Konwencja Rady Europy w sprawie kontaktów z dziećmi została sporządzona 15 maja 2003 r. w Strasburgu. Ratyfikowały ją Albania, Czechy, Rumunia, San Marino i Ukraina. Dalszych 12 państw ją podpisało, m.in. Austria, Belgia, Grecja, Włochy i Portugalia. Polska podpisała ją 24 września 2003 r. Konwencja weszła w życie 1 września 2005 r.

Konwencja zapewnić ma rodzicom prawo do kontaktów z dzieckiem, w szczególności w sytuacji, gdy po rozstaniu każde z nich mieszka w innym kraju. Przyznaje też możliwość ubiegania się o ustalenie kontaktów z dzieckiem nie tylko rodzicom, ale także innym osobom spokrewnionym lub związanych z dzieckiem inną relacją. Nakłada również na państwa-strony obowiązek zabezpieczenia powrotu dziecka do rodzica, który sprawuje nad nim stałą opiekę.

Na początku grudnia prezydent Lech Kaczyński zawetował ustawę upoważniającą go do ratyfikacji Konwencji. W uzasadnieniu weta prezydent podkreślił, że wprowadzenie do naszego prawa regulacji zawartych w Konwencji "zagrozić może dobru rodziny i prawu rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami".

Jak mówił minister Andrzej Duda reprezentujący prezydenta na posiedzeniu komisji, przez zawetowanie ustawy Lech Kaczyński chciał zasygnalizować istotne wątpliwości, jakie budzi treść konwencji. Wyjaśnił, że chodzi przede wszystkim o zapis niepozwalający na kwestionowanie orzeczeń sądów zagranicznych.

Duda powiedział, że żadne z państw, którego obywatele często wchodzą w związki małżeńskie z Polakami (m.in. Niemcy, Wielka Brytania, Irlandia), Konwencji nie podpisało ani nie ratyfikowało. Według Dudy wątpliwości prezydenta budzi też całkowity zakaz składania zastrzeżeń do Konwencji.

Wiceminister spraw zagranicznych Jan Borkowski zwrócił uwagę, że to pierwszy przypadek, aby prezydent zawetował ustawę pozwalającą na ratyfikację. Podkreślił, że proces ratyfikacji jest dwuetapowy, składa się z uchwalenia ustawy i ratyfikowania konwencji, przyjęcie ustawy pozwalającej na ratyfikację nie jest równoznaczne z ratyfikacją i nie określa, kiedy należy to zrobić.

Zwolennicy ratyfikowania Konwencji przekonywali, że Konwencja potrzebna jest Polakom, którzy borykają się z problemami związanymi z kontaktami z dziećmi, np. w małżeństwach polsko- niemieckich. "Ta Konwencja potrzebna jest temu z rodziców, które jest słabszą stroną. Ma walczyć z uprowadzaniem dzieci za granicę" - podkreślił Dariusz Lipiński (PO).

Według przeciwników ratyfikacji zapis o niemożności kwestionowania wyroków zagranicznych sądów pozbawi polskich rodziców możliwości walki o swoje prawa. "Polacy nie będą mogli korzystać z ochrony polskiego sądu. To bardzo niebezpieczne" - przekonywała Beata Kempa (PiS).

Zbigniew Girzyński (PiS) uznał, że nakładanie na nasz kraj poważnych zobowiązań, w sytuacji gdy kraje, które najbardziej nas pod tym względem interesują, nie przystąpiły i nie mają zamiaru przystąpić do Konwencji, nie ma sensu. Jarosław Sellin (Polska XXI) zaznaczył, że po przyjęciu Konwencji nie będzie można niczego zrobić w sprawie krzywdzących Polaków wyroków, jakie wydają niemieckie sądy. Poinformował, że w Parlamencie Europejskim toczą się obecnie prace nad raportem na ten temat, ponieważ z problemem tym borykają się nie tylko obywatele polscy.

Ponieważ na posiedzeniu komisji nie było przedstawiciela Ministerstwa Sprawiedliwości, który mógłby odnieść się merytorycznie do zgłaszanych wątpliwości, Marek Borowski (SDPL-NL) zaproponował, żeby odłożyć dyskusję nad wetem prezydenta. Wniosek został przyjęty, a członkowie komisji postanowili, że na następne posiedzenie zaproszą również przedstawicieli kuratoriów i organizacji pozarządowych.