Roman Giertych, minister edukacji narodowej, chce, aby kuratorzy sprzeciwiali się nominacji na dyrektorów szkół osób, które odmówią poddania się lustracji Dopuszczenie do promowania w szkołach homoseksualizmu, brak wprowadzenia do statutów szkół zasad dbania o schludny wygląd uczniów i programów naprawczych po wizytacjach tzw. giertychowskich trójek – to w opinii Ministerstwa Edukacji Narodowej powody do odwołania dyrektorów szkół. Zmienią się także zasady wybierania osób na te stanowiska. Zgodnie z nowelizacją ustawy o systemie oświaty, którą na najbliższym posiedzeniu zajmie się Senat, aby powołać na to stanowisko osobę wyłonioną w drodze konkursu, samorządy będą musiały jeszcze dodatkowo uzyskać zgodę kuratora oświaty. Kandydaci na dyrektorów szkół będą musieli spełniać także inne warunki. – Osoby, które nie odetną się od komunistycznego dziedzictwa, nie będą powoływane na te stanowiska – zapowiada Mirosław Orzechowski, wiceminister edukacji narodowej. – To czysty absurd. Jeśli takie przepisy rzeczywiście znajdą się w systemie prawa, w co zresztą szczerze wątpię, to na pewno zostaną zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny – komentuje prof. Zbigniew Hołda z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jeżeli jednak MEN wprowadzi wszystkie zapowiadane zmiany, pracę może stracić wielu spośród 42 tys. dyrektorów szkół. – Represje nie rozwiążą problemów oświaty. Po wprowadzeniu zmian o wyborze dyrektorów szkół mogą decydować nie kwalifikacje, tylko polityczne sympatie – uważa Mirosław Sawicki, były minister edukacji narodowej.
Ostre cięcia
Według MEN pracę na pewno stracą dyrektorzy tych szkół, które przeszły już kontrolę tzw. giertychowskich trójek (złożonych m.in. z przedstawicieli kuratorium i policji), ale w których do końca czerwca 2007 r. nie określono w statutach zasad dbania o schludny wygląd przez uczniów oraz nie przygotowano programu naprawczego mającego na celu przeciwdziałanie agresji wśród wychowanków. – Osoby te stracą pracę np. na podstawie art. 38 ustawy o systemie oświaty – zapowiadał Roman Giertych, minister edukacji narodowej. Zgodnie z wskazanym przez ministra przepisem, jeżeli dyrektor szkoły lub placówki m.in. nie opracuje lub nie wdroży w określonych w harmonogramie terminach programu poprawy efektywności kształcenia lub wychowania, organ sprawujący nadzór pedagogiczny (np. kurator) występuje do organu prowadzącego szkołę lub placówkę (np. do gminy, powiatu) z wnioskiem o odwołanie dyrektora szkoły bez wypowiedzenia. Wniosek złożony w tej sprawie będzie wiążący dla organu prowadzącego szkołę. – Przygotowaliśmy już program naprawczy w naszej szkole, bo to konieczne. Choć nie do końca zgadzam się z obowiązkiem noszenia mundurków, to jednak uczniowie powinni dbać o schludny wygląd – mówi Mieczysława Zembroń, dyrektor krakowskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Witkiewicza.
Propaganda i lustracja
Pracę mogą stracić także dyrektorzy, którzy dopuszczą na terenie szkoły do działań mających na celu propagowanie homoseksualizmu. Wiceminister Orzechowski zapowiedział, że w ciągu miesiąca powinien być przygotowany projekt specjalnej ustawy, która wprowadzi zakaz promowania tej orientacji seksualnej na terenie placówek oświatowych. Mówił także, że osoby, które złamią ten zakaz, będą podlegały karze ograniczenia wolności lub grzywny. – W szkole w ogóle nie powinno się promować zachowań seksualnych, bez względu na orientację. To nie jest jej zadanie – uważa Mirosław Sawicki. W przygotowywanej ustawie miał znaleźć się przepis dotyczący zwalniania z pracy nauczycieli promujących homoseksualizm. – Powiedziałem jedynie, że będą odpowiadać tylko dyrektorzy szkół za promocję homoseksualizmu, a to co innego niż zwalnianie nauczycieli – tłumaczył później wiceminister, zapowiadając jednocześnie, że wszelka niesubordynacja dyrektorów w tej kwestii będzie surowo karana. MEN chce, aby nowe przepisy obowiązywały wraz z nowym rokiem szkolnym. A co czeka dyrektorów jeszcze w tym roku? – Kuratorzy będą zgłaszać zastrzeżenia wobec nominacji dla dyrektorów szkół, którzy nie złożą oświadczeń lustracyjnych lub w złożonych przyznają się, że współpracowali ze służbą bezpieczeństwa – zapowiedział Roman Giertych, minister edukacji narodowej. Zgodnie z obecnymi przepisami, lustracja obejmuje dyrektorów szkół, zarówno publicznych, jak i niepublicznych. W opinii ministra, nawet jeśli organy prowadzące szkoły nie zwolnią takich dyrektorów, to już w tej chwili istnieją przepisy, zgodnie z którymi kurator może sprzeciwić się powołaniu na stanowisko dyrektora szkoły zwycięzcy konkursu na to stanowisko. – Będziemy to wykorzystywać – podkreślił minister. Zaznaczył także, że zgodnie z ostatnią rządową nowelizacją ustawy o systemie oświaty, dyrektorzy szkół, jeśli po upływie kadencji będą nadal chcieli pełnić tę funkcję, będą musieli ponownie przystąpić do konkursu. A wyłonionego z konkursu kandydata, zgodnie ze wspomnianą nowelą, będzie musiał zaakceptować kurator. Co więcej, według nowych przepisów, minister edukacji i wojewoda ma mieć większy niż obecnie wpływ także na wybór kuratorów – kosztem samorządów i związków zawodowych. – Wycofywanie się z zasady, że oświatą zarządzają samorządy, to wielka szkoda dla polskiej edukacji – uważa prof. Zbigniew Hołda. To zresztą nie jedyne zmiany w procesie wybierania dyrektorów.
Lustracja bis
MEN chce także, aby stanowisk tych nie mogli obejmować kandydaci, którzy nie odetną się od komunistycznego dziedzictwa. Według kierownictwa MEN dziedzictwem takim może być współpraca ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego. – Chodzi o to, żeby kandydat na dyrektora powiedział publicznie, że nie ma nic wspólnego z organizacją, która jest w Polsce nielegalna i przestępcza. Przeszłość ZNP jest niestety mroczna i dotyczy każdego okresu politycznego i historycznego powojennej Polski – mówił Mirosław Orzechowski. O tym, czy dany kandydat odciął się od komunistycznego dziedzictwa, mają rozstrzygać reprezentanci kuratorów. – To skandal. Ministerstwo żąda od kandydatów na dyrektorów swoistego wyznania wiary – komentuje Mirosław Sawicki. Eurodeputowany Andrzej Szejna złożył już skargę do rzecznika praw obywatelskich dotyczącą wypowiedzi wiceministra edukacji Mirosława Orzechowskiego na temat ZNP i homoseksualistów. – Żadna władza nie może zmuszać obywateli do ujawniania swojego światopoglądu politycznego czy religijnego – uważa Andrzej Szejna.