katarzyna Sałasińska z Urzędu Gminy w Stoczku Łukowskim, woj. podlaskie.

Gmina ta prowadzi jedno przedszkole publiczne i osiem ośrodków przedszkolnych. Trzy funkcjonują w ramach programu pilotażowego, a pozostałe jako działalność edukacyjna biblioteki. Podobnie jest w gminie Lubawa w woj. warmińsko-mazurskim. Tam działalność dziewięciu ośrodków przedszkolnych nadzoruje Ośrodek Pomocy Społecznej. Dzięki ośrodkom w ciągu dwóch lat liczba dzieci objętych opieką przedszkolną wzrosła aż o 21 proc.

- Dla rodziców nie ma znaczenie, komu podlega dana placówka, ale dla organu prowadzącego, tak - wyjaśnia Teresa Ogrodzińska.

Ośrodki takie nie mają statusu placówki edukacyjnej i w związku z tym ograniczony dostęp do wielu funduszy. Nie mogą ubiegać się np. o pieniądze przyznawane przez kuratoria oświaty.

420 tys. z 1,1 mln dzieci w wieku od 3 do 5 lat chodzi do przedszkola

850 gmin nie ma ani jednego przedszkola

SZERSZA PERSPEKTYWA

W Europie średnio 70 proc. dzieci w wieku od 3 do 5 lat chodzi do przedszkola. We Włoszech, Norwegii ponad 90 proc., a w Polsce 41 proc., na wsiach tylko 10 proc. Kraje europejskie podejmują wiele działań, by jak najwięcej dzieci korzystało z opieki przedszkolanek, bo dzieci pozbawione wczesnej edukacji gorzej radzą sobie w szkole i dorosłym życiu. W Anglii dzieci od 0 do 5 lat mogą uczestniczyć w grupach zabawowych, świetlicach rekreacyjnych, a w Portugalii funkcjonują wędrowne nauczycielki dojeżdżające do dzieci mieszkających w małych miejscowościach.

JOLANTA GÓRA

jolanta.gora@infor.pl

OPINIA

Polski rząd miał trzy lata na wprowadzenie do systemu edukacji formuły organizacyjnej i programowej dla alternatywnych ośrodków przedszkolnych. Do tej pory jednak nie przygotował żadnego rozwiązania. Posłowie PiS wyręczyli rząd i opracowali projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Jednak bez wsparcia ze strony MEN uchwalenie go może być trudne. Tymczasem bez odpowiednich zmian Polska straci unijne fundusze na rozwój środków przedszkolnych w latach 2007-2013, a dzieci mieszkające na wsiach i w małych miejscowościach szansę na wyrównanie różnic edukacyjnych.